Nieco zaczarować codzienność

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

Nieco zaczarować codzienność

O spektaklu „Na boku” w reżyserii Tomasza Dutkiewicza w Teatrze Kamienica pisze Anna Czajkowska.

Opublikowano: 2026-07-14
fot. Rafał Latoszek
Ocena recenzenta/tki: (7/10) – dobry

W farsach zazwyczaj nie znajdujemy odkrywczego przesłania, ponieważ przysługuje im lekkość i swobodny stylu humoru. W tej konwencji utrzymany jest najnowszy spektakl Teatru Kamienica „Na boku”, który przedpremierowo można już zobaczyć, chociaż do stałego repertuaru wejdzie dopiero we wrześniu.

Za podstawę scenicznej inscenizacji posłużył tekst autorstwa Edwarda Taylora i Marca Bremana „A bit on the side”, zgrabnie przetłumaczony przez Elżbietę Woźniak i osadzony przez nią w polskich realiach, z bohaterami o polskich imionach. Reżyser Tomasz Dutkiewicz w swojej adaptacji nie ucieka od schematów, ale mimo to próbuje zaskoczyć widza, dodatkowo wybierając zdecydowanie komediowe, a nie farsowe akcenty.

W przedstawieniu Teatru Kamienica akcja rozgrywa się w podwarszawskim Konstancinie, przy ulicy Akacjowej. Helena, niespełniona pisarka, autorka romansów historycznych (niektórzy czytelnicy uważają, że „histerycznych”), usiłuje napisać przełomową powieść. W codziennym życiu bohaterka dość swobodnie traktuje przyrzeczenia małżeńskie i jako druga żona Wiktora bez zahamowań romansuje z Gracjanem, aktorem z marnego teatrzyku, za to z wielkimi ambicjami. Swoje obyczaje i życie prywatne Helena z uporem utrzymuje w tajemnicy, co wielce utrudnia jej Joanna, wścibska sąsiadka, w dodatku była żona obecnego męża. Kiedy w domu bohaterki pojawia się nieperfekcyjny dziennikarz z radia Słoneczko, wszystko zaczyna się komplikować. Wizyta wyczekiwanego hydraulika oraz zadufanego w sobie reżysera, z wizjonerskim nastawieniem do swej sztuki, przybliża katastrofę, która teraz wydaje się nieunikniona. Wiadomo, w farsie „jeśli coś może pójść źle, to pójdzie!”. Akcja rozwija się błyskawicznie, obfituje w niewiarygodne wydarzenia oraz doprowadzony niemal do absurdu humor sytuacyjny, wynikający również z parodiowania znanych i lubianych trików czy schematów komediowych.

Komediowy spektakl podzielono na dwa akty. Niestety, pierwszy traci po pewnym czasie dynamikę i zaczyna się dłużyć. Po przerwie akcja przyspiesza, a cały zespół aktorski gra na wysokich obrotach, dynamicznie, co wymaga nie lada kondycji i orientacji, a przy okazji bawi się tekstem i sytuacją.

Chaos oraz skomplikowane relacje uczuciowe między bohaterami, ich małostkowość czy nieporadność z dużą wprawą podkreślają odtwórcy poszczególnych ról. Karolina Chapko w roli Heleny nie zawodzi, gra lekko, z humorem i dystansem. Partneruje jej Marcin Korcz, wcielający się w Gracjana. Aktor z męskim wdziękiem oddaje gwałtowność temperamentu swego bohatera, nie obawiając się przesadnego, przysługującego farsom stylu. Andrzej Andrzejewski jako oddany pracownik radia Słoneczko, z konsekwencją buduje groteskowy portret swojego bohatera, celowo uwypuklając cechy radiowca. Mój faworyt Bogdan Kalus w roli niestroniącego od kieliszka hydraulika bardzo naturalnie dopasowuje swoją grę do rozwoju wydarzeń, a prześmieszne gagi w jego wykonaniu są dowodem na sceniczne doświadczenie i sporą znajomość komediowych technik. Podejrzliwą i szczwaną Joannę, sąsiadkę Heleny, gra Daria Widawska. Aktorka bawi widzów błyskotliwymi, ciętymi dialogami, a jej sarkastyczne uwagi nieustannie ich rozśmieszają. Galerię nietuzinkowych, choć typowych dla farsy charakterów, dopełnia ekscentryczny reżyser Mariusz Zaniewski. To kolejny bohater, który gładko dopasowuje się do całego towarzystwa i wkracza w niezwykle zaplątaną sieć zdrad, nieco rubasznych sytuacji i przepysznych pomyłek.

Reżyser i aktorzy robią wszystko, by czysta rozrywka nabrała odpowiedniego stylu, dbają o zachowanie właściwych proporcji między komizmem sytuacyjnym a ruchem na scenie oraz między groteskowym charakterem postaci a ich naturalnością. Nie zawsze im się to udaje. Poza tym w przedstawieniu wychwyciłam garść lapsusów językowych, które, mam nadzieję, znikną w kolejnych spektaklach, a słowa zostaną wygładzone. 

Całe szczęście dowcipnych, intrygujących dialogów oraz błyskotliwych powiedzonek nie brakuje w żadnym momencie. „Na boku” z pewnością ma szansę rozbawić i może trochę zaczarować naszą codzienność.

Teatr Kamienica

Kategorie:


Cytat Dnia

„Jeszcze dzisiaj – a minęło już kilka tygodni od premiery – czuję gęsią skórkę na samą myśl o spektaklu Katarzyny Chlebny [...]”

Janusz M. Paluch o „Naszej mamie Sinéad”, reż. Katarzyna Chlebny; „Kraków i Świat”, 13.07.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL