Zbiorowa trauma

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

Zbiorowa trauma

O spektaklu “Termopile Polskie” Tadeusza Micińskiego w reż. Jana Klaty w Teatrze Narodowym w Warszawie pisze Magda Mielke.

Opublikowano: 2026-02-13
fot. Karolina Jóźwiak
Ocena recenzenta/tki: (6/10) – niezły

Spektakl Jana Klaty otwierający jego dyrekcję w Teatrze Narodowym nie jest klasycznym wystawieniem dramatu Tadeusza Micińskiego, lecz raczej monumentalną diagnozą polskiej wyobraźni historycznej. Listopadowa premiera została pomyślana jako wydarzenie symboliczne – rocznicowe, inaugurujące nowy etap instytucji – i rzeczywiście: „Termopile polskie” mają w sobie ciężar teatralnego manifestu.

Jan Klata wraca do „Termopil polskich” jak do własnego snu – albo raczej koszmaru, który po latach nie tyle chce opowiedzieć jeszcze raz, ile sprawdzić, czy nadal działa. Jego wcześniejsza realizacja tego tekstu była gestem polemicznym wobec romantycznego imaginarium narodowego; dzisiejsza jest już czymś bardziej gorzkim – próbą zmierzenia się z tym, że ironia przestała być tarczą ochronną. Tam, gdzie kiedyś można było rozbroić patos estetycznym chwytem, dziś zostaje tylko jego ciężar.

„Termopile polskie” są spektaklem wymagającym i momentami przytłaczającym – pełnym przemocy, hałasu i wizualnego nadmiaru. W tym nadmiarze kryje się jednak jego sens: Klata pokazuje historię nie jako zamknięty rozdział, lecz jako wciąż otwartą ranę. To teatr nie tyle o klęsce, ile o niemożności wyjścia poza jej mit. Klata traktuje „Termopile polskie” nie jako dramat o przeszłości, lecz jako fantasmagoryczną opowieść o Europie Środkowo-Wschodniej – „o Polsce, Rosji, Ukrainie” – i pokoleniach skazanych na rolę „armatniego mięsa Historii”. Toczące się obecnie wojny sprawiają, że pytania o sens ofiary i narodowego heroizmu wybrzmiewają dziś inaczej niż dekadę temu.

W Teatrze Narodowym Klata nie tyle inscenizuje dramat Micińskiego, ile uruchamia mechanizm historycznej kompulsji. Nie operuje też prostą publicystyką – aktualność spektaklu sprowadza do pokazania Polski jako państwa znów stojącego na progu katastrofy, żyjącego w cieniu niewyleczonej historii. To teatr, który nie daje pocieszenia. Widz nie ogląda rekonstrukcji bitwy pod Lipskiem, lecz raczej rytuał powtarzania narodowej klęski – chocholego tańca historii, z którego nie ma wyjścia.

„Termopile polskie” zostały zrealizowane z rozmachem. Ogromna przestrzeń raz jest polem bitwy, raz upadającym dworem. Zapadnie, mobilne żyrandole czy unoszący się nad sceną dron budują obraz świata na granicy apokalipsy i groteski. Scenografia Justyny Łagowskiej pracuje na symboliczną wieloznaczność: zaorana ziemia pod czerwonym światłem przywołuje wojenny krajobraz, by za chwilę – w fiolecie – zamienić się w jarmarczny bal u kresu cywilizacji.

Istotną rolę odgrywa muzyka na żywo zespołu Gruzja – agresywna, metalowa, momentami niemal fizycznie atakująca widza. Ten hałas nie jest jednak jedynie efektem: bywa ironicznym komentarzem do scenicznej akcji i kontrapunktem dla patosu narodowego mitu.

Caryca Katarzyna (Danuta Stenka) – w monumentalnej krynolinie – nie jest władczynią w tradycyjnym sensie; staje się raczej figurą imperialnej żądzy, która mówi przez ciało. Stenka gra Katarzynę nisko osadzonym głosem, jakby każde zdanie było wydobywane z trzewi imperium. Jej bezruch ma temperaturę przemocy. Kiedy milczy, scena zaczyna się kurczyć; kiedy się porusza – wszystko inne wydaje się dekoracją. To Katarzyna, która nie potrzebuje rozkazów, bo sama jest rozkazem.

Z kolei król (Jan Frycz) nie jest tu ironicznym inteligentem ani salonowym estetą. Aktor buduje postać władcy jako człowieka permanentnie spóźnionego wobec historii: jego gesty są minimalnie za wolne, reakcje – minimalnie nietrafione, jakby każda decyzja zapadała o sekundę za późno. To władza, która najpierw analizuje własne położenie, a dopiero potem zauważa, że właśnie straciła państwo.

W znakomitym kontrapunkcie pojawia się książę Józef Poniatowski (Karol Pocheć) – grany nie jako narodowy heros, lecz jako ktoś, kto rozpaczliwie próbuje dorosnąć do własnego mitu. Józef jest nerwowy, chwilami wręcz chłopięcy, jakby bohaterstwo było dla niego kostiumem za dużym o jeden rozmiar.

Warto też zwrócić uwagę na Suworowa (Cezary Kosiński) – postać poprowadzoną na granicy groteski i zimnego okrucieństwa. Kosiński gra go jak menedżera przemocy: sprawnego, rzeczowego, pozbawionego emocjonalnych dygresji. To nie demon, lecz urzędnik wojny.

I wreszcie zbiorowość – dwór, armia, chór przegranych. Aktorzy Narodowego funkcjonują tu jak jeden organizm reagujący na zmianę temperatury politycznej. Klata świetnie wykorzystuje ich fizyczność: sceny zbiorowe są napięte jak sprężyna, a jednocześnie podszyte czymś na kształt społecznego zmęczenia. To ludzie, którzy wiedzą, że katastrofa nadchodzi – ale nie potrafią przestać jej celebrować.

Choć sporo tu inscenizacyjnej inwencji, Klata pozostaje Klatą – dobrze znamy ten język; reżyser nie proponuje zasadniczo nowych rozwiązań artystycznych. Powrót do „Termopil…” nie jest jednak nostalgicznym gestem. To raczej przyznanie się do tego, że historia, którą próbował kiedyś przepracować, wróciła w formie mniej metaforycznej. Tamta inscenizacja była sporem z tradycją; ta jest już rozmową z teraźniejszością.

Teatr Narodowy

Kategorie:


Cytat Dnia

„[…] hierarchiczność w instytucji teatralnej próbuje rozładować się przez stworzenie struktur korporacyjnych (a więc znowu kapitalistycznych). Tak wygląda produkcja w kilku dużych teatrach, w których ostatnio pracowałem. Kilka producentek, system cotygodniowych spotkań podsumowujących prace, podkreślanie dobrostanu zespołu i instytucji – a z drugiej strony »mailologia« (bez poszanowania ekologii), brak jednostek odpowiedzialnych, bo odpowiedzialność rozmywa się w dużej grupie podmiotów, i w końcu zachowania pasywno-agresywne […]”

Michał Borczuch w rozmowie z Agnieszką Zgieb; „Théâtre/Public”, 20.05.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL