Pułapka na własne skrzydła

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

Pułapka na własne skrzydła

O „Pułapce na ptaki” w reż. Sylwestra Biragi w Teatrze Druga Strefa pisze Bożena Pysiewicz.

Opublikowano: 2026-09-16
fot. Karpati&Zarewicz
Ocena recenzenta/tki: (7/10) – dobry

Kim jesteśmy poza relacjami, które nas określają? Czy istnieje „ja” niezależne od innych ludzi i od więzi, w których żyjemy? Nasza tożsamość w znacznej mierze powstaje więc w relacji – jest czymś, co otrzymujemy, budujemy i potwierdzamy poprzez innych. A co dzieje się z człowiekiem, kiedy te relacje okazują się kłamstwem? Czy wraz z poznaniem prawdy rozpada się również część jego „ja”?

„Pułapka na ptaki” Konstantina Stieszyka w reżyserii Sylwestra Biragi wystawiona na scenie Teatru Druga Strefa jest opowieścią o takim rozpadzie. Nie o spektakularnej katastrofie, lecz o odbieraniu człowiekowi kolejnych punktów oparcia. Misza jest mężem, ojcem, synem, pracownikiem. Ma mieszkanie, pracę, rodzinę, imię. Wszystko to składa się na obraz człowieka, który wie, kim jest, ponieważ zna swoje miejsce wobec innych.
Ten porządek zostaje zdekonstruowany. Następuje seria życiowych przesunięć, po których okazuje się, że świat Miszy od początku był zbudowany na fałszu.

W tym kontekście znaczące staje się pierwsze imię bohatera– Mefistofeles. Kiedy Liza pyta, kim jest Mefistofeles, Misza odpowia „To ja”. To zdanie otwiera inną perspektywę, przywołuje tradycję „Fausta” i figurę demonicznego kusiciela, ale także figurę negacji. U Goethego Mefistofeles określa siebie jako ducha, który zawsze przeczy.

Groteskowy wymiar tej historii ujawnia się dodatkowo w genealogii bohatera. Jego biologiczny ojciec nazywa się Lem Leonardowicz. Zafascynowany komunizmem dziadek nadał synowi imię będące akronimem nazwisk Lenina, Engelsa i Marksa.

Imię biologicznej matki, Iraidy Śmiercionośnej (Smiertiny), otwiera z kolei pole dla skojarzenia z prawosławną świętą, męczennicą za wiarę (Świętą Iraidą Raisą Aleksandryjską). Nazwisko Śmiercionośna zawiera człon słowa śmierć. Genealogia Miszy układa się w groteskowy system znaczeń: ojciec przywołuje ideologię i historię, matka religię i męczeńską śmierć, a syn – figurę demona. Dodatkowo jego adopcyjny ojciec przypomina z wyglądu Marksa i wyjeżdża do pracy jako odźwierny w muzeum figur woskowych. Ma pilnować miejsca, w którym historia została zamieniona w podobizny, i sam funkcjonować niemal jak eksponat. Historia wykorzystuje go jako kopię. W tej groteskowej rodzinnej mitologii odnajdujemy wielkie narracje kultury i historii sprowadzone do prywatnej biografii. Imiona są warstwą odniesień kulturowych, których w tej sztuce jest dużo.

Gra między rolą a tożsamością zostaje mocno zaznaczona w tej inscenizacji. Aktorzy zmieniają kostiumy na oczach widzów, przebierając się za sznurem z rozwieszonymi ubraniami. Nie ma więc wyraźnej granicy między jedną rolą a drugą. Tożsamość sceniczna zostaje założona, odegrana, zdjęta i zastąpiona kolejną.

Szczególnie wyraźnie widać to w obsadzeniu Walentyny Sizonenko, która gra Olgę, żonę Miszy, jego adopcyjną matkę oraz Lizę. Ta sama aktorka staje się trzema kobietami zajmującymi zupełnie różne miejsca w biografii bohatera. Olga, chłodna, mechaniczna domina, należy do rozpadającej się teraźniejszości. Matka kieruje uwagę ku pochodzeniu, zaś Liza – żywa, ekscentryczna, zafascynowana śmiercią i nieboszczykami, pojawia się, kiedy dawny porządek przestał już istnieć. Potrójna rola wymaga od aktorki nie tylko sprawnego różnicowania postaci, lecz także zbudowania między nimi wyraźnych kontrastów. Sizonenko robi to z dużą precyzją: zmienia sposób poruszania się, rytm mowy, energię sceniczną i sposób nawiązywania relacji z Miszą. Teatr nie tylko opowiada więc o płynności tożsamości, pokazuje ją też na scenie.

Podobny mechanizm działa w przypadku Sebastiana Pałki, który gra Armena i Lema. Obie postaci należą do dwóch zupełnie różnych porządków życia Miszy i aktor wyraźnie je różnicuje. Pałka buduje tę postać Lema oszczędnie, pozostawiając napięcie wynikające z pierwszego spotkania ojca i syna po 30 latach.

Jedną z najważniejszych scen jest cmentarna scena Miszy i Lizy. Podczas rozmowy na grobie Iraiady Śmiercionośnej pojawia się erotyka, humor, absurd, muzyka i taniec. Można go odczytać jako negatyw tradycji danse macabre (tańca śmierci), charakterystycznego motywu dawanej europejskiej kultury. Śmierć prowadzi w jednym korowodzie ludzi należących do różnych stanów i pozycji społecznych. W tej scenie, na grobie matki umownie zastąpionym przez metalowe łóżko, Misza i Liza tańczą wśród nieboszczyków. Ich ruch przypomina lot ptaka, a ciało zamiast poddać się ciężarowi, próbuje od niego uwolnić. Cmentarz staje się więc miejscem, w którym można pogrzebać starą tożsamość i ulecieć.

Muzyka Alexandry Malatskovskiej, wykonywana na żywo przez artystkę, współtworzy spektakl, nadaje rytm i buduje napięcie. W scenie cmentarnej szczególnie mocno łączy się z ruchem aktorów, tworząc współczesny, groteskowy wariant danse macabre.

Ten moment przedstawienia kojarzy się też ze sceną cmentarną z Hamleta. To właśnie tam groteska spotyka się ze śmiercią: grabarz żartuje i śpiewa, mówi o ludzkich szczątkach, a Hamlet bierze do ręki czaszkę Yoricka. W „Pułapce na ptaki” pojawia się podobne napięcie między komizmem a śmiercią. Akcentuje to również plakat Marka Maciejczyka ukazujący hybrydę ptaka i ludzkiej czaszki, połączenie żywego zwierzęcia ze znakiem śmierci.

Postać głównego bohatera Miszy-Mefistofelesa buduje Paweł Haradnitski. Podążamy za jego opowieścią o człowieku, który uczy się powiedzieć „nie” swojej historii. Haradnitski gra Miszę bez heroizacji, widzimy przed wszystkim człowieka zagubionego, którego rozumiemy. To aktor przekazał tekst „Pułapki na ptaki” reżyserowi Sylwestrowi Biradze, otwierając drogę sztuki na scenę Teatru Druga Strefa.

Istotny jest również wielokulturowy kontekst zespołu. Podczas końcowych oklasków Sylwester Biraga przedstawił twórców spektaklu i krótko opowiedział o ich losach. W zespole spotykają się artyści o różnych biografiach i doświadczeniach migracyjnych: Ukrainka Alexandra Malatskovskaya, Rosjanka Walentyna Sizonenko, Białorusin Paweł Haradnitski, Ukrainiec Vova Makovskyi oraz Sebastian Pałka – Polak, który po studiach wyjechał za granicę i po 23 latach wrócił do kraju.

Misza przez całe życie był kimś dla kogoś: synem, mężem, ojcem, pracownikiem. Kiedy te relacje okazały się fikcją, został pozbawiony nie tylko bliskich, lecz także definicji samego siebie. Na cmentarzu Misza tańczy, a jego ruch przypomina lot. Na plakacie towarzyszącym sztuce, autorstwa Marka Maciejczyka, ptak stoi przy kolcach i choć ma skrzydła, nie przelatuje nad nimi. Czy skrzydła są znakiem możliwości i wystarczy je mieć? A może prawdziwa pułapka zaczyna się dopiero wtedy, kiedy boimy się odlecieć? Tego spektakl nie rozstrzyga.

Teatr Druga Strefa

 

 

 

Kategorie:


Cytat Dnia

„Jest trochę śpiewania, są elementy choreografii tanecznej, jest badanie ginekologiczne robota, a nawet seks, który odbywa z nim jedna z kobiet”

Michał Derkacz o spektaklu „Deus sex machina”, reż. Agnieszka Jakimiak, Mateusz Atman; Wroclaw.dlastudenta.pl, 14.09.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL