Jest się czego bać

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

Jest się czego bać

O spektaklu „Wstyd” Marka Modzelewskiego w reż. Wojciecha Malajkata w Teatrze Współczesnym w Warszawie pisze Magda Kuydowicz.

Opublikowano: 2021-11-22
fot. Magda Hueckel

Każdy ma coś do ukrycia, ale nie każdy umie się z tym zmierzyć. Wstydzimy się więc wszyscy. Najbardziej chyba tego, że ktoś nas na tym przyłapie. I o tym jest dramat Marka Modzelewskiego, który na warsztat reżyserski wziął Wojciech Malajkat.

Reżyser szybko wprowadza widza w centrum dramatycznych i śmiesznych rodzinnych wydarzeń. W kuchennej restauracji, na zapleczu, zdenerwowani rodzice państwa młodych (Małgorzata – Iza Kuna, Wanda – Agnieszka Suchora, Andrzej – Jacek Braciak i Tadeusz – Mariusz Jakus) muszą się zmierzyć z nie lada problemem. Goście weselni siedzą już przy stole, a panna młoda (córka Wandy i Tadeusza – prostych, skromnych ludzi bez przysłowiowego grosza przy duszy) zerwała przed chwilą z panem młodym (syn  Małgorzaty – ordynatorki szpitala i Andrzeja – biznesmena). Na sali biesiadnej wódka leje się już strumieniami, orkiestra gra, a goście się niecierpliwą. Trzeba do nich wyjść, coś powiedzieć…  Albo ślub odwołać, albo bawić się mimo wszystko do upadłego. No bo skoro już cała impreza została zapłacona, a rodzina przyjechała z tak daleka…

Skąd my to znamy? Z życia. W mojej rodzinie odwołanie ślubu w ostatniej chwili też się zdarzyło i do tej pory krążą na ten temat legendy. Nie wiem kto się wtedy wstydził i za co – zapewne pan młody. Nie doszło bowiem do wesela, ale była już kupiona sukienka, były też łzy i zawiedzione nadzieje… Cały świat dosłownie stanął na głowie. Tak jak w tekście Modzelewskiego. Z tym że na scenie historia wydarzyła się dosłownie w ostatniej chwili. Panna młoda rozmyśliła się bowiem tuż przed ołtarzem. Nikt nie wie o co jej chodzi. Niedoszły pan młody wyłącza telefon i odmawia jakichkolwiek rozmów. A wszystko przecież  było dopięte na ostatni guzik! Awans społeczny panny młodej przez mezalians z bogatym chłopakiem z dobrego domu zapewniony. Rodzice niezbyt się lubili, ale tolerowali nawzajem. Młodzi byli tacy szczęśliwi… co się więc stało?

Dociekanie prawdy jest w spektaklu pokazane w prosty i sugestywny sposób. Rodzice spotykają się na „naradę rodzinną” i dochodzi do tak zwanej „oczyszczającej rozmowy”. Każda ze stron broni swojej wersji wydarzeń, wszyscy zaczynają wymyślać sobie od ostatnich, wyciągać na jaw wstydliwe historie sprzed lat. Pojawiają się pogłoski o nieślubnych dzieciach, odmiennych preferencjach seksualnych i finansowych matactwach. Krewka pani ordynator (znakomita Iza Kuna) dosłownie bierze się za łby z mamą panny młodej (Agnieszka Suchora w scenie bez słów mierzy wzrokiem ”przeciwniczkę” w tak wymowny sposób, że widzom ciarki przechodzą po plecach). Wielka awantura kończy się zaskakującą pointą. Tadeusz (znakomicie  improwizujący w scenach komediowych Mariusz Jakus) proponuje nagle finansowe zadośćuczynienie za wstyd w rodzinie. Andrzej (wiarygodny i szybko wzbudzający sympatię widza Jacek Braciak, który udaje przed wszystkimi i samym sobą, że u niego „wszystko gra”, gdy tymczasem wstydzi się tego co zrobił przed laty… i nie tylko) szybko się  na to zgadza.  Już myślimy, że sytuacja się wyjaśniła, ale następuje kolejny zwrot akcji…

Dramat  Modzelewskiego odziera nas ze złudzeń i pokazuje jak bardzo jesteśmy zależni od naszych wyobrażeń i stereotypów. Nie godzimy się na inne rozwiązania, na odmienne od naszego sposoby na życie, miłość czy kontakty w rodzinie. Gdzieś w tle pojawia się także motyw mezaliansu – różnicy wykształcenia, pochodzenia i życiowych wartości w obu rodzinach. W głowę zachodzimy, jak tak różni ludzie mogli wpaść na to, by być razem. Ale miłość jak wiadomo nie wybiera. Problemy pojawiają się, gdyż opada “złoty kurz”, młodzi zdejmują “różowe okulary” i muszą zacząć normalnie żyć.

Nie zdradzę, jak kończy się ta pełna zaskoczeń i emocji historia rodzinno-miłosna. Na pewno jednak warto na tę przewrotną komedię charakterów w Teatrze Współczesnym się wybrać. Także po to, by poznać samego siebie. I wiedzieć, czego się bać, gdy w chwili zagrożenia zawodzi nas rozum, a emocje biorą górę i prowadzą nieuchronnie do życiowej katastrofy.

Kategorie:

Cytat Dnia

„[...] tekst Shakespeare’a jest jak ludzkie kolano: dopóki nikt przy nim nie majstruje, człowiek nawet nie zdaje sobie sprawy, jak precyzyjnie został skonstruowany. Wystarczy jednak wyciąć kilka pozornie zbędnych elementów, żeby nadal dało się chodzić, ale już nie całkiem normalnie”

Tomasz Domagała o „Makbecie”, reż. Paweł Ziemilski; Festiwal Szekspirowski.pl, 27.07.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL