W Teatrze Telewizji spotkają się Gruza, Materna, Nieradkiewicz i… prawdziwy pan od remontu

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

W Teatrze Telewizji spotkają się Gruza, Materna, Nieradkiewicz i… prawdziwy pan od remontu

Premiera „Być jak czterdziestolatek” – już w ten poniedziałek, 14 września o godz. 20.55 w TVP1.

Opublikowano: 2026-09-12
fot. Julia Dacka / archiwum Teatru Telewizji TVP

Damian Kocur, jeden z najgłośniejszych polskich reżyserów filmowych młodego pokolenia, po raz pierwszy pracuje dla Teatru Telewizji. „Być jak czterdziestolatek” nie będzie jednak współczesną wersją serialu Jerzego Gruzy. Kocur bierze z „Czterdziestolatka” kilka znaków rozpoznawczych – Stefana, Warszawę, Trasę Łazienkowską, słynne łuki i muzyczny motyw – żeby sprawdzić, co zostało z marzenia o życiowej stabilizacji po przekroczeniu czterdziestki. Przy okazji do TVP po latach wraca Krzysztof Materna, a w Teatrze Telewizji debiutuje Marta Nieradkiewicz. Premiera 14 września o godz. 20.55 w TVP1.

Trudno o bardziej przewrotny punkt wyjścia. Pięćdziesiąt lat temu inżynier Stefan Karwowski miał czterdzieści lat, rodzinę, mieszkanie, odpowiedzialną pracę i wprawdzie całe mnóstwo problemów, ale też świat, którego reguły były dość jasno określone. W 2026 roku czterdziestolatek Damiana Kocura próbuje przede wszystkim poskładać rzeczywistość, która nie bardzo chce się składać.

Ma dziecko, byłą żonę, kłopoty zawodowe, remont mieszkania, który nie chce się skończyć, i poczucie, że zamiast osiągnąć oczekiwaną stabilizację, właśnie zaczyna kolejne życie od początku. Właśnie z tego zderzenia dwóch czterdziestolatków – Karwowskiego z lat 70. i Stefana żyjącego pół wieku później – wyrasta najciekawszy pomysł nowego spektaklu Teatru Telewizji.

„Być jak czterdziestolatek” wyreżyserował Damian Kocur, a scenariusz napisał wspólnie z Martą Bacewicz. Reżyser nie ukrywa, że zaproszenie do Teatru Telewizji było dla niego wejściem w zupełnie nową przestrzeń.

– Zaproszenie do stworzenia spektaklu dla Teatru Telewizji wydało mi się szalenie interesujące. Choć przyznam, że zastanawiałem się, jak bardzo będę mógł puścić wodze wyobraźni, a jak bardzo – wejść w teatralną umowność. Na szczęście otrzymałem ogromną wolność, co obecnie rzadko się zdarza – mówi Kocur.

Chciał jednocześnie przygotować przedstawienie adresowane nie do wąskiej grupy teatralnych widzów, ale do szerokiej publiczności telewizyjnej.

– Postanowiłem więc zrobić coś, co będzie inkluzywne, dostępne, czytelne i niehermetyczne. Wspólnie z Martą Bacewicz napisaliśmy scenariusz komediodramatu „Być jak czterdziestolatek”. To dla mnie nowa forma. Czegoś takiego jeszcze nie robiłem – podkreśla.

Od Wenecji i Cannes do Teatru Telewizji

To debiut szczególny, bo Kocur przychodzi do Teatru Telewizji już jako twórca ze znaczącą pozycją w polskim i europejskim kinie.

Jego pełnometrażowy debiut „Chleb i sól” przyniósł mu m.in. Nagrodę Specjalną Jury w sekcji Orizzonti na festiwalu w Wenecji, nagrody podczas Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni oraz Polską Nagrodę Filmową Orzeł w kategorii Odkrycie roku. Krótkometrażowy film „Tak, jak było” prezentowano w Cannes, natomiast „Pod wulkanem” został wybrany na polskiego kandydata do Oscara.

W Teatrze Telewizji Kocur nie porzuca przy tym metod, które znamy z jego kina. Obok profesjonalnych aktorów pojawiają się naturszczycy, a granica pomiędzy fikcją i doświadczeniem samego reżysera ponownie okazuje się płynna.

Najlepszym tego przykładem jest Włodzimierz Tur. W spektaklu gra pana Włodka remontującego mieszkanie Stefana. W rzeczywistości wcześniej remontował… mieszkanie Kocura.

I właśnie podczas tego remontu pojawił się jeden z impulsów do powstania przedstawienia.

– Któregoś dnia wszedłem do mojego mieszkania i pan Włodek, który mi je remontował i który potem zagrał w naszym spektaklu, zaczął rozrysowywać mi flamastrem na ścianie jakiś rebus matematyczny. Jak się okazało – matrycę życia. Stwierdziłem wtedy, że mam czterdzieści parę lat i to idealny moment, by opisać moje pokolenie – opowiada reżyser.

Kocur przyznaje przy tym z rozbrajającą szczerością, że sam remont nie przebiegał idealnie.

– Nie wszystko wydarzało się w umówionych terminach. Wiedziałem jednak, że muszę zacisnąć zęby i to przetrwać, bo polubiłem go, dostrzegłem w nim potencjał i chciałem, by zagrał w Teatrze Telewizji.

Stefan Karwowski pół wieku później

„Być jak czterdziestolatek” nie jest jednak adaptacją serialu Jerzego Gruzy.

Kocur zdecydowanie się od takiego pomysłu odcina.

– Żeby była jasność – nie miałem ambicji, by tworzyć adaptację „Czterdziestolatka”. Uważam, że to by się dziś nie udało, o czym mówił zresztą sam Gruza. Chciałem jednak, by nasz spektakl w jakiś sposób korespondował z tym serialem – tłumaczy.

Tych połączeń jest sporo. Bohater ma na imię Stefan. Akcja rozgrywa się w Warszawie. Jest Trasa Łazienkowska, są słynne łuki Karwowskiego i muzyczny motyw znany z serialu, choć wykorzystany w nowej aranżacji. W spektaklu pojawią się również fragmenty „Czterdziestolatka” oraz wywiadu z Jerzym Gruzą.

Nie chodzi więc o ponowne rozegranie historii Karwowskich, lecz o zestawienie dwóch modeli życia.

Bohater Kocura jest współczesnym wielkomiejskim everymanem. Próbuje ratować związek, mierzy się z samotnością, wychowuje kilkuletnią córkę, walczy o zawodową pozycję i usiłuje skończyć remont mieszkania. Jeden dzień zamienia się w szaloną podróż po Warszawie, podczas której coraz wyraźniej okazuje się, że największego remontu wymaga nie mieszkanie, lecz życie samego Stefana. Opis spektaklu wskazuje też na szerszy kontekst: rozpad tradycyjnych modeli relacji, presję sukcesu, samotność oraz dyskusję o nowej męskości.

Kocur widzi w swoim bohaterze przedstawiciela generacji zasadniczo różnej od czterdziestolatków sprzed pół wieku.

– To pokolenie na pewno jest mniej dojrzałe niż pokolenie czterdziestolatków 50 lat temu. (…) To pokolenie, któremu towarzyszy poczucie dużej niepewności zawodowej. Większość osób pracuje na umowach śmieciowych. To też pokolenie rozwodników, rodzin patchworkowych, opieki naprzemiennej, kredytów mieszkaniowych i ludzi żyjących w ciągłym biegu – mówi.

Sam od razu zaznacza, że nie uważa się za statystycznego reprezentanta tej grupy.

– Jestem singlem, tworzę rodzinę z moim psem, udało mi się uniknąć kredytu mieszkaniowego, którego i tak pewnie bym nie dostał. Jestem artystą, uprawiam wolny zawód i żyję w pewnej bańce. Zależy mi jednak na tym, by wychodzić poza dobrze znane mi ramy i konfrontować się z różnymi realiami ekonomicznymi i społecznymi.

Krzysztof Materna wraca do TVP. I spotyka się z własną przeszłością

Drugim bardzo ciekawym kontekstem premiery jest udział Krzysztofa Materny.

W „Być jak czterdziestolatek” gra ojca Stefana. Materna wystąpił wprawdzie w przedstawieniu Teatru Telewizji niemal 55 lat temu, ale nową produkcję traktuje jako swój właściwy debiut na tej scenie. Przede wszystkim jest to jednak jego powrót do Telewizji Polskiej po wieloletniej nieobecności.

Sam mówi o tym bardzo otwarcie:

– Telewizja Polska, której zawdzięczam dużą popularność, długi okres nieustannej pracy i wiele nagród, które dostaliśmy z Wojtkiem Mannem za nasze programy, skreśliła mnie ze względów politycznych. Przez wiele lat nie pojawiałem się na jej antenie, nawet w audycjach wspomnieniowych. Był zakaz używania mojej podobizny i wymieniania mojego nazwiska. Rola w spektaklu „Być jak czterdziestolatek” to dla mnie powrót do macierzy. Mogę powiedzieć, że po latach wracam do Telewizji Polskiej i debiutuję w Teatrze Telewizji.

I tutaj historia zatacza jeszcze jedno koło.

Materna sam wystąpił w oryginalnym „Czterdziestolatku”, a z Jerzym Gruzą łączyła go również zawodowa relacja – przez lata był jego asystentem.

– Mam sentyment do „Czterdziestolatka”, w którym zagrałem dość charakterystyczny epizod, który wiele osób wspomina do dziś. Na dodatek mam też ogromny sentyment do reżysera Jerzego Gruzy, którego asystentem byłem przez lata i z którym wiele rzeczy zrobiłem dla Telewizji Polskiej – wspomina.

O Kocurze mówi krótko: „jest reżyserem, który wie, czego chce. To w tym zawodzie najważniejsze”.

Marta Nieradkiewicz też debiutuje

„Być jak czterdziestolatek” przynosi jeszcze jeden debiut. Po raz pierwszy w Teatrze Telewizji występuje Marta Nieradkiewicz, znana m.in. z „Płynących wieżowców”, „Dzikich róż”, „Zjednoczonych stanów miłości” czy „Lęku”. W przedstawieniu gra Olę – byłą żonę Stefana i matkę ich kilkuletniej córki Zosi.

Aktorka zwraca uwagę również na zmianę, jaką w ostatnim czasie dostrzega w samym Teatrze Telewizji.

– Teatr Telewizji ostatnio bardzo się rozhulał i stał się platformą oferującą nowe, interesujące i jakościowe produkcje. Chciałam zrobić coś w jego ramach, zagrać w jakimś ciekawym spektaklu – mówi.

Do udziału przekonały ją zarówno filmy Kocura, jak i sam scenariusz oraz sentyment do dawnego „Czterdziestolatka”.

– Dobrze pamiętam „Czterdziestolatka” z czasów dzieciństwa. Mam duży sentyment do tego serialu. A nawiązujący do niego scenariusz, który Damian napisał razem z Martą Bacewicz, był świetny. Od samego początku dobrze mi się go czytało. Cieszę się, że mogę debiutować w Teatrze Telewizji akurat w tej sztuce – podkreśla Nieradkiewicz.

Aktorzy i naturszczycy

W głównej roli Stefana występuje Mateusz Znaniecki. W obsadzie znaleźli się również Marika Zielińska, Anna Kłos, Marta Nieradkiewicz, Krzysztof Materna i Maria Maj. Kocur, zgodnie ze swoją filmową praktyką, zaprosił ponadto naturszczyków. Obok Włodzimierza Tura pojawia się m.in. Zbigniew Raubo.

I być może właśnie w tym pomieszaniu porządków znajduje się klucz do całego przedsięwzięcia. Filmowiec wchodzi do Teatru Telewizji, profesjonalnych aktorów ustawia obok ludzi bez aktorskiego doświadczenia, własny remont zamienia w fikcję, a jeden z najbardziej rozpoznawalnych seriali w historii TVP wykorzystuje nie po to, aby go odtwarzać, lecz żeby sprawdzić, jak bardzo przez pięćdziesiąt lat zmieniło się samo pojęcie dorosłości.

Stefan Karwowski budował Trasę Łazienkowską i próbował pogodzić ambicje zawodowe z rodzinnym życiem. Stefan Kocura usiłuje przede wszystkim nie dopuścić, aby praca, relacje, rodzicielstwo i nieskończony remont rozsypały mu się jednocześnie.

I w tym sensie tytułowe pytanie „jak być czterdziestolatkiem” może się okazać znacznie ciekawsze niż kolejna próba powrotu do telewizyjnej nostalgii.

„Być jak czterdziestolatek” – premiera 14 września o godz. 20.55 w TVP1.

Teatr Telewizji TVP S.A.

Kategorie:

Cytat Dnia

„Dlatego też ta debata na krakowskim Placu Szczepańskim, w sąsiedztwie sceny narodowej, w niesamowitej atmosferze przesuwających się nad nami niemal burzowych czarnych chmur, lecących stadami po nieboskłonie kraczących wron zlatujących na noc na korony drzew na pobliskich Plantach (widok jak z kultowego filmu »Ptaki« Alfreda Hitchcocka!) i chłodnym wietrze próbującym obalić baner z tematem debaty… A była to debata budująca, ale pełna złych przeczuć tego, co mogą przynieść brunatniejące czasy, jeśli społeczeństwo w porę się nie opamięta…”

Janusz M. Paluch o debacie „Teatr i demokracja”; Kraków i Świat, 9.09.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL