Po pięciu latach od powstania spektakl „Za wolno” zrealizowany przez Jakuba Roszkowskiego wg nagrodzonego w konkursie Stowarzyszenia ZAiKS tekstu Szymona Jachimka doczekał się oficjalnej premiery telewizyjnej w TVP Kultura.
Nie pierwszy to taki przypadek, jeśli chodzi o produkcje powstałe w ramach projektu Teatroteka Wytwórni Filmów Dokumentalnych i Fabularnych. Jednak w przypadku sztuki, w której mówi się o nienadążaniu za tempem, które narzuca współczesność, ta zwłoka nabiera dodatkowego, jakże przewrotnie wymownego i zabawnego znaczenia.
Nie znaczy to, że praca Roszkowskiego nie była dotąd nigdzie prezentowana. Przeciwnie – w 2024 r. pokazano ją na Gdyńskim Festiwalu Filmowym w ramach jubileuszu WFDiF, rok później można ją było obejrzeć w warszawskim Centrum Kultury Filmowej im. Andrzeja Wajdy, a w roku następnym odbył się pokaz w ramach cyklu „Wytwórnia Otwarta”. Wcześniej jednak, bo w 2023 r., autor zdjęć do „Za wolno”, Adam Palenta, został za nie nagrodzony na Koszalińskim Festiwalu Debiutów Filmowych „Młodzi i Film”. Nagrodzono jego „biegłe poruszanie się w umownej rzeczywistości, mieszankę zastosowanych form, które znakomicie sprawdziły się w odczytaniu dylematów współczesnego bohatera”.
A bohaterem tym jest On, Marek Kozłowski, czterdzieści lat liczący sobie inteligent (gra go Mariusz Zaniewski). Pewnego razu budzą go, a może jedynie odwiedzają we śnie tajemnicze postaci, które zarzucają mu życiową inercję (czy też zbyt ślamazarny, powolny tryb funkcjonowania), nieuczestniczenie w wyścigu szczurów, brak osiągnięć, trzymanie się z boku, niezajmowanie stanowiska w istotnych kwestiach. Według nich takie postępowanie czyni go nikim. Zaczynają więc trening, by nie powiedzieć tresurę, mającą spowodować przyspieszenie egzystencji mężczyzny, wyrwanie go z życiowej stagnacji, podjęcie walki o siebie i swój byt. Podpowiadają mu schematy zachowań w określonych sytuacjach, odpowiedzi na pytania…
Zapowiada się interesująco, niestety, miast zmierzać do puenty, że może jednak wartościowsze niż spełnianie oczekiwań innych wobec nas jest bycie sobą, życie według własnych zasad, docenianie wartości płynących z ustabilizowanego życia rodzinno-domowego, autor uruchamia – tak powszechny we współczesnej dramaturgii – swobodny potok myślowy znaczony wielością tematów i problemów, od udziału dzieci w Eurowizji po ochronę środowiska, a przy tym okraszony tak ogromną liczbą frazesów, pseudodowcipnych dialogów, mających szokować sytuacji (płód w lodówce), że przesłanie sztuki rozmywa się wraz z osłabieniem uwagi widza. Nie pomaga nawet udział aktorek tej miary, co Katarzyna Figura, Anna Ilczuk czy Monika Frajczyk, tym bardziej że grane przez nie postaci są mocno stereotypowe i wygłaszają dialogi, które już nie raz można było usłyszeć we współczesnych dramatach polskich. Podobnie jak zobaczyć wyzywające pozy prezentowane np. przez Magdalenę Kutę w roli Recepcjonistki. Nie zawodzi bodaj jedynie muzyka Dominika Strycharskiego, szczególnie dobrze rezonująca z wydarzeniami z początkowej części spektaklu.
W opisie przedstawienia na stronie Wytwórni Filmów Dokumentalnych i Fabularnych można znaleźć zdanie porównujące „Za wolno” Szymona Jachimka do „Procesu” Kafki i „Kartoteki” Różewicza. No cóż, odważne zestawienie. Ale czy uprawnione?
Teatroteka