„Vader. Wojna totalna” premierowo w Olsztynie
1 kwietnia 2026 roku na Scenie Margines Teatru Jaracza w Olsztynie odbędzie się premiera spektaklu w reż. Tomasza Mana.
fot. Teatr Jaracza w Olsztynie




1 kwietnia 2026 roku na Scenie Margines Teatru Jaracza w Olsztynie odbędzie się premiera spektaklu w reż. Tomasza Mana.
fot. Teatr Jaracza w Olsztynie
Przedstawienie inspirowane jest historią jednego z najważniejszych zespołów deathmetalowych na świecie i opowiada o jego drodze z lokalnej sceny do międzynarodowego sukcesu.
Spektakl przenosi widzów do lat 80., kiedy w Olsztynie grupa młodych pasjonatów ciężkiego grania postanawia tworzyć muzykę wbrew rzeczywistości – bez zaplecza, bez kontaktów, za to z ogromną determinacją. Ich historia staje się opowieścią o uporze, konsekwencji i odwadze, które pozwalają przekraczać granice – zarówno geograficzne, jak i mentalne.
Założony w 1983 roku zespół Vader dziś uznawany jest za legendę gatunku. Jako jedna z pierwszych polskich kapel metalowych przebił się na Zachód, nawiązał współpracę z zagranicznymi wydawcami, nagrał teledysk emitowany w MTV i rozpoczął intensywną działalność koncertową poza Polską. Z czasem zdobył międzynarodową publiczność i ugruntował swoją pozycję na światowej scenie muzycznej.
Twórcy spektaklu przyglądają się tej niezwykłej historii z perspektywy teatru – nie tylko rekonstruując drogę do sukcesu, ale także pokazując jej cenę: wyrzeczenia, napięcia i nieustanną walkę o własną tożsamość. Istotnym elementem przedstawienia jest muzyka, obecna na scenie na żywo i stanowiąca integralną część opowieści.
Spektakl powstał na podstawie książki Jarka Szubrychta „Vader. Wojna totalna”. Za scenariusz i reżyserię odpowiada Tomasz Man – nagradzany dramatopisarz i reżyser, znany olsztyńskiej publiczności m.in. ze spektaklu „Mała Piętnastka – Legendy pomorskie”.
Metal ma w sobie coś totalnie dziecięcego, to czyste emocje.
Z Tomaszem Manem, reżyserem „Vadera. Wojny totalnej” rozmawia Jarek Szubrycht, autor książki, której spektakl jest adaptacją.
Jarek Szubrycht: Podaj skład i dyskografię Vadera.
Tomasz Man: Świetne! Poczekaj włączę Wikipedię. (śmiech)
Tak naprawdę moje pytanie brzmi: czy jesteś metalowcem?
Jestem. Byłem, jestem i chyba będę. Ty chyba też?
Tak, ja też. Od czego zacząłeś?
Mam astmę, więc jeździłem do sanatoriów. Byłem w siódmej klasie, kiedy w Szczawnie Zdroju trafiłem do pokoju z koleżką, który przywiózł magnetofon szpulowy. Puszczał Deep Purple, TSA, Sex Pistols, te klimaty. Pamiętam, że najbardziej spodobało mi się „Smoke on the Water”.
Po powrocie z sanatorium już wiedziałeś czego chcesz?
Siostra cioteczna dała mi pierwszą płytę Iron Maiden. W Rzeszowie, na początku lat 80. to oznaczało, że zostałem bogaczem. Niewiele później pojechałem na koncert Ironów do Wrocławia. Grali w Hali Ludowej, po płycie „Powerslave”. To była miazga.
Metal, szczególnie w nastoletnim wieku, to zwykle doświadczenie społeczne. Miałeś podwórkową ekipę, z którą się trzymałeś?
Miałem kumpla Andrzeja, który obecnie jest profesorem historii w Rzeszowie. Z nim pojechałem na pierwszą Metalmanię, w kwietniu 1986 roku. Od początku roku planowaliśmy ucieczkę z lekcji. Okłamaliśmy też rodziców, że idziemy na noc do kolegi, uczyć się niemieckiego. W Katowicach o godzinie 22 wsiedliśmy w pociąg powrotny i rano byliśmy na zajęciach. Nie miałem wokół siebie większej załogi. Tylko z Andrzejem mogłem rozmawiać o metalu, reszta kolegów słuchała lżejszych rzeczy.
Na pierwszej Metalmanii grał Vader.
Ich koncert mnie po prostu rozwalił. Nie wiedziałem, że w Polsce może istnieć tak szybki, tak dobry i profesjonalny zespół. Do tego świetnie wyglądali. Pomyślałem sobie, że to jest zachodni styl, prawie jak Slayer.
Tamtemu koncertowi Vadera sprzed 40 lat zawdzięczamy dzisiejszy spektakl? Aż tak duże zrobili na tobie wrażenie?
Są też inne powody. Pamiętam premierę płyty „The Ultimate Incantation” i uczucie zazdrości. Ja też grałem w zespole i niestety nigdy nie udało mi się znaleźć zawodników, którzy zagraliby tak ekstremalnie. Nasz basista, wiadomo, uwielbiał funk. Perkusista nie umiał grać na stopach tak szybko jak Docent, a wokalista śpiewał czysto, bardziej w stylu Judas Priest. Zazdrościłem im, ale oczywiście również podziwiałem. Wszyscy byliśmy dumni z Vadera, kiedy pojawili się w MTV.
Metal to teatr – operuje pewną umownością, muzycy wchodzą w role, posługują się rekwizytami, których znaczenie publiczność łatwo dekoduje.
W sensie czysto estetycznym metal jest bardzo teatralny.
Operuje jednak w trochę innych rejestrach niż teatr, którym ty się zajmujesz. Czy zderzenie tych dwóch teatrów nie rozszczelni iluzji, nie zaburzy któregoś z tych porządków?
Ten koncert Iron Maiden, który widziałem w 1984 roku, był bardzo teatralny. Były symbole, rekwizyty, przebrania, aktorzy grający swoje role. Przecież Bruce Dickinson, kiedy śpiewał o Spitfire’ach, nie był wokalistą zespołu muzycznego, tylko lotnikiem. Jak walczył z Eddie’em, to był rycerzem. Nie widzę różnicy między teatrem a metalem. W obu przypadkach wprowadzamy ludzi w świat, który jest nierealny, wymyślony. Posługujemy się podobnymi środkami wyrazu.
Zatem twoja „Wojna totalna” to teatr o teatrze? Metateatr? Oznaczałoby to niemałe wyzwanie dla aktorów, którzy będą musieli wejść w rolę, w niej w kolejną, piętrową rolę o bardzo charakterystycznych kodach, gestach i języku. Jak to zrobić, by nie popaść w groteskę?
To było najtrudniejsze zadanie. Dlatego zdecydowałem się na teatr dokumentalny. Mamy do czynienia z fanami Vadera, którzy opowiadają tę historię i fanką, która jest ubrana trochę jak baletnica z „Dark Age”, a trochę jak metalowa dziewczyna. Wszystko rozgrywa się w ich opowieściach. Od początku wiedzieliśmy, że nie powinniśmy próbować pokazać wprost Vadera na scenie, bo Krzysiek Szczerbiński może przekazywać opowieść Petera, ale nie powinien go udawać. To rzeczywiście byłaby groteska i to jest chyba największe niebezpieczeństwo związane z używaniem metalu w teatrze. Janek Klata zrobił to wspaniale, bo w „Weselu” wprowadził Furię zza grobu. To jest prawdziwy death metal, strzał w dziesiątkę! Chyba więc znaleźliśmy odpowiedź na pytanie, dlaczego metal w teatrze jest trudny do użycia. To poważna muzyka, dotykająca poważnych tematów. Jeśli ktoś tego nie czuje i nie rozumie, wywróci się na tym. To będą fałszywe gesty, fałszywe zachowania i złe odczytania.
Co w tej historii jest dla ciebie najważniejsze? O czym jest twój spektakl, poza tym, że jest o Vaderze i metalu?
O pasji, uporze, konsekwencji i miłości do tego, co się robi. Fajnie byłoby, gdyby przychodzili młodzi ludzie, którzy grają, malują, którym coś siedzi w sercu i o czymś marzą. Chciałbym, żeby ze spektaklu wynieśli myśl, że jeśli będą konsekwentni i będą wierzyć w to, co robią, osiągną sukces. Tego nas uczy Vader. Kojarzy mi się to trochę z historią Roberta Lewandowskiego. Długo musiał się męczyć, przedzierać, zanim go wypatrzyli. Całe te pierwsze lata miał pod górę, nikt go nie doceniał. Za mały, za chudy, kontuzjowany, tu go nie chcieli, stamtąd go wywalili. On jednak zawsze zostawał godzinę po treningu i to dało efekty. Mam wrażenie, że tak samo jest z Vaderem, że oni też przez te wszystkie lata tę godzinę dłużej pracowali.
Ciekawe porównanie, chociaż Lewandowski już wiedział, że można, istniały precedensy. Przed nim był chociażby Boniek. Vader porwał się na coś, co wydawało się absurdalne, po prostu niemożliwe.
Tak, masz rację. Inni przed nimi próbowali, na przykład TSA wydali płytę po angielsku, ale zupełnie uszła z nich energia, nie dało się tego słuchać. Natomiast Vader po angielsku brzmiał genialnie. Pytałem Petera, jak to się zaczęło. Powiedział, że przez przypadek. Czarny, ówczesny wokalista, zaangażował się w jakąś bójkę podczas koncertu, więc Peter podszedł do mikrofonu i zaczął growlować. Pytałem, czy uczył się grania i tworzenia muzyki, a on tylko się zaśmiał. Poza krótkim epizodem ze skrzypcami w dzieciństwie, nikt go nigdy niczego nie uczył. Mimo to Vader był pierwszym zespołem z Polski, któremu się udało.
Na „Vadera. Wojnę totalną” wybiorą się zapewne stali bywalcy Teatru im. Stefana Jaracza, przyjdą mieszkańcy Olsztyna, którzy znają tę historię i będą chcieli sprawdzić, jak to, co pokazałeś, ma się do ich wspomnień, ale pojawią się też fani metalu, którzy będą ten spektakl zupełnie inaczej odbierać, bo czegoś innego będą w nim szukać.
Pierwszy raz w mojej karierze reżyserskiej zdarzyło się, że już po samym ogłoszeniu prac nad spektaklem odezwało się do mnie tak dużo różnych ludzi. Pojawiły się zaproszenia, więc przygotowujemy się również do tego, żeby trochę pojeździć z naszym „Vaderem…”.
Naturalnie. Skoro macie sztukę o Vaderze, musi być trasa.
Wszedłem też na stronę fanów zespołu i rozwalił mnie jeden z komentarzy, zamieszczony pod postem o spektaklu. „Po raz pierwszy będę w teatrze” – ktoś napisał. I to jest super. Teatr nie powinien ograniczać się tylko do grzecznych, sprawdzonych tematów, powinien być otwarty również na takie emocje.
Rekomendowany wiek: 16 lat
Czas trwania: 1 h 20 min
Zespół realizatorski:
scenariusz, reżyseria: Tomasz Man
scenografia, kostiumy, reżyseria świateł: Anetta Piekarska-Man
projekcje video: Zuzanna Piekarska-Opara
gitara na żywo: Karolina Ptaszyńska
przygotowanie muzyczne: Piotr Banaszek
inspicjentka/suflerka: Magdalena Kunikowska-Zedlewska
Obsada:
Krzysztof Plewako-Szczerbiński – Peter
Maciej Mydlak – Członek zespołu 1
Marcin Tyrlik – Członek zespołu 2
Grzegorz Gromek – Członek zespołu 3
Karolina Ptaszyńska – Gitarzystka
Biogramy:
Tomasz Man
Mąż, ojciec, dramatopisarz, reżyser teatralny oraz profesor doktor habilitowany Akademii Sztuk Teatralnych im. Stanisława Wyspiańskiego we Wrocławiu. Urodził się w 1968 roku w Rzeszowie. Jest absolwentem filologii polskiej na Uniwersytecie Wrocławskim (1993) oraz Wydziału Reżyserii Dramatu Akademii Teatralnej w Warszawie (2000).
W swojej działalności zawodowej pełnił funkcje kierownika literackiego w Teatrze im. Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie (2003–2005) oraz w Teatrze Nowa Praga w Warszawie (2005). Był również konsultantem programowym w Teatrze im. Adama Mickiewicza w Częstochowie (2004–2005). Jest założycielem wrocławskiego Teatru Pod Gryfami oraz Teatru Po Kolei, gdzie realizuje autorskie projekty teatralne.
Jego twórczość obejmuje zarówno dramatopisarstwo, jak i reżyserię, a działalność artystyczną łączy z pracą dydaktyczną.
Anetta Piekarska-Man
Scenografka, artystka wizualna i historyczka sztuki. Od lat współpracuje z reżyserem Tomaszem Manem, tworząc rozpoznawalny i ceniony duet artystyczny.
Od prawie 20 lat przygotowuje scenografię oraz kostiumy do spektakli realizowanych na scenach w całej Polsce. Jej projekty były prezentowane m.in. w Teatrze IMKA, Operze Lubelskiej oraz Teatrze Rozrywki w Chorzowie.
W swoim dorobku ma realizacje takich tytułów jak „Tosca”, „Harold i Maude”, „Skąpiec”, „Jesus Christ Superstar” oraz wielokrotnie nagradzana „Mała Piętnastka – legendy pomorskie”. Jej styl charakteryzuje się poszukiwaniem prostoty, funkcjonalności przestrzeni oraz umowności środków wyrazu, które wspierają interpretację dramatu, nie dominując nad jego treścią.W latach 2022–2023 współtworzyła cykl spektakli audioteatru „Bóg i Proch” realizowany w Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski.
Obok pracy scenograficznej rozwija zainteresowania malarstwem oraz technikami takimi jak Vedic Art i neurografika, traktując je jako przestrzeń do eksplorowania nowych form ekspresji twórczej.
Zuzanna Piekarska-Opara
Projektantka, animatorka oraz współorganizatorka wydarzeń publicznych, od lat związana z działalnością teatralną.
W ciągu 9 lat pracy na deskach teatrów, brała udział w realizacji ponad czterdziestu produkcji wystawianych na scenach w całej Polsce. Jest autorką czterech pełnometrażowych animacji przygotowanych jako oprawa wizualna do słuchowisk.
Jej projekty były doceniane w środowisku artystycznym – została nominowana i nagrodzona w Ogólnopolskim Plebiscycie Musicalowym 2024 za projekcje do musicalu „Jesus Christ Superstar” w reżyserii Tomasza Mana (Opera Lubelska). Wyróżniono ją także za pracę przy spektaklu „Mała Piętnastka” w reżyserii Tomasza Mana (Nowy Teatr im. Witkacego w Słupsku) w ramach Ogólnopolskiego Konkursu na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej 2023.
Poza działalnością zawodową interesuje się literaturą fantastyczną i historyczną oraz projektowaniem gier fabularnych, które stanowią dla niej dodatkowe źródło inspiracji twórczej.
Piotr Banaszek
Muzyk i pedagog, specjalizujący się w przygotowaniu wokalnym oraz muzycznym do spektakli teatralnych.
Związany z Teatrem im. Stefana Jaracza w Olsztynie, gdzie współtworzył liczne produkcje jako korepetytor wokalny, akompaniator oraz aranżer. Jego działalność obejmuje zarówno przygotowanie wokalne aktorów, jak i tworzenie oraz realizację oprawy muzycznej spektakli.
Pracował m.in. przy takich realizacjach jak „Bajki dla niegrzecznych dzieci” Heinricha Hoffmanna (reż. Jacek Bończyk), „Anna Karenina” Lwa Tołstoja, „Baśń o pięknej Parysadzie i o ptaku Bulbulezarze” Bolesława Leśmiana (reż. Jarosław Kilian), a także „Dobrze, że jest jutro” z muzyką Macieja Maleńczuka (reż. Grzegorz Wolf). Odpowiadał również za aranżację piosenek i muzykę na żywo w spektaklu „Witamy w Zangaro. Piosenki Formacji Nieżywych Schabuff” (reż. Olga Borys) oraz akompaniament w „Coraz bardziej Zielonej Gęsi” Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego.
Jego doświadczenie obejmuje także współpracę z teatrami poza Olsztynem – wystąpił w spektaklu „Eva” Joanny Szczepkowskiej w Teatrze Rampa na Targówku w Warszawie.
Karolina Ptaszyńska
Studentka filologii norweskiej, wokalistka i gitarzystka elektryczna. Posługuje się zarówno klasycznym śpiewem, jak i techniką growlu.
Absolwentka IX Liceum Ogólnokształcącego w Gdyni o profilu teatralno-filmowym. Doświadczenie sceniczne zdobywała, koncertując z zespołem Vexange oraz występując gościnnie z zespołem Vader. Obecnie rozwija autorski projekt muzyczny. Na początku bieżącego roku (2026) ukazał się jej debiutancki solowy singiel „Scars on the Sacred Trees”.
PREMIERA: 01.04.2026 r.
kolejne spektakle: 2,3,8,9,10,11,12,22,23 KWIETNIA| 21,22,23,24 MAJA 2026 r
„Jeszcze dzisiaj – a minęło już kilka tygodni od premiery – czuję gęsią skórkę na samą myśl o spektaklu Katarzyny Chlebny [...]”
Używamy plików cookie, aby poprawić jakość przeglądania, wyświetlać reklamy lub treści dostosowane do indywidualnych potrzeb użytkowników oraz analizować ruch na stronie. Polityka Prywatności
Niezbędne pliki cookie przyczyniają się do użyteczności strony.
Umożliwiają stronie zapamiętanie informacji zmieniających wygląd.
Pomagają zrozumieć, jak użytkownicy zachowują się na stronie.
Stosowane w celu śledzenia użytkowników i wyświetlania reklam.