Pierwszy dzień Biesiady Teatralnej przyniósł cztery różne estetyki, cztery różne języki sceniczne i jeden wspólny mianownik – powagę traktowania teatru.
Oficjalne otwarcie festiwalu odbyło się o 13:30. Organizatorami wydarzenia są Centrum Kulturalne w Przemyślu oraz Gminny Ośrodek Kultury, Sportu i Turystyki w Horyńcu-Zdroju. Festiwal odbywa się pod honorowym patronatem Marszałka Województwa Podkarpackiego.
Występy ocenia profesjonalne jury w składzie: Tomasz Cyz, Dominika Feiglewicz-Penarska, Przemysław Stippa oraz Łukasz Drewniak.
Cztery propozycje. Cztery światy
Pierwszego dnia zaprezentowały się cztery zespoły.
Teatr Jednego Aktora – Jerzy Kałduś z Lublina sięgnął po „Dwie kosy Żywotnego Mariana” na podstawie powieści Danuty Noszczyńskiej „Pod dwiema kosami, czyli przedśmiertne zapiski Żywotnego Mariana”. Monodram wymaga dyscypliny i precyzji. Kałduś budował narrację oszczędnie, skupiając uwagę na słowie i rytmie opowieści. To teatr, który ufa tekstowi.
Stacja Teatr – Stowarzyszenie Artystyczne „ParaBuch” z Kozubszczyzny zaproponowało „Komedię nieco kryminalną” Pawła Szumca w reżyserii Michała Zgieta. Lekka forma nie oznaczała lekceważenia materii scenicznej. Był tu wyraźny rys ironii, tempo i świadomość konwencji. Publiczność reagowała żywo, ale nie była to tylko rozrywka – raczej sprawdzian zespołowej energii.
Teatr TATA ze Zmiennicy zmierzył się z Kafką. „Ungeziefer. Przypadek Gregora Samsy” na podstawie „Przemiany” Franza Kafki (w tłumaczeniu Juliusza Kydryńskiego) to propozycja wymagająca. Reżyser Damian Kierek postawił na koncentrację i napięcie. Kafka nie znosi nadmiaru – i tu nie było nadmiaru. Była próba dotknięcia samotności i wyobcowania bez publicystycznego skrótu.
Teatr Kąt z Jarosławskiego Ośrodka Kultury i Sztuki zaprezentował adaptację „Myszy i ludzi” Johna Steinbecka w reżyserii Pawła Sroki. Literatura amerykańska, dramat relacji, temat wykluczenia i marzenia o godnym życiu. To materiał, który łatwo uprościć, ale tu postawiono na relacyjność i napięcie między bohaterami.
Wieczór dla publiczności
Po godzinie 19:00 odbyły się dodatkowe pokazy adresowane do szerokiej publiczności. Sala była wypełniona, a rozmowy po spektaklach przeciągały się długo. To znak, że Biesiada nie jest tylko konkursem. Jest miejscem wymiany doświadczeń.
Teatr poza centrum
Horyniec-Zdrój okazuje, że rozmowa o teatrze nie musi toczyć się wyłącznie w dużych ośrodkach. Że scena może być żywa wszędzie tam, gdzie są ludzie gotowi słuchać. I dlatego Biesiada Teatrlan ma znaczenie.
Pierwszy dzień przyniósł różnorodność estetyk – od monodramu, przez komedię, po Kafkę i Steinbecka. Przed nami kolejne prezentacje i kolejne werdykty. Jeśli pierwszy dzień był zapowiedzią, to tegoroczna Biesiada zapowiada się jako edycja intensywna i poważna.
Horyniecka Biesiada to jeden z najstarszych i najbardziej znanych ogólnopolskich przeglądów małych form teatralnych w kraju – pierwszy odbył się w 1976 roku. To wydarzenie od lat najlepszych amatorów, a przede wszystkim młodych pasjonatów sztuki Melpomeny.
A dzisiaj, w drugim dniu – 20 lutego (piątek), od godz. 13.30 zostaną zaprezentowane
- Teatr Krzyk (Maszewo) – „Exit”
- Teatr Kojzki Kolektyw Artystyczny (Kozy) – „Tylko jeden dzień”
- Teatr MEDUZA (Bolesławiec) – „Nakarmić kamień” Bronki Nowickiej
- Teatr NA PODDASZU (Warszawa) – „Na bosaka” na motywach Gombrowicza
Godz. 19.00 – prezentacje dla publiczności
Godz. 22.00 – spotkanie „Być aktorem” z Przemysławem Stippą