Jerzy Limon wciąż inspiruje. Ostatnia książka twórcy Festiwalu Szekspirowskiego stała się bohaterką spotkania

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

Jerzy Limon wciąż inspiruje. Ostatnia książka twórcy Festiwalu Szekspirowskiego stała się bohaterką spotkania

Spotkanie poświęcone książce – Szekspir. Siedem grzechów głównych (z zarazą w tle) Jerzego Limona odbyło się w Sali Podwieszanej Gdańskiego Teatru Szekspirowskiego w ramach jubileuszowego, 30. Festiwalu Szekspirowskiego.

Opublikowano: 2026-08-01
fot. Teatr dla Wszystkich

Trzy lata po śmierci prof. Jerzego Limona jego głos nadal wybrzmiewa podczas Festiwalu Szekspirowskiego. Tym razem za sprawą jego ostatniej książki – Szekspir. Siedem grzechów głównych (z zarazą w tle). W Sali Podwieszanej Gdańskiego Teatru Szekspirowskiego odbyło się spotkanie poświęcone tej publikacji z udziałem prof. Marty Gibińskiej, prof. Jacka Fabiszaka i dr Anny Kowalcze-Pawlik. Fragmenty książki czytała Daniela Popławska z Teatru Nowego w Poznaniu.

Jej uczestnicy zastanawiali się nad tym, co właściwie pozostawił po sobie Jerzy Limon jako badacz literatury, historyk kultury i człowiek teatru. Wszyscy zgodnie podkreślali, że jego ostatnia publikacja nie jest wyłącznie kolejną książką o Szekspirze. To próba opowiedzenia o człowieku renesansu i świecie, który ukształtował twórczość angielskiego dramaturga.

Jako pierwszy głos zabrał prof. Jacek Fabiszak. Przyznał, że początkowo czytał książkę jako opowieść historyczną, bo prowadzi przez świat sprzed czterystu lat. Szybko jednak doszedł do wniosku, że równie dobrze można nazwać ją książką przygodową.

– Zostajemy wrzuceni w żywioł wyobraźni profesora – mówił. – To właśnie ona prowadzi czytelnika przez teatr, dramat i malarstwo, proponując nieoczywiste zestawienia i odkrywając sensy, których wcześniej mogliśmy nie dostrzegać. Profesor Limon oprowadza nas po świecie Szekspira jak wytrawny przewodnik, ale nigdy nie prowadzi najprostszą drogą.

Prof. Marta Gibińska zwróciła uwagę na coś innego. Jej zdaniem w tej książce odnaleźć można wszystko to, co przez lata charakteryzowało Jerzego Limona jako uczonego.

– Jest tam ogromna wiedza, ale także humor, dowcip, wyobraźnia i umiejętność spojrzenia na świat jako spójną całość – mówiła. – To książka człowieka renesansu. Kogoś, kto potrafił połączyć historię, literaturę, teatr, malarstwo i filozofię w jedną opowieść.

Do tej myśli nawiązał ponownie prof. Fabiszak, przypominając pojęcie “książki encyklopedycznej”, funkcjonujące w amerykańskim literaturoznawstwie. Zaznaczył jednak, że nie chodzi o encyklopedię rozumianą jako zbiór faktów.

Według niego Jerzy Limon stworzył panoramiczny obraz kultury renesansu. Pokazuje nie tylko Anglię czasów Szekspira, ale całą Europę. Opowiada o teatrze, religii, obyczajach, sztuce, historii i codziennym życiu. Dzięki temu czytelnik zaczyna rozumieć, jak ogromny wpływ renesans wywarł na współczesną kulturę europejską.

Dr Anna Kowalcze-Pawlik zwróciła uwagę, że tytułowe siedem grzechów głównych nie jest w książce katalogiem przewinień ani próbą moralizowania.

– Kiedy czytamy o grzechach głównych, nie powinniśmy myśleć o średniowiecznym rachunku sumienia. Powinniśmy pomyśleć o sobie – podkreślała.

Jak wyjaśniała, Limon pokazuje renesans jako epokę, która wyrasta jednocześnie z antyku i średniowiecza. Grzechy główne stają się więc narzędziem opisu człowieka, jego wyborów i sposobu patrzenia na świat. To właśnie dlatego książka pozostaje tak aktualna. Nie opowiada wyłącznie o bohaterach dramatów Szekspira, lecz o ludzkiej naturze, która od stuleci pozostaje taka sama.

Pierwszy fragment książki przeczytany przez Danielę Popławską dotyczył zarazy. Aktorka wybrała rozdział opisujący codzienność Londynu na przełomie XVI i XVII wieku. Limon z charakterystyczną dla siebie dokładnością odtwarza realia miasta: brak kanalizacji, wszechobecny brud, kolejne fale epidemii, bezradność lekarzy i strach mieszkańców. Opisuje także zamykane teatry oraz życie podporządkowane kolejnym nawrotom dżumy. Po doświadczeniach pandemii COVID-19 ten fragment zabrzmiał wyjątkowo aktualnie. 

Zaraza była codziennością

Po przeczytaniu przez Danielę Popławską obszernego fragmentu poświęconego londyńskiej zarazie rozmowa naturalnie zeszła na jeden z najważniejszych tematów książki. Nie chodziło jednak o sam opis epidemii. Jerzy Limon wykorzystuje go jako punkt wyjścia do opowieści o świecie, w którym świadomość śmierci towarzyszyła ludziom każdego dnia.

Prof. Marta Gibińska zwróciła uwagę, że właśnie ten kontekst jest niezbędny do zrozumienia twórczości Szekspira.

– Ten obraz zarazy jest potrzebny przede wszystkim po to, żeby uświadomić nam, że świadomość śmierci nie była czymś, o czym ludzie przypominali sobie od czasu do czasu. Ona stale im towarzyszyła. Dlatego pytanie o sens życia było dla nich sprawą naprawdę fundamentalną – mówiła.

Prof. Jacek Fabiszak przypomniał, że właśnie z tej perspektywy należy czytać szekspirowskie tragedie. Ich bohaterowie doskonale wiedzą, że śmierć jest nieuchronna, ale jednocześnie walczą o własne życie i próbują nadać mu sens. To napięcie między świadomością przemijania a pragnieniem życia staje się jednym z najważniejszych tematów dramatów angielskiego pisarza.

Do tej rozmowy włączyła się dr Anna Kowalcze-Pawlik. Podkreśliła, że Limon nie ogranicza się do przedstawienia kolejnych fal epidemii. Rekonstruuje cały świat codziennych doświadczeń mieszkańców Londynu – sposoby leczenia, przekonania medyczne, funkcjonowanie miasta, decyzje władz i ich często bezradne próby powstrzymania choroby.

Badaczka zwróciła uwagę, że czytając te fragmenty trudno nie pomyśleć o doświadczeniach ostatnich lat.

– Bardzo szybko zapomnieliśmy, że epidemie są wpisane w historię Europy. Tymczasem profesor pokazuje, że ograniczenia podróży, kwarantanny czy zamykanie miejsc publicznych były elementem rzeczywistości także czterysta lat temu. Jednocześnie przypomina, jak niewielką wiedzą dysponowali wówczas ludzie i jak często próbowali walczyć z chorobą metodami, które dziś wydają się wręcz niewiarygodne – mówiła.

Makbet i granice ludzkiej natury

Kolejna część rozmowy poświęcona była pierwszemu z siedmiu grzechów głównych – pysze. Punktem wyjścia stał się oczywiście „Makbet”.

Prof. Marta Gibińska przypomniała, że Limon odczytuje tragedię Szekspira przez pryzmat renesansowego rozumienia natury człowieka. Zwróciła uwagę na scenę, w której Makbet zastanawia się nad zamordowaniem Dunkana. Bohater rozważa wszystkie argumenty przeciw zbrodni, a mimo to decyduje się przekroczyć granicę, której przekraczać nie powinien.

Jak podkreślała profesor, właśnie tutaj Limon pokazuje istotę renesansowego myślenia o człowieku.

W świecie XVI wieku natura oznaczała porządek obejmujący zarówno człowieka, jak i cały wszechświat. Człowiek był jego częścią. W chwili, gdy świadomie przekraczał wyznaczone granice, niszczył nie tylko własne życie, ale również porządek świata.

– To jest właśnie sedno tragedii Makbeta – mówiła prof. Gibińska. – Człowiek, próbując przekroczyć własną naturę, ostatecznie doprowadza do zniszczenia samego siebie.

Daniela Popławska przeczytała następnie fragment książki poświęcony pysze. Limon zwraca w nim uwagę, że jest to jedyny z grzechów głównych, którego człowiek często w ogóle nie dostrzega u siebie. Żarłok wie, że się obżera, skąpiec zdaje sobie sprawę ze swojej chciwości, człowiek ogarnięty gniewem wie, że się gniewa. Z pychą jest inaczej. To właśnie dlatego pozostaje ona tak niebezpieczna.

Rozmowa bardzo szybko zeszła również na symbolikę konia, która pojawia się zarówno w ikonografii renesansu, jak i w dramatach Szekspira. Prof. Gibińska przypomniała słowa Makbeta o jeźdźcu, który usiłując dosiąść konia, może spaść po drugiej stronie. To obraz człowieka przekonanego o własnej wyjątkowości, którego pycha ostatecznie prowadzi do upadku.

Prof. Jacek Fabiszak zwrócił uwagę na jeszcze jeden aspekt tej interpretacji.

Przypomniał, że od ponad stu lat badacze próbują stworzyć uniwersalną definicję tragedii szekspirowskiej. W jego ocenie Jerzy Limon proponuje ujęcie nowe i niezwykle przekonujące, bo zamiast koncentrować się wyłącznie na konstrukcji dramatu, pokazuje tragedię jako konsekwencję przekroczenia granic ludzkiej natury.

– Wydaje się, że po tylu latach trudno powiedzieć o tragedii Szekspira coś naprawdę nowego. Profesorowi Limonowi to się udało – podsumował.

Zawiść rodzi kolejne grzechy

Po rozmowie o pysze uczestnicy spotkania przeszli do kolejnych rozdziałów książki. Daniela Popławska przeczytała fragment poświęcony zawiści. Jerzy Limon zwraca w nim uwagę, że grzechy główne nigdy nie funkcjonują w izolacji. Przenikają się i wzajemnie napędzają. Zawiść rodzi się z pychy, gniew bywa jej konsekwencją, a kolejne decyzje bohaterów prowadzą do następnych upadków.

Prof. Marta Gibińska podkreślała, że właśnie dlatego książka nie jest próbą przypisania poszczególnych dramatów do konkretnych grzechów głównych. Limon pokazuje raczej mechanizmy ludzkiego działania.

Najlepiej widać to w komediach Szekspira.

– Bardzo często powtarzam, że komedia jest sprawą niezwykle poważną – mówiła profesor. – Wystarczy pomyśleć o „Wiele hałasu o nic”. Don John jest tam właściwie uosobieniem zawiści. To ona uruchamia całą intrygę. Hero staje się jej ofiarą. Mamy komedię, ale konsekwencje działań bohaterów są jak najbardziej poważne. Profesor Limon bardzo dobrze pokazuje, że nawet tam, gdzie Szekspir korzysta z komediowej formy, mówi o sprawach fundamentalnych.

Prof. Jacek Fabiszak zwrócił uwagę, że Don John należy do nielicznych szekspirowskich postaci zbudowanych właściwie wokół jednej dominującej cechy charakteru.

– Nie jest bohaterem wielowymiarowym. Szekspir świadomie uczynił z niego niemal uosobienie zawiści. Dzięki temu jeszcze wyraźniej pokazuje, jak niszczącą siłą może być ten grzech – mówił.

Dr Anna Kowalcze-Pawlik przypomniała z kolei uwagę Jerzego Limona, że zawiść jest „córką pychy”. To jedna z tych zależności, które autor konsekwentnie pokazuje w całej książce.

– Grzechy główne tworzą rodzinę. Nie istnieją osobno. Jeden prowadzi do drugiego i bardzo rzadko można wskazać bohatera, którego dotyczy tylko jeden z nich – mówiła badaczka, nawiązując do renesansowej i średniowiecznej tradycji interpretowania siedmiu grzechów głównych.

Miłość jako jedyne antidotum

Jednym z najbardziej poruszających momentów spotkania okazała się lektura fragmentu poświęconego zawiści i Sonetu 29.

Daniela Popławska przeczytała rozważania Jerzego Limona, który zauważa, że filozofowie, moraliści i teologowie od wieków próbowali znaleźć lekarstwo na zawiść. Zdaniem autora odpowiedź przynosi sam Szekspir.

Miłość.

Aktorka zakończyła fragment ostatnimi wersami sonetu, w których podmiot liryczny przyznaje, że wspomnienie ukochanej osoby sprawia, iż nie zamieniłby swojego losu nawet z królem. Na widowni przez chwilę panowała cisza.

Prof. Marta Gibińska przyznała, że ten fragment należy do jej ulubionych w całej książce.

– Brzmi to bardzo prosto, ale właśnie takie są najważniejsze prawdy o życiu. Profesor Limon pokazuje, że odpowiedź Szekspira na zawiść nie jest ani filozoficzna, ani teologiczna. Jest ludzka – mówiła.

Prof. Jacek Fabiszak zwrócił jednak uwagę, że u Szekspira miłość nigdy nie ma wyłącznie duchowego wymiaru.

Przywołał „Sen nocy letniej”, pokazując, że dramat bardzo szybko przechodzi od romantycznych wyobrażeń do cielesności, pożądania i nieustannie zmieniających się relacji między bohaterami.

– U Szekspira miłość zawsze pozostaje związana z ludzką naturą. To uczucie, ale także ciało, namiętność i pragnienie. Profesor Limon znakomicie pokazuje, że nie da się tych elementów od siebie oddzielić – podkreślał.

Ciało, seksualność i obyczaje

Rozmowa naturalnie przeszła do rozdziału poświęconego rozpustie.

Daniela Popławska przeczytała fragment, w którym Jerzy Limon przypomina, jak wyglądało postrzeganie seksualności w epoce renesansu. Autor pokazuje nie tylko obowiązujące normy religijne i społeczne, ale także liczne stereotypy dotyczące kobiecego ciała, menstruacji czy orientacji seksualnej. Nie ocenia ich z perspektywy współczesności. Wyjaśnia, skąd się brały i jak wpływały na sposób myślenia ludzi XVI wieku.

Prof. Marta Gibińska zwróciła uwagę, że właśnie dzięki takiemu podejściu książka nie zamienia się w moralizatorski wykład.

– Limon przede wszystkim tłumaczy świat. Nie ocenia go. Pokazuje jego złożoność i pozwala czytelnikowi samemu wyciągać wnioski – podsumowała.

Malarstwo jako drugi bohater książki

W ostatniej części spotkania rozmowa wyraźnie odeszła od dramatów Szekspira i skupiła się na malarstwie. Wszyscy uczestnicy podkreślali, że w książce Jerzego Limona obrazy nie pełnią funkcji ilustracji. Są równorzędnym partnerem teatru i literatury. Autor prowadzi czytelnika od jednego dzieła do drugiego, pokazując, jak wiele znaczeń kryje się w pozornie zwyczajnych scenach z życia codziennego.

Prof. Jacek Fabiszak zwrócił uwagę, że Limon patrzy na obrazy jak człowiek teatru.

– Czytając tę książkę miałem wrażenie, że profesor prowadzi mnie przez galerię malarstwa. Nie oglądam obrazów sam. On zatrzymuje się przy każdym z nich, pokazuje szczegóły, tłumaczy symbole i pozwala zrozumieć, dlaczego właśnie na ten element warto zwrócić uwagę. To trochę tak, jakby oprowadzał nas po muzeum i opowiadał kolejne historie ukryte na płótnach – mówił.

Profesor przywołał również jedną z obserwacji Limona dotyczącą obrazów, na których pojawia się kurtyna. W wielu dziełach malarstwa niderlandzkiego zasłania ona fragment przedstawionej sceny. Dla autora książki nie jest to wyłącznie element kompozycji.

– Profesor pokazuje, że te obrazy zaczynają funkcjonować jak scena teatralna. Kurtyna nie tylko coś zasłania. Ona zaprasza widza do uczestnictwa w przedstawieniu. Obraz przestaje być nieruchomy. Zaczyna opowiadać historię – tłumaczył.

Dr Anna Kowalcze-Pawlik zwróciła uwagę na warsztat Jerzego Limona jako historyka kultury. Przypomniała, że autor bardzo często sięga do dawnych traktatów i przewodników po symbolice, między innymi do słynnej Ikonologii Cesarego Ripy. Dzięki temu potrafi odczytywać znaczenia, które dla współczesnego odbiorcy są już niemal niewidoczne.

Jak podkreślała, czytelnik zaczyna rozumieć, że w malarstwie renesansu niemal każdy element miał swoje znaczenie. Zwierzęta, owoce, przedmioty codziennego użytku czy potrawy nie pojawiały się na obrazach przypadkowo. Tworzyły rozbudowany kod kulturowy, zrozumiały dla ludzi epoki, a dziś wymagający cierpliwego odczytania. To właśnie robi Jerzy Limon.

Jednym z przykładów przywołanych podczas spotkania był… śledź.

Brzmi to niepozornie, ale właśnie na takich detalach autor buduje swoją opowieść. Rozmówcy pokazali, że ryba obecna na obrazie albo w dramacie Szekspira może nieść określone znaczenia symboliczne i prowadzić do zupełnie innej interpretacji sceny. To samo dotyczy kota, konia czy innych zwierząt, które współczesny odbiorca traktuje zwykle jako element dekoracji.

Dr Anna Kowalcze-Pawlik podkreślała, że Limon konsekwentnie uczy czytelnika patrzeć uważniej. Zmusza do zadawania pytań o to, dlaczego artysta umieścił na obrazie konkretny przedmiot i jak odczytywali go ludzie żyjący czterysta lat temu. Dzięki temu zarówno malarstwo, jak i dramaty Szekspira odzyskują swoje pierwotne znaczenia.

Na zakończenie Justyna Limon, Prezeska Fundacji Theatrum Gedanense przypomniała jeden z ulubionych cytatów Jerzego Limona z twórczości Szekspira:

„Jeśliby każdemu dać to, na co zasłużył, to któż uniknąłby batów?”.

To właśnie te słowa zamknęły spotkanie poświęcone książce, która, jak wielokrotnie podkreślali uczestnicy rozmowy jest opowieścią o kulturze renesansu, o teatrze, malarstwie, historii i ludzkiej naturze. Jednocześnie jest to książka bardzo osobista. Widać w niej wszystko to, co przez lata wyróżniało Jerzego Limona: niezwykłą erudycję, ciekawość świata, umiejętność łączenia różnych dziedzin wiedzy i przekonanie, że klasyczne dzieła wciąż mogą wiele powiedzieć współczesnemu czytelnikowi.

Spotkanie było jednym z wydarzeń towarzyszących jubileuszowemu 30. Festiwalowi Szekspirowskiemu. Kilka dni wcześniej uczestnicy festiwalu odsłonili tablicę poświęconą Jerzemu Limonowi i wspominali początki gdańskiego święta teatru. Rozmowa o jego ostatniej książce pokazała natomiast, że dorobek profesora żyje nie tylko we wspomnieniach. Nadal inspiruje do dyskusji, prowokuje nowe interpretacje i zachęca do ponownego czytania Szekspira – tym razem oczami Jerzego Limona.

Festiwal Szekspirowski w Gdańsku

 
Kategorie:


Cytat Dnia

„[...] tekst Shakespeare’a jest jak ludzkie kolano: dopóki nikt przy nim nie majstruje, człowiek nawet nie zdaje sobie sprawy, jak precyzyjnie został skonstruowany. Wystarczy jednak wyciąć kilka pozornie zbędnych elementów, żeby nadal dało się chodzić, ale już nie całkiem normalnie”

Tomasz Domagała o „Makbecie”, reż. Paweł Ziemilski; Festiwal Szekspirowski.pl, 27.07.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL