Słowo, które gra. O teatrze Wojciecha Młynarskiego

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

Słowo, które gra. O teatrze Wojciecha Młynarskiego

O książce Romana Dziewońskiego „Wojciech Młynarski. Mamy taką sytuację” (Wydawnictwo Lira) pisze Wiesław Kowalski.

Opublikowano: 2026-04-12
fot. Wydawnictwo Lira
Ocena recenzenta/tki: (8/10) – bardzo dobry

Książka Romana Dziewońskiego o Wojciechu Młynarskim nie jest klasyczną biografią – i dobrze. To raczej wielowymiarowa opowieść o warsztacie, myśleniu i etosie pracy artysty, który traktował słowo z powagą rzadko dziś spotykaną. Dla człowieka teatru – a zwłaszcza dla aktora i polonisty – jest to lektura ważna, momentami wręcz fundamentalna.

Piosenka jako rola

Z perspektywy aktorskiej najcenniejsze są fragmenty poświęcone pracy nad piosenką aktorską. Przywołany w książce wykład Młynarskiego we Wrocławiu powinien stać się lekturą obowiązkową w każdej szkole teatralnej. Wojciech Młynarski mówi o piosence nie jako o „numerze”, ale jako o miniaturowej roli dramatycznej – z precyzyjnie poprowadzoną myślą, partnerem i celem. Wskazuje również, jak ważne przy interpretacji są wyobraźnia i wdzięk, które pozwalają nadać piosence lekkość, a jednocześnie utrzymać jej precyzyjną, aktorską konstrukcję i wewnętrzną prawdę emocjonalną.

Roman Dziewoński bardzo trafnie pokazuje, jak wielką wagę Młynarski przywiązywał do sensu wypowiedzi: każde słowo musi wynikać z poprzedniego, każda fraza musi być „zagrana”, a nie tylko zaśpiewana. To myślenie, które dziś – w epoce skrótów i efektów – brzmi niemal jak manifest.

Równie interesujące są fragmenty dotyczące pracy nad spektaklami reżyserowanymi przez Młynarskiego, zwłaszcza w Teatrze Ateneum im. Stefana Jaracza w Warszawie. Widać w nich reżysera, który nie narzuca formy, lecz wydobywa sens – prowadząc aktora ku precyzji, ale i wolności.

Język jako tworzywo

Z punktu widzenia polonisty książka odsłania fascynujący warsztat językowy Młynarskiego. To nie tylko autor błyskotliwych tekstów, ale rzemieślnik słowa w najpełniejszym znaczeniu tego słowa. Dziewoński pokazuje jego pracę nad językiem na wielu poziomach: od autorskich tekstów, przez adaptacje staropolskich oper, po tłumaczenia librett musicalowych.

Szczególnie cenne jest ukazanie procesu – mozolnego, pełnego konsultacji i wątpliwości. Młynarski nie działał w próżni. Regularnie konfrontował swoje pomysły z autorytetami: Zbigniew Raszewski, Bohdan Korzeniewski i Julian Lewański byli dla niego punktami odniesienia. To ważna lekcja pokory wobec języka i tradycji – postawy, która dziś wydaje się niemal anachroniczna, a przecież pozostaje fundamentem prawdziwej kultury.

Monografia potrzebna

Jako krytyk trudno nie docenić skali pracy wykonanej przez Romana Dziewońskiego. To książka oparta na solidnym researchu, wolna od taniej sensacji i „plotkarskiego” tonu. Autor – mając osobistą relację z Młynarskim – nie nadużywa jej, lecz wykorzystuje do budowania wiarygodnego, wielowymiarowego portretu.

To pierwsza tak obszerna monografia artystyczna Młynarskiego i już choćby z tego powodu ma znaczenie porządkujące. Pokazuje twórcę nie tylko jako autora piosenek, ale jako człowieka teatru: reżysera, tłumacza, dramaturga, komentatora rzeczywistości.

Nie jest to jednak książka bez wad. Największym rozczarowaniem pozostaje korekta – dość niedbała, miejscami rozpraszająca, co przy publikacji tej rangi zwyczajnie nie powinno się zdarzyć. Szkoda tym większa, że obcujemy z twórcą, dla którego precyzja języka była wartością podstawową.

Pojawia się też błąd rzeczowy: informacja, jakoby w 1981 roku Danuta Baduszkowa zwróciła się do Młynarskiego z propozycją współpracy w gdyńskim teatrze muzycznym. To niemożliwe – Baduszkowa zmarła w 1978 roku. Tego typu pomyłki, choć nieliczne, podważają zaufanie czytelnika i tym bardziej powinny zostać wychwycone na etapie redakcji.

Mimo tych zastrzeżeń książka Dziewońskiego pozostaje publikacją niezwykle wartościową. To nie tylko opowieść o jednym artyście, ale także przypomnienie pewnego modelu myślenia o teatrze i języku – opartego na pracy, odpowiedzialności i szacunku dla widza.

Dla aktora to lekcja rzemiosła.
Dla polonisty – lekcja języka.
Dla krytyka – dowód, że o teatrze można pisać poważnie, bez uproszczeń.

I może właśnie dlatego ta książka jest dziś tak potrzebna.

Wydawnictwo Lira

Kategorie:


Cytat Dnia

„Jest trochę śpiewania, są elementy choreografii tanecznej, jest badanie ginekologiczne robota, a nawet seks, który odbywa z nim jedna z kobiet”

Michał Derkacz o spektaklu „Deus sex machina”, reż. Agnieszka Jakimiak, Mateusz Atman; Wroclaw.dlastudenta.pl, 14.09.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL