Wytańcz sobie niebo

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

Wytańcz sobie niebo

O “Requiem” w reż. Jacka Tyskiego do muzyki W. A. Mozarta w Operze Krakowskiej pisze Piotr Gaszczyński.

Opublikowano: 2026-03-02
fot. plakatu: Veronika Korol
Ocena recenzenta/tki: (7/10) – dobry

Najnowsza premiera Opery Krakowskiej – baletowa wersja „Requiem” Mozarta – przenosi widzów do surowej, wydawałoby się bezkresnej przestrzeni, gdzie człowiek zmaga się nie tylko sam ze sobą, ale i z niewidzialnym, aczkolwiek wyraźnie namacalnym absolutem.

To, co wysuwa się na pierwszy plan tego spektaklu, to jego uniwersalizm rozumiany jako ponadreligijne doświadczenie duchowe. Mimo że mamy do czynienia z tekstem i muzyką głęboko zakorzenioną w kulturze chrześcijańskiej, próżno szukać tu jednoznacznych symboli któregoś Boga (Bogów). Ogromna, pusta przestrzeń operowej sceny, po której porusza się chór, soliści oraz tancerze, potęguje wrażenie osamotnienia. Jedynie w głębi sceny umieszczono kilka elementów imitujących górską, skalistą ścieżkę. Z kolei nad nią znajduje się projekcja, na której widzimy piękny, surowy, zimowy, wysokogórski krajobraz. Cudowny, aczkolwiek śmiertelnie niebezpieczny szczyt emanuje swoją potęgą, choć gdy na wideo pojawia się najpierw drobno prószący śnieg, a potem pioruny, można poczuć lekkie zażenowanie serwowaną widzom infantylną dosłownością.

Na szczęście efekty specjalne są tu jedynie dodatkiem. Najistotniejsi są ludzie, a ci stają na wysokości zadania. Chór, ubrany w jednolite, bladoniebieskie (może bardziej szare?) kostiumy, przypomina nieco pustynne plemię obyte z surowością natury, blisko boskich emanacji. Partie wokalne podzielone na różne tempo i intonacje tworzą majestatyczny wielogłos, pozwalając słowom fruwać w przestworzach, gdzieś między skalistymi szczytami niedostępnych gór. Na tym tle swoich sił próbowali soliści: Zuzanna Caban (sopran), Monika Korybalska (alt), Jarosław Bielecki (tenor), Sebastian Marszałowicz (bas). Ubrani na biało tworzyli świetliste punkty na scenie i, paradoksalnie, nie przebijali się na pierwszy plan. Ciekawie uzupełniali chór, ale jako jednostki nie stanowili o sile spektaklu. Dla ogólnego kształtu „Requiem” to dobrze – głównym bohaterem pozostaje zbiorowość, ludzkość nad przepaścią.

O ile chór moglibyśmy umieścić w sferze sacrum, o tyle balet to profanum z krwi i kości. Dynamiczne grupy mężczyzn i kobiet, często wyraźnie oddzielonych od siebie jak gdyby dla podkreślenia nieustannego zmagania się żeńskich i męskich pierwiastków ze sobą, tańczą tak, jakby jutra miało nie być. Tworzą wirujące kręgi niczym w Czyśćcu Dantego. Również mają jednolite kostiumy, tym razem jednak dużo bardziej nasycone niebieskim kolorem, pewnie dlatego, że są tu i teraz – bardziej przyziemni, cieleśni w odróżnieniu od efemerycznego chóru z pogranicza światów.

Punktem kulminacyjnym tanecznej części spektaklu jest „Lacrimosa”, gdzie możemy obserwować parę tancerzy znajdujących się w praktycznie nieustannym uścisku, rozumianym zarówno jako bolesne pożegnanie, jak i ekstatyczne połączenie ciał. To bardzo piękny fragment przedstawienia, gdzie Eros i Tanatos tańczą pod rękę w rytm żałobnej mszy Mozarta. Żaden psychoanalityk by tego nie wymyślił.

Drugą, niezwykle plastyczną sceną jest epifania na szczycie. Proste, białe światło pada na jednego z tancerzy, który zatrzymuje się, by uchwycić moment kontaktu z bóstwem. I znowu – pierwsze konotacje są oczywiste i kierują nas w stronę Chrystusa (na którego zresztą stylizowany jest później jeden z tańczących mężczyzn). Patrząc szerzej, doświadczenie oświecenia dziejącego się w odosobnionym miejscu, będącego skutkiem intymnej relacji z istotą nadprzyrodzoną, jest motywem powielającym się w wielu religiach.

„Requiem” w Operze Krakowskiej to spektakl krótki, intensywny, zbudowany według ściśle określonej koncepcji. Uderza prostotą i otwartością interpretacyjną. Często mniej znaczy więcej i właśnie w tym przypadku mamy do czynienia z takim zjawiskiem. Oby jak najczęściej.

Opera Krakowska

Kategorie:


Cytat Dnia

„Nie zdradzę w tej recenzji wiele więcej niż to, co można wyczytać na stronie”

Jarosław Ciszek o „Atlasie ptaków”, reż. Barbara Bendyk; kulturalnykonferansjer.pl, 16.04.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL