Fantazje dyktatora, Witkacy Świątka

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

Fantazje dyktatora, Witkacy Świątka

To ciekawe, że nowy spektakl Pawła Świątka w krakowskim Starym Teatrze doczekał się przede wszystkich recenzji chłodnych i letnich. „Gyubal Wahazar” Stanisława Ignacego Witkiewicza został wyreżyserowany przez młodego reżysera, który zasłynął w końcu ognistą adaptacją „Pawia królowej” Doroty Masłowskiej – debiut na scenie narodowej godny szacunku i zapamiętania. Poprzeczka po pierwszym sukcesie została zawieszona wysoko....
Opublikowano: 2022-02-18

To ciekawe, że nowy spektakl Pawła Świątka w krakowskim Starym Teatrze doczekał się przede wszystkich recenzji chłodnych i letnich. „Gyubal Wahazar” Stanisława Ignacego Witkiewicza został wyreżyserowany przez młodego reżysera, który zasłynął w końcu ognistą adaptacją „Pawia królowej” Doroty Masłowskiej – debiut na scenie narodowej godny szacunku i zapamiętania. Poprzeczka po pierwszym sukcesie została zawieszona wysoko. „Gyubal Wahazar” to spektakl zupełnie inny, nieporównywalny do „Pawia…”, karmiący się estetyką postmodernistycznego kiczu.

Sztafaż futurystyczno-apokaliptyczny, połączenie laboratorium i wnętrza statku kosmicznego, dużo szkła i plastiku. To, co widzimy na scenie nie jest sprzeczne z konwencją witkacowską. Gyubal Wahazar (fantastyczny Marcin Czarnik) to mizoginistyczny dyktator, który chce, z pomocą naukowych eksperymentów doktora Rypmanna (Krzysztof Zawadzki), przemienić kobiety w mechaniczne kobietony. Dziwny lekarz interesuje się metabiochemią, transformacjami, pracuje nad pokrętną teorią gruczołów oraz rozpadem psychicznych atomów. Momentami wydaje się, że sprawuje demiurgiczną władzę nad światem na scenie, jednak w momencie kryzysu pozwala ją sobie odebrać. Z drugiej strony okrutny choleryk Wahazar ściera się w walce o dominację z O. Unguentym (Adam Nawojczyk) – przywódcą religijnej sekty, który dąży do tego, by rządy sprawowane siłą i terrorem zastąpiła wszechpotężna ideologia, dominująca wszystko i wszystkich. Katastroficzno-groteskowy wydźwięk sztuki, wyjątkowo aktualny, jest charakterystyczny dla wszystkich dramatów autora „Szewców”. Świat stworzony przez Świątka na scenie nie ma sensu, ale bezsens ten realizuje koncepcje Witkacego.

To spektakl o władzy sprawowanej po to, by czerpać z niej perwersyjną przyjemność. W tej sztuce tyranów jest wielu. Zawierają między sobą sojusze, które nie mają logicznej przyczyny, a które ewoluują tak szybko, że gubimy się w celowości politycznych mariaży bohaterów. Świątek pokazuje, że mechanizmy władzy, które inspirowały Witkacego są ponadczasowe, a przewroty nic nie zmieniają – nowy ład dyktatury jest tak naprawdę starym ładem politycznym, ubranym w nowe teorie. Polityka i ideologie nie są po to, by je rozumieć – są po to, by im służyć: „Wiodę was do szczęśliwości takiej, o jakiej nawet nie potrafilibyście marzyć teraz. Ja jeden wiem”.

Dramat Witkacego jest rządzony przed brak logiki. Jak zauważa Świntusia (Ewa Kolasińska), w tym świecie „wszyscy kłamią. Jak dziwnie wszystko się przedstawia!”. Mimo to słowa mają moc sprawczą. Gdy O. Unguenty mówi, że Wahazar jest zerem – ten zerem się staje. Wjeżdża na scenę na fotelu ginekologicznym i na oczach widowni dochodzi do jego eutanazji – dokonanej, paradoksalnie, w momencie autodestrukcyjnej epifanii: „Zabijcie mnie, bo pęknę z zachwytu nad samym sobą. Och! Co za szczęście! Co za rozkosz! Nie wiedzieć, kim się jest – być wszystkim!!!”.

Spektakl Świątka na podstawie tekstu Witkacego to kolejna teatralna, futurystyczna Apokalipsa spełniona. Niespójność świata przedstawionego na scenie musi być celowa. Wahazar siedzi zamknięty w plastikowej tubie, groteskowo go zniekształcającej, z tyłu sceny znajduje się kolejna przeszklona bryła – półkula, w której urzęduje nadworny kat Wahazara, a po bokach sceny znajdują się liczne drzwi. W przerwie kobieton tańczy parodię „Święta wiosny” Strawińskiego. Tańczy na scenie trochę za długo, trochę to męczy, trochę to nie pasuje. W tym spektaklu nie pasuje do siebie właściwie nic. Ale chaos i bezsens definiują Witkacego.

Marta Anna Zabłocka

W ramach cyklu „Odzyskiwanie” (recenzje powstałe dla portalu Teatr dla Was) przypominamy tekst Marty Anny Zabłockiej o spektaklu “Gyubal Wahazar” w reż. Pawła Świątka w Narodowym Starym Teatrze w Krakowie.

zdj. Vero Rodowicz

Kategorie:


Cytat Dnia

„[...] tekst Shakespeare’a jest jak ludzkie kolano: dopóki nikt przy nim nie majstruje, człowiek nawet nie zdaje sobie sprawy, jak precyzyjnie został skonstruowany. Wystarczy jednak wyciąć kilka pozornie zbędnych elementów, żeby nadal dało się chodzić, ale już nie całkiem normalnie”

Tomasz Domagała o „Makbecie”, reż. Paweł Ziemilski; Festiwal Szekspirowski.pl, 27.07.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL