Kagura, czyli teatr dla wszystkich

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

Kagura, czyli teatr dla wszystkich

Lena Kuran pisze o kagura – jednej z najstarszych japońskich tradycji widowiskowych, która od stuleci łączy teatr, taniec i religijny rytuał.

Opublikowano: 2026-05-31
fot. Lena Kuran

Nie pamiętam, kto zaproponował tę wycieczkę. Był kwiecień 2008 roku; Mapy Google miały się już całkiem nieźle, ale do ery smartfonów i GPS-ów w telefonach było jeszcze daleko – a mimo to wybraliśmy się w kilkugodzinną podróż do zupełnie nieznanego nam miejsca (na dowód naszych kłopotów z orientacją w terenie zostało mi zdjęcie G. pochylającej się nad mapą podtrzymywaną przez dwoje Japończyków w wieku emerytalnym). Na pewno przez jakiś czas szliśmy poboczem drogi, przyklejeni do skalnej ściany, żeby ze stacji kolejowej Susenji dotrzeć do oddalonego o pięć kilometrów chramu (świątyni sintoistycznej) Takasu.

Historia chramu sięgała okresu walczących królestw, czyli krwawych wojen domowych toczonych w XV i XVI wieku, a główny budynek świątynny pochodził z 1541 roku, co czyniło go najstarszą budowlą drewnianą na terenie prefektury Fukuoka na japońskiej wyspie Kiusiu. Naszą niewielką grupę przyciągnęła zajmująca poczesne miejsce na terenie chramu scena: kwadratowa, o otwartych bokach i charakterystycznym spadzistym dachu, pod osłoną którego miało zostać zaprezentowane widowisko kagura.

Słowo kagura zapisuje się znakami oznaczającymi „rozrywkę bogów”; według podania przekazanego w kronice Kojiki (712), jednym z pierwszych zabytków literatury japońskiej, widowisko to ma swoje źródła w czasach mitologicznych. Amaterasu, bogini słońca i protoplastka japońskiego rodu cesarskiego, zabarykadowała się w jaskini, rozgniewana niegodnym postępowaniem swojego brata. Bogowie i boginie, zaniepokojeni przeciągającym się okresem ciemności i demonami panoszącymi się pod bezsłonecznym niebem, postanowili wywabić Amaterasu z ukrycia. Ama no Uzume, frywolna bogini świtu i radości, niezwłocznie wskoczyła na odwróconą do góry dnem beczkę i wykonała tak zabawny i prowokacyjny taniec, że zaintrygowana śmiechem pozostałych bogów Słoneczna Niebianka wyjrzała z jaskini i dała się przekonać do powrotu. To wydarzenie traktowane jest jako symboliczny początek japońskiej tradycji widowiskowej (geinō) i tańca, a kagura obecna jest w kulturze Japonii do dzisiaj, w licznych regionalnych odmianach skupionych na zanoszeniu próśb do bogów i nadziejach na ich spełnienie.

Widowisko z Takasu pochodzi prawdopodobnie ze wspomnianej już epoki walczących królestw: władca pobliskiego zamku, wezwany w połowie XV wieku do pełnienia służby strażniczej w stolicy – Kioto – zapoznał się tam z odmianą Miyako-no nō kagura (stołeczna kagura w stylu teatru nō) i przeniósł ją do swoich dóbr rodzinnych. Od początku ery Meiji (czyli od roku 1868) ta wersja kagura wykonywana jest w chramie Takasu, a od 1981 roku figuruje na liście Niematerialnych Skarbów Kultury Ludowej zarejestrowanych na terenie prefektury Fukuoka. Oznacza to, że jej wartość została uznana za godną zachowania i przekazywania kolejnym pokoleniom wykonawców jako niezbywalny element japońskiej kultury. Co ciekawe, główny budynek chramu również został uhonorowany tytułem Ważnego Skarbu Kultury… ale dopiero w 2023 roku.

Znaleźliśmy się tam, żeby obejrzeć jedno z dwóch corocznych wystawień Takasu kagura (drugie odbywa się wieczorem w czwartą niedzielę października), składające się z dwunastu scen należących do dwóch podstawowych typów: mai-kagura (kagura tanecznego), wykonywanego bez masek przy akompaniamencie tradycyjnego śpiewu, oraz men-kagura, czyli scen z mitów i starożytnych opowieści przedstawianych przez aktorów noszących maski bogów, demonów czy bohaterów. Repertuar raczej mało nowoczesny – a jednak publiczność zajęła wszystkie miejsca nie tylko na specjalnie przygotowanych trybunach, ale i na szerokich podstawach kamiennych latarni czy wprost na ziemi przy scenie. Już po pierwszym występie pięcioletnich (na oko) tancerek w strojach kapłanek sintoistycznych wszystko stało się jasne: aktorzy i muzycy pochodzili z Takasu i okolic, a wśród widzów, oprócz przybyłych z daleka i bliska miłośników kagura, znalazły się też rodziny i przyjaciele artystów. Na scenie panowało absolutne skupienie, pozwalające wyczuć łączność z bogami i wczuć się w postacie kapłanów i legendarnych bohaterów. Przez kilka popołudniowych godzin zacierały się granice pomiędzy osobami występującymi a oglądającymi, amatorscy fotografowie uwieczniali na zdjęciach występy swoich bliskich, a poważnie wyglądający panowie w garniturach ściskali się z demonami w czerwonych maskach. Coś absolutnie magicznego zagrało w tej społeczności i przyciągnęło wszystkich do niewielkiej świątyni na skraju miasteczka, choć można było pojechać na niedzielę do oceanarium albo najzwyczajniej w świecie zostać w domu. Nie mówiąc już o tym, że przygotowanie kilkunastu scenek przedstawionych w ciągu jednego popołudnia musiało zająć wykonawcom, muzykom, twórcom masek i kostiumów oraz całemu zespołowi technicznemu wiele tygodni – a kolejna okazja do zaprezentowania efektów ich pracy miała nastąpić dopiero za pół roku. A mimo to przyszli, zagrali, zatańczyli i przenieśli nas do niesamowitej krainy bogów i duchów.

Klasyczny teatr japoński oraz formy widowisk tanecznych cechuje ciągłość formy i kontynuacja praktyki: starożytna kagura, czternastowieczne nō czy siedemnastowieczne kabuki to gatunki wciąż wystawiane w maleńkich świątyniach i na scenach metropolitalnych teatrów, z powodzeniem odnajdujące się zarówno w tradycyjnym, jak i nowo przygotowanym repertuarze (to trochę tak, jakbyśmy zachowali w Polsce średniowieczne misteria i grali je w stylu dokładnie przekopiowanym z wieków średnich, od czasu do czasu dodając do tradycyjnego tekstu scenki o bezprawiu scamów internetowych). Kultura tradycyjna wspierana jest przez państwo systemem stypendiów oraz nagłaśniania mniej znanych, a reprezentujących wysoki poziom artystyczny i dbałość o prawidła sztuki form rzemiosła, muzyki czy widowisk. Ten ostatni czynnik jest, naturalnie, nie do przecenienia – ale każda publiczność ma swoje przyzwyczajenia i preferencje, przeciwko którym nawet największe dotacje i kampanie nie potrafią zbyt wiele zdziałać.

Lokalna społeczność skupiona wokół świątyni Takasu z powodzeniem kontynuuje pięćsetletnią tradycję tańców kagura, choć pośród tradycyjnych form kultury japońskiej są i takie praktykowane zaledwie przez jedną czy dwie osoby, bez realnych szans na kontynuację po śmierci współczesnych wykonawców. Ośmielam się widzieć w tym dowód na społeczno- i kulturotwórczą moc widowiska oraz potwierdzenie, że w Japonii naprawdę może istnieć teatr dla wszystkich.

Kategorie:

Cytat Dnia

„Zapolska śmiała się z idei, by »kobieta miała iść przez życie cicho i spokojnie«. Taki gorset społecznych oczekiwań wpychał jednak kobiety w równie groteskowy stan, jakim dziś może być hałaśliwe manifestowanie wariacko rozumianej niezależności. Znanej aż nazbyt dobrze z czarnych marszy i mającej odzwierciedlenie na przykład w agresywnej proaborcyjnej propagandzie”

Sylwia Krasnodębska o „Moralności pani Dulskiej”, reż. Anna Augustynowicz; „Gazeta Polska”, 8.07.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL