Tajemnica Manderley

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

Tajemnica Manderley

O „Rebece” w adaptacji i w reżyserii Kingi Dziułki-Łojek w Amatorskim Młodzieżowym Teatrze OBibooK pisze Krzysztof Krzak.

Opublikowano: 2026-09-20
fot. Klaudia Cybulska/Ktoś tu kręci
Ocena recenzenta/tki: (8/10) – bardzo dobry

Powstała w 1938 r. bestsellerowa powieść brytyjskiej pisarki Daphne du Maurier „Rebeka” doczekała się kilku ekranizacji. Pierwszej już dwa lata po wydaniu – Alfred Hitchcock nakręcił film z Laurence’em Olivierem i Joan Fontaine, który został nagrodzony Oscarem. „Rebeka” trafiła też na deski sceniczne – w 1940 r. wystawiono ją w Londynie w adaptacji samej autorki.

Teraz powieścią du Maurier zajął się Amatorski Młodzieżowy Teatr OBibooK, działający w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Ostrowcu Świętokrzyskim. Encyklopedia Teatru Polskiego nie odnotowuje realizacji tej sztuki na krajowych scenach, można więc uznać, że adaptacja Kingi Dziułki-Łojek w jej reżyserii jest polską prapremierą „Rebeki”.

Powieść ma narrację pierwszoosobową. Nieznana z imienia narratorka opisuje wydarzenia, które zaszły, gdy była młodą dziewczyną (w ostrowieckim spektaklu gra ją Agnieszka Suswał, szkoda tylko, że wypowiadane przez nią kwestie niekiedy nie docierały do publiczności ze względu na fatalne działanie mikroportu). Pracując jako dama do towarzystwa bogatej, wyniosłej Amerykanki, pani van Hopper (wyraziście zagrała ją Weronika Karbowniczak), znalazła się w Monte Carlo, gdzie poznała Maxima de Wintera (w tej roli Błażej Seremet) i po stosunkowo krótkiej znajomości została jego żoną. Wkrótce nowożeńcy wyjechali do angielskiej posiadłości de Wintera, Manderley.

Przybywszy do Manderley, nowa pani de Winter, osoba nieśmiała, zakompleksiona, z bardzo niską samooceną, była przytłoczona nie tylko wspaniałością posiadłości, ale również wspomnieniami o pierwszej żonie Maxima, Rebece, która zginęła w wypadku na morzu niespełna rok wcześniej, ale wciąż żyła w pamięci domowników i gości posiadłości, którzy nieustannie porównują nową nową żonę Maxima do nieboszczki. 

Szczególnie pieczołowicie pamięć o Rebece przechowuje gospodyni, pani Danvers, uwielbiająca zmarłą panią de Winter i wykorzystująca każdą okazję, by wytknąć nowicjuszce, jak perfekcyjna była jej poprzedniczka (jej okrucieństwo wobec nowej pani de Winter bardzo dobrze przekazuje w spektaklu Teatru OBibooK Izabela Rokoszna). Stopniowo druga pani de Winter dochodzi do wniosku, że jej mąż tak naprawdę kocha idealną Rebekę, a nie ją. Zanim prawda o Rebece i jej mężu wyjdzie na jaw, nowa pani de Winter przeżyje nie tylko ogromną huśtawkę emocjonalną, ale wręcz prawdziwy horror psychologiczny.

Przez meandry tej obyczajowo-miłosnej historii z zaskakującym zakończeniem w przedstawieniu Dziułki-Łojek prowadzi widza Emilia Woźny, która wciela się tu w postać starszej pani de Winter, która z perspektywy czasu opowiada o swoich przeżyciach i o tym, co wydarzyło się po wydarzeniach przedstawionych w bieżącej akcji.

To jedenasta premiera w dorobku ostrowieckiego Amatorskiego Młodzieżowego Teatru ObibooK. Jedna z bardziej udanych. Przede wszystkim z powodu bardzo dobrej adaptacji, w której twórczyni udało się wyczyścić powieść z niepotrzebnych wątków, co sprawiło, że akcja posuwa się do przodu, nie wywołując znużenia i nie powodując gubienia przez widza istoty opowiadanej historii. Jednocześnie adaptatorka reżyserka musiała zadbać o to, by każdemu z aktualnych i byłych członków zespołu chciało się wystąpić w swoim ulubionym teatrze. 

W sumie przez scenę przewinęło się ponad 20 osób, w tym dwie wokalistki Studium Wokalnego Pandora. Nikt z nich nie zawiódł oczekiwań animatorki tego amatorskiego teatru, wszyscy – nawet w epizodach – grali tak, że nie można chcieć więcej. Świetni byli zwłaszcza Jakub Skrok jako Jack Favell, Nadia Gromczyk w roli Alice, Bartosz Kotkowski (Pułkownik Julian) czy grająca Bonnie Julia Szymańska (o Izabeli Rokosznej i Weronice Karbowniczak wspominałem już wcześniej). Agnieszka Suswał, pomijając techniczne niedostatki jej występu, przekonująco pokazała przemianę swojej bohaterki. Utrzymana w stylistyce epoki była też funkcjonalna scenografia, stroje porażały elegancją i wyszukaniem, celnie dobrana muzyka dodawała spektaklowi klimatu. Brawo, ObibooK!

Kategorie:


Cytat Dnia

„To także świetna gra aktorska całej obsady, radzącej sobie z trudnymi wyzwaniami”

Przemek Gulda o spektaklu „Bił sobie Andrzej”, reż. Klaudia Gębska; Instagram/guldapoleca, 19.09.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL