Inna

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

Inna

O spektaklu “Dziady” Adama Mickiewicza w reż. Mai Kleczewskiej w Teatrze Słowackiego w Krakowie pisze Szymon Białobrzeski.

Opublikowano: 2026-05-06
fot. Bartek Barczyk
Ocena recenzenta/tki: (7/10) – dobry

Od premiery „Dziadów” Kleczewskiej minęło już kilka lat. W tym czasie Barbara Nowak zdążyła udowodnić, że polskie szkolnictwo rzeczywiście powinno wyjść z pruskiego modelu nauczania. Przemysław Czarnek rzucił coś o „dziadostwie”, bo – jak wiadomo – polityczna retoryka niewiele różni się od jarmarku. Neoliberalne media znów dostały pretekst do próżnego klepania się po ramionach. Niech więc grają w swoją grę. Ja natomiast pytam: co ze spektaklem? Jak sprawdzają się „Dziady” po latach, kiedy polityczna wrzawa już ucichła?

Pod wieloma względami są rewelacyjne – i właśnie od tych najmocniejszych stron chcę zacząć. Przede wszystkim podoba mi się, że w przeciwieństwie do późniejszego „Wyzwolenia”, „Dziady” operują głównie sugestią, choć nie zawsze udaje im się uniknąć stereotypu.

Obsadzenie kobiety w roli Konrada – a mianowicie znakomitej Dominika Bednarczyk – już samo w sobie jest sugestią, na której zresztą opiera się cały spektakl. Decyzja ta nie pociąga za sobą zmiany słów, jakimi posługuje się mickiewiczowski bohater, ale nadaje im zupełnie nową formę ekspresji. To już nie przedramatyzowany melancholik, jakiego poznajemy na lekcjach języka polskiego, lecz Inna.

Całe „Dziady” to historia o pojawieniu się Innej w świecie męskiego porządku – w świecie, który nie polemizuje z poglądami czy czynami, lecz z samą wrażliwością. Rozedrgany duch stanowi zagrożenie dla wspólnoty opartej na „szkiełku i oku” – wspólnoty, która egzorcyzmuje Inną gwałtem. Inność nie ogranicza się tu jednak wyłącznie do płci – Inna to także ktoś z zewnątrz, wygłodniały przybysz, którego nikt nie pyta, dlaczego włóczy się cichą nocą.

Nie potrafię i nie chcę odczytywać „Dziadów” Kleczewskiej jako spektaklu o Strajku Kobiet. Być może to myślenie życzeniowe – reżyserka przecież celowo przywołuje cytat Mari Janion czy gra z wizerunkiem protestujących kobiet. Nie chcę jednak zakładać, że ktoś dokonuje prostych analogii między zsyłkami na Sybir a zakazem prawa do aborcji. Staram się czytać to przedstawienie szerzej – być może przez pryzmat czasu, w którym je oglądałem, a być może przez własną perspektywę.

Pozostając przy bardziej ogólnych kategoriach, Wielka Improwizacja jawi się jako wydarzenie zatrważające. Konrad rzuca wyzwanie Temu, który odpowiada ciszą na emocjonalną symfonię. Staje naprzeciw Boga nie tylko jako wroga ojczyzny, lecz także jako wroga czucia. To właśnie czucie – skonfrontowane z pustką Boga i samego narodu – jest dla mnie najbardziej dojmujące w interpretacji Dominiki Bednarczyk. Niezwykłe jest to, jak aktorka zarzuca wzrok niby wędkę i zatrzymuje go gdzieś w oddali, jakby czekając na nadejście Najwyższego. Ściska kule niczym skrzydła, które pozwolą jej stworzyć nowy naród. To Konrad równie pyszny, co wzgardzony.

Zachwyciła mnie także rola Jana Peszka, który po raz kolejny udowadnia, że jest jednym z najwybitniejszych aktorów w Polsce. Poziom arogancji Senatora, połączony z chłopięcą charyzmą i rozbawieniem, fascynuje, a jednocześnie niepokoi. Senator niemal wyśpiewuje swoje kwestie, odbijając je od złotej zastawy niczym piłkę tenisową. To pokaz zmanierowanego bogactwa, ślepego na krzywdę słabszych.

Spektakl zaskakuje także przemyślaną inscenizacją. Scena zapada się, tworząc coś na kształt okopów. Kamery ujmują uwięzione bohaterki z dwóch stron, wyświetlając ich lustrzane odbicia. Najciekawiej wypada jednak przestrzeń, która zwykle należy do widowni – złoty plac rozsuwający się przed drewnianą sceną. To na nim staje Konrad, zanim skonfrontuje się ze wspólnotą. To tam wygłasza swoją improwizację. I wreszcie to tam odbywa się finałowy bal u Senatora. Dzięki temu zabiegowi spektakl staje się bardziej namacalny. Choć senatorski pałac pozostaje dla nas nieosiągalny, mamy z nim fizyczny kontakt – zepsuta burżuazja tańczy tuż przed naszymi oczami. Pozostaje jednak nietykalna, zbyt odległa, by można było się jej przeciwstawić. Ludowi pozostają jedynie duchy „pojedynczych samorządowców” w postaci Złego Pana.

Zdarza się jednak, że reżyserskie natręctwa ciągną spektakl w dół. Wątek Księdza Piotra wyraźnie odstaje od reszty. Początek – odczytanie egzorcyzmów jako formy opresji – jest przekonujący, jednak sceny gwałtu czy pijaństwa kłócą się z tekstem. W oryginale nie ma mowy o gwałcie, a picie sprowadza się do krótkiego przymusu. Odnoszę wrażenie, że reżyserka na siłę próbuje nagiąć tekst, by uderzyć w Kościół – i w tym miejscu ponosi porażkę. Pokusy Piotra są od początku skazane na niepowodzenie, niezależnie od jego miejsca w hierarchii. Kleczewska zdaje się dążyć do jego odczłowieczenia, odbierając mu jakąkolwiek możliwość sprzeciwu wobec instytucjonalnej przemocy.

Z sugestywnej podróży wytrącają także stereotypy i ludowe przywary obecne na początku spektaklu. Wypadają one co prawda lepiej niż w „Wyzwoleniu”, ale wciąż rażą ostentacyjnością. Kostium nie tyle wskazuje na klasę, poglądy czy tożsamość, ile je hiperbolizuje i zamyka. Nietrudno też domyślić się, które grupy są reżyserce bliższe. Poziom stereotypizacji zmienia się w zależności od światopoglądu bohaterów. W takich momentach mam wrażenie, że spektakl nie tyle chce uwrażliwiać, ile manifestować.

„Dziady”, wbrew pozorom, często okazują szacunek wobec słowa. Mnożą aluzje, zmuszają do zadawania ważnych pytań: czym jest dziś opresja? Kto jest moją Inną? Choć stereotypizacja i uprzedzenia osłabiają sugestywność reżyserii, sprowadzając niektóre sceny do poziomu politycznej przekomarzanki, spektakl oferuje znacznie więcej. Wymaga to jednak dużej otwartości na Inną – bezwiednie błądzącą po scenie.

Pozostaje tylko żal, że nie miałem okazji zobaczyć „Dziadów” ukraińskich – przeczuwam, że w kontekście wojny za wschodnią granicą bezpośrednie analogie mogłyby wybrzmieć jeszcze mocniej.

Teatr Słowackiego

Kategorie:


Cytat Dnia

„Spektakl jest absolutnie oczobijny”

Rafał Turowski o „Hamlecie”, reż. Kamil Białaszek; rafalturow.ski, 20.05.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL