Teatr lalek kameralnie
Podsumowanie 32. Międzynarodowego Festiwalu Teatrów Lalek i Formy SPOTKANIA w Toruniu
zdjęcie ze spektaklu "Bibuła w tapczanie" fot. Piotr Pędziszewski
Podsumowanie 32. Międzynarodowego Festiwalu Teatrów Lalek i Formy SPOTKANIA w Toruniu
zdjęcie ze spektaklu "Bibuła w tapczanie" fot. Piotr Pędziszewski
Największe uznanie publiczności 32. edycji SPOTKAŃ w Teatrze Baj Pomorski w Toruniu zdobyły spektakle, rzec można, kameralno-mobilne, których scenografię można albo przewieźć wehikułem ulicznego artysty na miejski plac, albo dostarczyć w wielkiej skrzyni do szkolnej klasy.
Aplauz dzieci i nastoletnich widzów znalazł swoje potwierdzenie również w werdyktach jurorów Festiwalu, którzy docenili niewielkie przedstawienia, tworzone bez rozbudowanej scenografii i wieloosobowej obsady. Ich siła tkwi w inteligentnym traktowaniu młodej widowni serio, choć zabawna konwencja tych spektakli mogłaby, jak się wydaje, takiemu podejściu zupełnie zaprzeczać.
I tak Grand Prix Festiwalu oraz 15 tys. zł trafiło do Teatru Miniatura w Gdańsku za spektakl „Bibuła w tapczanie” wyreżyserowany przez Michała Derlatkę. W uzasadnieniu werdyktu Jury Profesjonalnego w składzie: Anna Kruk, Richard Talbot i Michał Tramer czytamy, że nagrodę przyznano za „angażujące prowadzenie opowieści, które łączy język zrozumiały dla dzieci i dla dorosłych, za poruszające emocje i znakomitą, spójną całość”.
Twórcy i wykonawcy spektaklu „Bibuła w tapczanie” zdobyli już Grand Prix 32. Ogólnopolskiego Konkursu na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej i wiele innych nagród, a wszędzie, gdzie się pojawiają, wywołują niezapomniane chwile śmiechu i retrospekcji u widzów. U tych, którzy pamiętają czasy PRL-u, przywołują wspomnienia, natomiast na twarzach młodszych i najmłodszych widzów budzą zdumienie. Tamten świat, w zderzeniu z życiem we współczesnej Polsce, wydaje im się bowiem nierealną prehistorią.
W kompaktowej przestrzeni zaprojektowanej przez Michała Dracza Dariusz Czarniecki i Jakub Ehrlich, w rolach gdańskich robotników z przełomu lat 70. i 80. ubiegłego wieku, wyłaniają się niczym z kapsuły czasu w roku 2026, by skonfrontować młodą publiczność z czasami, w których przyszło im żyć.
I nie jest to standardowa lekcja historii, lecz niezwykle dowcipnie zaserwowana opowieść: z oprawą plastyczną będącą siłą napędową inscenizacji, błyskotliwie zobrazowanym kontekstem historycznym oraz fantastycznym zaangażowaniem publiczności. Harmonijna i emocjonalna realizacja, tak kreatywnie eksplorująca historyczną rzeczywistość i skierowana do dzieci, przyniosła Michałowi Derlatce na toruńskim festiwalu także nagrodę za reżyserię.
Przed rokiem Sofie Krog Teater wyjechał z Torunia z Grand Prix i nagrodą ZASP za spektakl „The House”. W tym roku Duńczycy podwoili stawkę i do Davida Faraco trafiły aż cztery nagrody!
Artysta zachwycił jurorów kreacją w monodramie „Quacksalver”, zdobywając nagrodę za najlepszą rolę męską, Nagrodę im. Jana Wilkowskiego Sekcji Teatrów Lalkowych ZASP – Stowarzyszenia Polskich Artystów Teatru, Filmu, Radia i Telewizji oraz Dyplom Honorowy Polskiego Ośrodka Lalkarskiego POLUNIMA. Spektakl zdobył ponadto jedno z najważniejszych wyróżnień SPOTKAŃ: Nagrodę Marszałka Województwa Kujawsko-Pomorskiego, przyznaną przez Jury Dziecięce za najlepsze przedstawienie dla najmłodszych.
„Quacksalver” – nagrodzony monodram według scenariusza oraz w reżyserii Sofie Krog i Davida Faraco – to kolejny spektakl prezentowany na Festiwalu w niewielkiej przestrzeni, w której jeden aktor potrafi stworzyć doświadczenie równie dynamiczne jak najbardziej wielobarwne widowisko.
Siła tego spektaklu tkwi przede wszystkim w niezwykle precyzyjnej i pomysłowej animacji, w wirtuozerii zacierania granicy między aktorem a pacynkami. Od postaci pana Q, obwoźnego sprzedawcy cudownej mikstury na ludzkie słabości i defekty, ani na moment nie można oderwać wzroku, by nie przeoczyć żadnego detalu jego niesamowitego pojazdu, z którego co rusz aktor wydobywa kolejne mechanizmy czy powołuje do życia postaci obdarzone absurdalnie komicznymi niedoskonałościami.
Aktor bawi nas formą i nie jest w niej ważne to, czy jego „cudowny tonik” zadziała, lecz w jaki sposób swoją doskonałą animacją i wyjątkowym kontaktem z publicznością jeszcze nas zaskoczy.
Jury Profesjonalne doceniło również warstwę muzyczną w spektaklu zrealizowanym niewielkimi środkami teatralnymi i w „laboratoryjnej” przestrzeni.
Przedstawienie „The Walker” (15+) w reżyserii Marka B. Chodaczyńskiego i Davida Zuazoli (Chile), przygotowane przez Unię Teatr Niemożliwy, jest opowieścią o przetrwaniu, przedstawiającą losy tysięcy ludzi zmuszonych do ucieczki przed okropnościami konfliktów zbrojnych.
To opowieść bez słów, zastąpionych światłem, lalkami stolikowymi i muzyką (David Zuazola, Marek Żurawski) – dźwiękami oddającymi terror wojny, które w nieco poetycki sposób prowadzą nas przez tę smutną historię.
Pozostałe spektakle małej formy, z wykorzystaniem lalek stolikowych lub nadgarstkowych czy muppetów, prezentowane w Toruniu, jak ukraiński „Z pokładu wieczności: Verne i strażnik czasu” Altera Teatr, grecki „Do you sing in the shower?” Don’t Panic Puppet Theatre czy hiszpańska „Lemba” Angeles de Trapo, co prawda urzekły widzów swoją formą wizualną, rozczulały, śmieszyły i skłaniały do refleksji, ale nie znalazły miejsca w werdyktach.
Podobnie jak pokazany już w większym rozmiarze scenograficznym, absolutnie zachwycający „błotną” oprawą sceny i przejmującą animacją włoski spektakl „Golem” (15+) w reżyserii Mariasole Brusy z Teatro del Drago.
Dla reżyserki podstawą do stworzenia fabuły spektaklu była powódź z 2023 roku, która zniszczyła włoski region Emilia-Romania. Pamięć o tej katastrofie naturalnej, połączona z żydowską legendą o Golemie, istocie ulepionej z gliny i powołanej do życia na scenie, stała się niezwykle mroczną opowieścią o sile natury i procesie tworzenia, ukazaną za pomocą subtelnej animacji hybrydowymi marionetkami i animowanego kina.
W werdyktach gron jurorskich 32. edycji SPOTKAŃ znajdujemy na szczęście nagrody indywidualne dla twórców także widowiskowych spektakli, prezentowanych na dużej scenie Teatru Baj Pomorski w wielkoformatowej oprawie scenicznej.
Nagroda za najlepszą scenografię trafiła do Michała Dracza za spektakl „Wielki Zły Lis”, stworzony na podstawie słynnego francuskiego komiksu Benjamina Rennera (w adaptacji, choreografii i reżyserii Tomasza Maśląkowskiego) z Teatru Animacji w Poznaniu.
Nagrodzony scenograf zaprojektował na scenie wielki kurnik, w którym siatkę woliery zastąpił grą świateł, a krajobraz – animacją. Wykropkowanie całej przestrzeni, łącznie z kostiumami aktorów (w barwach flagi Francji), i stworzenie kolorowego tłumu kur w formie lalek hybrydowych, stuptutów, dało oryginalny, aczkolwiek nieco jednostajny i powtarzalny efekt na scenie.
Nagroda za najlepszą rolę żeńską z toruńskiego Festiwalu pojechała do Teatru Maska w Rzeszowie, w którym Ewa Mrówczyńska, z pomocą reżyserki Agaty Kucińskiej, stworzyła jedyną w swoim rodzaju rolę Kury w spektaklu „Nie skakać na bombę!”.
Ewa Mrówczyńska ze swoją niską impostacją głosu, podwórkowym slangiem i bezpośrednim sposobem bycia od początku do końca w roli Ślepej Kury przyciąga i odpycha jak magnes, niczym Aleksandra Adamska w serialu „Pati”. Niepowtarzalna i przebojowa, rządzi wśród kaczek na basenie (w świetnej scenografii i projektach lalek hybrydowych Anny Chadaj).
Wielobarwna scenografia i kapitalne lalki muppetowe Aleksandry Iwańczyk zachwycały także w spektaklu dla młodszych dzieci „Miś Tymoteusz” w reżyserii Wojtka Stachury z Teatru Groteska w Krakowie, który otworzył tegoroczne SPOTKANIA.
W przedstawieniu sprzęty kuchenne stają się pełnoprawnymi postaciami, a wejście na widownię nadnaturalnej wielkości lalki Taty Misia (animacja inspirowana Wielkim Ptakiem z „Ulicy Sezamkowej”) wywołuje pisk zachwytu u najmłodszych. Spektakl pełen jest humoru, piosenek i wzruszających momentów. Szkoda, że krakowskiego przedstawienia nie doceniono w werdyktach.
Bez nagrody z Torunia powrócił na Podlasie także Białostocki Teatr Lalek ze współczesną reinterpretacją andersenowskiej baśni „Słowik” w reżyserii Roberta Jarosza, przypominającą o tym, że człowiek nigdy nie będzie miał prawa przejąć pełni władzy nad naturą.
W pamięci widzów ze spektaklu zapewne pozostaną piękna, chińska scenografia Pavla Hubički, śpiew Michała Jarmoszuka w roli tytułowej oraz… nieco zbyt wiele słów, jak na grupę docelową 6+.
W trakcie 32. Międzynarodowego Festiwalu Teatrów Lalek i Formy SPOTKANIA widzowie mieli okazję obejrzeć jedenaście przedstawień konkursowych, w tym dwa dla dorosłych – w programie przygotowanym jeszcze przez poprzedniego dyrektora, ale uzupełnionym przez obecnego – Daniela Arbaczewskiego i zespół Teatru Baj Pomorski w Toruniu.
Podczas tej edycji wyraźnie dało się odczuć udział aż sześciu spektakli zagranicznych w konkursie oraz obecność wielu nowych gości Festiwalu z kraju i spoza niego.
Ponadto, dla podniesienia komfortu widzów, na małej scenie wreszcie sprawnie działała klimatyzacja (przydałaby się i na tzw. scenie przytulakowej), a w foyer Teatru stanął Bike Café.
Repertuar Festiwalu uzupełniły pozakonkursowe pokazy spektakli Teatru Baj Pomorski: „Frankenstein – reportaż” (reż. Zbigniew Lisowski) i „Gdzie się podział Baku?” (reż. Karolina Okurowska-Wabnic) oraz wydarzenia towarzyszące, takie jak parada festiwalowa, wystawy, warsztaty czy lekcja teatralna.
SPOTKANIOM tradycyjnie towarzyszył Przegląd Teatrów Osób z Niepełnosprawnościami „Innym Okiem”, który w bieżącym roku doczekał się swojej XXII edycji.
32. edycja SPOTKAŃ pokazała wyraźne trendy w tworzeniu spektakli lalkowych: od wykorzystywanych w przeważającej liczbie niewielkich lalek stolikowych i pacynek po rzadziej spotykane muppety czy sporych rozmiarów lalki hybrydowe.
W spektaklach wyraźnie zrezygnowano z tak obecnych w poprzednich latach multimediów na rzecz form plastycznych działających na wyobraźnię dzieci, tak by mówiły o kondycji współczesnych milusińskich, poszukujących przyjaźni, także ze zwierzętami, szacunku do przyrody i radości z drobnych codziennych spraw – jak choćby śpiewanie pod prysznicem.
„[…] »Kraków narodowej sztuce, czyli tryumf miernoty« to klasyczny spektakl tej artystki, tylko taki bardziej. Do tego podwawelskiego disneylandu zaangażowano cały teatr. Tu grają, tam grają, a gdzieś pomiędzy stoją widzowie i czekają, aż poprzednia grupa pójdzie dalej i zwolni przestrzeń”
Używamy plików cookie, aby poprawić jakość przeglądania, wyświetlać reklamy lub treści dostosowane do indywidualnych potrzeb użytkowników oraz analizować ruch na stronie. Polityka Prywatności
Niezbędne pliki cookie przyczyniają się do użyteczności strony.
Umożliwiają stronie zapamiętanie informacji zmieniających wygląd.
Pomagają zrozumieć, jak użytkownicy zachowują się na stronie.
Stosowane w celu śledzenia użytkowników i wyświetlania reklam.