Swego czasu popularny był dowcip o Polakach przebywających w piekle: nikt nie musiał ich pilnować, bowiem przy próbie ucieczki zostaliby wciągnięci z powrotem przez towarzyszy niedoli. Tekst Pawła Demirskiego „Był sobie Polak Polak Polak i Diabeł”, transmitowany na żywo z warszawskiego Teatr Studio w ramach obchodów stulecia radiowej Jedynki, przywołuje skojarzenia z tym dowcipem. I choć powstał ponad dekadę temu, jego aktualność ani na jotę nie uległa osłabieniu.
Paweł Demirski lokuje swoich bohaterów w miejscu dość specyficznym i nie do końca określonym. Przypomina ono czyściec, gdzie dusze zmarłych oczekują na otwarcie jednego z miejsc wiecznego przebywania — oczywiście z nadzieją na trafienie do nieba. Galeria postaci stanowi dość reprezentatywną dla polskiego społeczeństwa gromadkę. Jest generał Jaruzelski, biskup zamieszany w aferę pedofilską, staruszka pamiętająca wojnę, Gwiazdka — celebrytka, Dresiarz, Chłopiec — eurosierota i niemiecki turysta.
Każda z tych osób prezentuje swoją wizję Polski — jej historii, teraźniejszości i przyszłości. Generał broni decyzji o wprowadzeniu stanu wojennego i chełpi się osiągnięciami PRL-u; staruszka wspomina swój pobyt w obozie koncentracyjnym, gdzie była ofiarą eksperymentów medycznych na więźniach, ale i świadkiem poświęcenia ojca Kolbego; Dresiarz jest typowym kibolem, entuzjastą międzyklubowych ustawek, do których zachęca także chłopca pozostawionego w kraju przez rodziców — emigrantów ekonomicznych; Gwiazdka jawi się jako zwolenniczka łączenia kultur i podróży po świecie, a jednocześnie przeciwniczka tradycyjnego polskiego rolnictwa (głównie z powodu swojej śmierci spowodowanej przejechaniem przez traktor); pobity i okradziony niemiecki turysta to ofiara odwiecznej chęci zemsty określonych środowisk za wojnę i komory gazowe.
„Był sobie Polak…” to dramat — słuchowisko z kluczem. Słuchacz znajdzie tu wiele cytatów i odniesień do tekstów popkultury czy postaci rzeczywistych. Dość przytoczyć choćby frazy typu „Podróżować jest bosko”, „Kto uderza w Kościół, uderza w naród polski” czy wreszcie parafrazę piosenki Bajm „Julek, nie daruję ci tej nocy”, demaskującą biskupa.
Groteskowy — nie martyrologiczny — charakter dramatu Pawła Demirskiego podkreśla rozwinięcie głównego tytułu: „Był sobie Polak Polak Polak i Diabeł, czyli w heroicznych walkach narodu polskiego wszystkie sztachety zostały użyte”. I choć z ust aktorów wcielających się w poszczególne postaci pada wiele zabawnych kwestii, to w gruncie rzeczy nie ma tu miejsca na beztroski śmiech. Polacy, nawet w przedpiekle, nie potrafią pozbyć się ksenofobii, antysemityzmu, wzajemnej niechęci, uprzedzeń wobec osób „innych” oraz potrzeby udowadniania, czyja Polska jest „bardziej polska”. Trudno uwierzyć, by doszło do pojednania nawet w obliczu realnego zagrożenia — jak tu, w perspektywie otwarcia bram piekła. To smutna konstatacja wynikająca z dramatu Pawła Demirskiego, znakomicie wyreżyserowanego przez Julię Mark, a zrealizowanego przez Andrzeja Brzoskę i Annę Balcewicz. Nie sposób też nie docenić muzyki Mateusza Dębskiego i Jakuba Gumińskiego.
W jubileuszowym słuchowisku na deskach Teatru Studio wystąpili aktorzy tej sceny: Monika Obara jako Chłopiec, Maja Pankiewicz (Gwiazdka), Tomasz Nosinski (Turysta) oraz najbardziej wyraziści — Marcin Pempuś w roli Dresiarza i Dominika Ostałowska (Staruszka; słuchając radiowych kreacji tej aktorki, można przekonać się o jej prawdziwym kunszcie i klasie). Gościnnie jako biskup i generał wystąpili Mirosław Zbrojewicz oraz Przemysław Bluszcz. Było to słuchowisko — wydarzenie godne dostojnej rocznicy Polskiego Radia i jego Teatru.
Teatr Polskiego radia