Tam, gdzie koń jest niewidzialny, a aktorka prawdziwa

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

Tam, gdzie koń jest niewidzialny, a aktorka prawdziwa

O spektaklu „Nieśmiała Dżokejka” Roberta Bolesty w reż. Aleksandry Bielewicz w Teatrze Studio w Warszawie pisze Wiesław Kowalski.

Opublikowano: 2025-11-30
fot. Bartek Warzecha / Teatr Studio

Ocena Recenzenta:

Monodram „Nieśmiała Dżokejka” w Teatrze Studio to przykład przedstawienia, które w materiałach promocyjnych obiecuje podróż w głąb psychiki bohaterki – pełną metafor, wyobrażeń i wewnętrznych demonów – lecz na scenie ta obietnica rozpływa się, jakby zabrakło jej odwagi, by wybrzmieć w pełni. Zapowiedzi budują rozbudowaną konstrukcję interpretacyjną, ale z widowni ten ciężar znaczeń wcale nie jest tak oczywisty.
I właśnie w tym rozdźwięku rodzi się zjawisko: spektakl, który bardziej istnieje w opowieściach o sobie niż w swojej realizacji scenicznej.

Aktorstwo, które niesie całość

Jedno pozostaje bezsporne: Dominika Ostałowska dźwiga ten wieczór w pojedynkę i robi to z imponującą precyzją. Jej aktorstwo jest najmocniejszym i najcenniejszym elementem przedstawienia. W jej interpretacji Dżokejka przestaje być wyłącznie figurą symboliczną – staje się żywym, zagubionym człowiekiem, mimo wszelkich stylizacji, groteskowych gestów i fantastycznych kontekstów. Ostałowska buduje postać na napięciu między wrażliwością a gorączkową próbą znalezienia dla siebie języka.
Sama aktorka jednak nie jest w stanie zastąpić tego, czego nie dostarcza dramaturgia.

Tekst, który nie otwiera drzwi

W tekście Roberta Bolesty widać fascynację surrealistyczną, fragmentaryczną narracją oraz rozbitą tożsamością. Świat wewnętrzny bohaterki jest tu jednocześnie schronieniem i wrogiem. Problem polega na tym, że dramat nie tworzy czytelnej drogi rozwoju – sygnalizuje ważne tematy, lecz częściej je „zahacza”, niż pogłębia. Metaforyczne figury – Człowiek-Kot, niewidzialny koń, Gotham jako prywatna mapa lęków – nie składają się na spójną strukturę, raczej dryfują.
W efekcie próba interpretacji przypomina poszukiwanie kluczy do drzwi, które być może w ogóle nie zostały zbudowane.

Kliknij tutaj

Reżyseria, która bardziej sugeruje, niż prowadzi

Aleksandra Bielewicz stawia na wyrazistą estetykę: agresywne otwarcie, mocne światła, szybkie zmiany nastrojów. To środki efektowne, lecz nie układające się w konsekwentną narrację. Wydają się raczej uzupełniać braki pozostawione przez tekst. Styl jest wyczuwalny – struktura już mniej.
Widz ma chwilami poczucie, że ogląda spektakl, który został znakomicie opowiedziany w założeniach, ale nie został do końca zrealizowany na scenie. To nie jest zarzut o warsztat, lecz o ostrożność koncepcji, jakby inscenizacja krążyła wokół potencjału, którego nie odważono się dopełnić.

Gdy deklaracje nie spotykają się z doświadczeniem

W materiałach promocyjnych pojawiają się wielkie tematy: rozdwojenie jaźni, lęk, osobiste Gotham, walka z nieśmiałością jako metaforą egzystencjalną. Na scenie te idee pojawiają się jednak w szczątkowej formie. Spektakl nie buduje pomostu między deklaracją a doświadczeniem – zostawia widza raczej z pytaniem „o co chodzi?”, niż z poczuciem uczestnictwa w wyraźnie poprowadzonej historii.
Nie dlatego, że jest hermetyczny, lecz dlatego, że pozostaje rozproszony.

Spektakl, który mógłby znaczyć więcej

A jednak „Nieśmiała Dżokejka” ma swój urok – przede wszystkim dzięki Ostałowskiej, która pracuje w rytmie tekstu, ale często również ponad nim. Tworzy z widzem więź, której spektakl jako całość nie zawsze potrafi podtrzymać. Widać, jak osobisty i ważny jest to dla niej projekt, choć całościowo nie w pełni wykorzystany.

„Nieśmiała Dżokejka” to monodram, w którym dobre aktorstwo wyprzedza dramaturgię i inscenizację. Pozostaje wrażenie nie do końca spełnionych obietnic: metafor, które nie zyskują ciężaru, i opowieści, która bardziej się rozmywa, niż angażuje.
A jednak warto ten spektakl zobaczyć – choćby po to, by obserwować Dominikę Ostałowską w odważnym, suwerennym wejściu na scenę, pokazującym, jak wiele potrafi unieść sama, nawet jeśli reszta konstrukcji nie okazuje się równie wspierająca.

To teatr niespełnionych deklaracji, ale też teatr jednego znakomitego wystąpienia. I może właśnie w tym – paradoksalnie – leży jego siła.

 https://teatrstudio.pl/pl/teatr/wydarzenia/niesmiala-dzokejka/

Kategorie:


Cytat Dnia

„Nie zdradzę w tej recenzji wiele więcej niż to, co można wyczytać na stronie”

Jarosław Ciszek o „Atlasie ptaków”, reż. Barbara Bendyk; kulturalnykonferansjer.pl, 16.04.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL