Jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o twoją matkę

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

Jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o twoją matkę

O “Nocnych Ikonach” wg scenariusza i w reż. Patryka Ołdziejewskiego w Operze i Filharmonii Podlaskiej pisze Justyna Białous.

Opublikowano: 2026-03-06
fot. Michał Heller / OiFP
Ocena recenzenta/tki: (5/10) – średni

Opis spektaklu jako komedii z elementami horroru, osadzonej w cerkiewnosłowiańskim klimacie, brzmiał jak obietnica wielowarstwowego widowiska. Projekt Patryka Ołdziejewskiego, zrealizowany w ramach stypendium artystycznego Prezydenta Miasta Białegostoku, zapowiadał się więc jako wydarzenie co najmniej intrygujące.

Scenografia zdawała się potwierdzać te założenia. Minimalizm wpisywał się w estetykę współczesnego teatru, pozostawiając przestrzeń dla światła. Jego reżyseria, za sprawą Mateusza Bułatewicza, została zrealizowana znakomicie. Od momentu wejścia na salę widz mógł poczuć oniryczny klimat przedstawienia. Cień i półmrok modelowały przestrzeń, nadając jej lekko ezoteryczny charakter. W połączeniu z muzyką na żywo – wykonywaną przez Katarzynę Martynkiewicz i Maksyma Fedorova – tworzyło to samo w sobie romantyczną atmosferę. Na szczególne docenienie zasługuje również obecność w obsadzie zawodowej tancerki i choreografki, Katarzyny Wiktorko. Jej udział wykraczał daleko poza standardowy ruch sceniczny. Wcielając się w rolę Duszyczki, tworzyła rozbudowane sekwencje taneczne, które – w połączeniu z wokalem wspomnianej już Katarzyny Martynkiewicz – dawały sceny prawdziwie piękne. W tych momentach spektakl nabierał głębi i mocy.

Niestety warstwa wizualno-muzyczna nie zrównoważyła w odbiorze tekstu i dramaturgii spektaklu. Scenariusz okazał się najbardziej problematycznym elementem. Postacie zostały zarysowane płytko, a psychologizacja – jeśli w ogóle miała miejsce – przypominała raczej jej parodię niż realną próbę wniknięcia w ludzką złożoność. Spektakl miał balansować między komedią a horrorem, jednak nie zbudował ani autentycznego napięcia, ani atmosfery grozy. Dialogi skonstruowano przede wszystkim po to, by zmieściły jak najwięcej żartów. Część z nich trafiała do odbiorców, część nie, a końcowy efekt rozmył ton całości.

Spektakl miał potencjał, by stać się poruszającą opowieścią o tożsamości. Niestety został on spłaszczony do schematu: „jeśli masz problem, to pewnie przez swoją matkę”. Freudowskie tropy są obecne, lecz w bardzo uproszczonej wersji, przez co to, co mogło być psychologicznym dramatem, staje się raczej jego pastiszem. „Nocne Ikony” są przykładem przedstawienia, w którym forma wyraźnie dominuje nad treścią. Gdyby opierało się ono wyłącznie na obrazie, tańcu i muzyce, mogłoby stać się poruszającym doświadczeniem.

Niestety przez warstwę dramaturgiczną trudno empatyzować z bohaterami. W kulminacyjnym momencie pojawia się raczej obojętność – w najlepszym razie konsternacja. Z kolei finałowe dopowiedzenie odbiera widzowi przestrzeń interpretacji, udaremniając ostatnią szansę na refleksję po wyjściu z sali.

OiFP

Kategorie:


Cytat Dnia

„Jest trochę śpiewania, są elementy choreografii tanecznej, jest badanie ginekologiczne robota, a nawet seks, który odbywa z nim jedna z kobiet”

Michał Derkacz o spektaklu „Deus sex machina”, reż. Agnieszka Jakimiak, Mateusz Atman; Wroclaw.dlastudenta.pl, 14.09.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL