Nad wodą

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

Nad wodą

Otylia Jędrzejczak: Otylia. Moja historia. SQN, Kraków 2019 – pisze Izabela Mikrut. Autobiografie sportowców nie należą do wybitnych dzieł literackich i też nie dla wartości artystycznych się po nie sięga. Z reguły ludzie szukają w tego typu książkach inspiracji, czasem też – chcą zaspokoić ciekawość dotyczącą specyfiki treningów. Innymi słowy: zaglądają do tomów z nastawieniem...
Opublikowano: 2020-06-26

Otylia Jędrzejczak: Otylia. Moja historia. SQN, Kraków 2019 – pisze Izabela Mikrut.

Autobiografie sportowców nie należą do wybitnych dzieł literackich i też nie dla wartości artystycznych się po nie sięga. Z reguły ludzie szukają w tego typu książkach inspiracji, czasem też – chcą zaspokoić ciekawość dotyczącą specyfiki treningów. Innymi słowy: zaglądają do tomów z nastawieniem na opowieści sportowe, nawet jeśli miałoby to oznaczać żmudne odtwarzanie tras wyścigu krok po kroku albo analiz diet. W przypadku książki „Otylia. Moja historia” jest jednak inaczej – bo sama autorka (dzięki pomocy ghostów) rezygnuje z konwencji autobiografii sportowej i stawia przede wszystkim na opowiadanie o prywatności i gigantyczną szczerość w tym zakresie.

Zaczyna dosyć konwencjonalnie – zaprasza czytelników do swojego domu rodzinnego i przedstawia rodziców oraz brata, który w tej historii odegra bardzo ważną rolę. Omawia między innymi charakter ojca, coś, co wpłynęło na jej drogę życiową. Przypomina, dlaczego w ogóle zaczęła pływać – jednak zachowuje familiarny charakter zwierzeń. Zaskakuje czytelników osobnym i drobiazgowym omówieniem sytuacji, do której w wywiadach nie chciała wracać, sprawy wypadku i śmierci Szymka – tutaj skupia się nie tylko na relacji, jaka łączyła ją z bratem, ale też na zachowaniach dziennikarzy szukających sensacji. Jest w tym wstrząsającym tekście sporo wrażeń, a Otylia Jędrzejczak sprawia wrażenie, jakby po prostu chciała raz na zawsze rozwiać wszelkie wątpliwości i odpowiedzieć na pytania zwykłych ludzi. Mogłaby pominąć temat albo zamknąć go w kilku słowach – jednak usiłuje sprawić, że czytelnicy ją zrozumieją. Zresztą w całej książce co pewien czas pojawiają się „listy” – dziennikowe zwierzenia utrzymane w formie listów do Szymka – autorka zastanawia się w nich nad podejmowanymi działaniami, czasem rozlicza się z dokonań, innym razem zwierza z tęsknot albo rozterek. W kwestii opowieści bardzo osobistych – znajdują się w tomie również wiersze Otylii Jędrzejczak, tak samo jak listy pisane pod wpływem chwili i pełne silnych emocji. Nie da się ich oceniać pod kątem literackim, bo też i nie takie jest ich przeznaczenie – pozwalają za to pogodzić się z własnymi uczuciami i utrwalić stany emocjonalne w danym momencie. Otylia Jędrzejczak przedstawi jeszcze własną rodzinę, tak, żeby dać przegląd swojej codzienności po zakończeniu kariery sportowej.

Nawet kiedy autorka wychodzi już z tematów osobistych i zajmuje się swoimi początkami na basenach, drużyną w Pałacu Młodzieży, a później – reprezentacją olimpijską, często powraca do tego, co wyniosła z domu. Przy treningach jest miejsce na opowiadanie o przyjaźniach i o roli psychologa w życiu sportowca. Zresztą relację Otylii Jędrzejczak co pewien czas przecinają krótsze lub dłuższe komentarze jej rodziców, psychologa, koleżanek z drużyny lub trenerów, a nawet męża. Bardzo dużo miejsca poświęca na opisanie charakteru i zachowań (także tych, które zadecydowały o rozstaniu) trenera Pawła Słomińskiego: tu widać mocny żal i pretensje związane z niewłaściwymi reakcjami czy toksycznym sposobem bycia. To znów próba odpowiedzenia na medialne newsy, Otylia Jędrzejczak prezentuje tu własny punkt widzenia, wie, jak sprawić, żeby czytelnicy zostali po jej stronie w trudnym konflikcie. Nawet nie próbuje się wybielać, jednak rzuca potężne oskarżenia w stronę trenera – żeby odbiorcy zyskali pojęcie, co działo się w kadrze. Jest tu sporo zdjęć, kilka anegdot, niezbyt dużo tekstu – to pozycja dla fanów, przypominająca nie tylko o samej pływaczce, ale i o fundacji prowadzonej przez nią.

Kategorie:


Cytat Dnia

„[...] tekst Shakespeare’a jest jak ludzkie kolano: dopóki nikt przy nim nie majstruje, człowiek nawet nie zdaje sobie sprawy, jak precyzyjnie został skonstruowany. Wystarczy jednak wyciąć kilka pozornie zbędnych elementów, żeby nadal dało się chodzić, ale już nie całkiem normalnie”

Tomasz Domagała o „Makbecie”, reż. Paweł Ziemilski; Festiwal Szekspirowski.pl, 27.07.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL