Slide
previous arrow
next arrow
Spotkajmy się w twoim świecie - Teatr dla Wszystkich

Spotkajmy się w twoim świecie

Na afiszu

Spotkajmy się w twoim świecie

O “Zamknij oczy Nel. W pustyni i w puszczy – epilog” wg tekstu i w reż. Piotra Domalewskiego w Narodowym Starym Teatrze w Krakowie, pisze Szymon Białobrzeski.

Opublikowano: 2026-04-30
fot. HaWa
Ocena recenzenta/tki: (6/10) – niezły

Jednego Piotrowi Domalewskiemu nie można odmówić – od zawsze tworzył niezwykle ciekawe koncepcje, zarówno na filmy, jak i spektakle. I tym razem nie jest inaczej – matka Stasia, Gustawa i Zosi poprzez upadek dostaje udaru. Wydaje jej się, że jest Nel z (nie)sławnej książki Henryka Sienkiewicza“W pustyni i w puszczy“.

Jednak nie samym logline’em spektakl stoi, ale ostateczną realizacją. Ta jest naprawdę niezła. Najbardziej spodobał mi się wątek matczynego spojrzenia na świat. Staś bardzo szybko stwierdza, że mamie odbiło, zwariowała, postradała zmysły. Psychotraumatolożka, do której uczęszcza, szybko zbija jego terminologię, uznając ją za archaiczną. Proponuje za to otworzyć się na fikcyjny świat matki. Przecież odgrywanie Nel nie musi być od razu bowaryzmem czy tym bardziej uzależnieniem. Może być zdrowym eskapizmem. Mama podświadomie robi wycieczki do świata, który pomaga jej doświadczyć ostatnich dwóch dni w pełni: jeździ z synem na słoniu, tańczy, ucieka przed lwem czy prowadzi szczere rozmowy pod osłoną gwiazd. Fikcyjna rzeczywistość pokazuje swoją moc, kiedy dwie pozornie odległe sobie osoby dzielą jedno przeżycie. Iluzja staje się narzędziem do odsłonięcia prawdziwych uczuć.

To jednak nie tylko opowieść o radzeniu sobie z chorobą przez eskapizm, ale o widmie, jakie ciąży nad dziełem Sienkiewicza. Domalewski odnosi się do zarzutów o rasizm w bardzo sprytny sposób. Jak już wspomniałem, wydobywa z książki indywidualne przeżycia związane z wielką przygodą w głąb Afryki. Nie brakuje jednak uwag względem imperialistycznych zapędów, jakie kryją się za słowami książkowego Stasia czy opisami samego autora. Do krytyki autor wykorzystał Ligę Morską i Kolonialną – objawiającą się w snach jednego z bohaterów. Aspirujący kolonizatorzy są obrazem polskich kompleksów, które pod przykrywką patriotyzmu szerzą nienawiść i destabilizację. Czasami skecze są przeciągnięte – mimo wyrazistych ról stają się powtarzalne – ale w ogólnym rozrachunku bawią i skłaniają do refleksji. Zestawiając fabularny rozmach z politycznym zakamuflowaniem, Domalewski oddziela ziarno od plew (zawstydzając przy tym niejednego polonistę).

Pozostaje kwestia konwencji przedstawienia. Podobnie jak w swoim pełnometrażowym debiucie – “Cicha noc” – Domalewski rozsadza smarzowskie exploitation. Co mam na myśli? Młody reżyser nie portretuje polskich przywar za pomocą wódki i siekiery. To już było. Zamiast tego wprowadza raczej niezobowiązujące gagi z polskiej służby zdrowia czy narodowej martyrologii. Te nie są specjalnie odkrywcze – przypominają raczej rodzinne pojękiwania niż pełnoprawne żarty – ale patrzę na nie z pobłażliwością. Sprawiają, że polski marazm staje się trochę bardziej znośny.

Żartobliwa narracja rodem z filmów gangsterskich pozwala wsiąknąć w świat i przyjmować kolejne porcje morałów z dużą dawką spokoju, a nawet nadziei. Z kolei pragmatyzm czy nawet brak troski czyni bohaterów wiarygodnymi. Owszem, nie są to początkowo dzieci idealne, ale dzięki temu ich empatia powoli kiełkuje na scenie. Kolejne podróże rodzą w nich dziecięcą wrażliwość, która może pierwszy raz w życiu pozwala zrozumieć matkę.

Mój główny zarzut dotyczy samego pokazania choroby – spektakl używa eskapizmu jako narzędzia troski, ale robi to w sposób zbyt bezpieczny, przez co unika konfrontacji z realnym cierpieniem. Bohaterka nie zmaga się z atakami, paranoją czy notorycznym lękiem – przez większość czasu po prostu jest Nel. To zabieg dostosowany do cukierkowej narracji reżysera. Domalewski pięknie mówi o tym, co pozostaje poza sceną — problem w tym, że sam konsekwentnie to omija. Unika scen, które mogłyby zburzyć jego piękną bajkę. Moja główna wątpliwość zamyka się więc w pytaniu: czy teatralny eskapizm nie jest momentami zbyt wygodny dla widza? Dorota Pomykała swoją wybitną rolą stara się nas przekonać, że nie, ale scenariusz jej w tym nie pomaga.

Podobny problem dostrzegam w przemianach pojedynczych bohaterów. Wnioski, do jakich dochodzą, chwilami ocierają się o tanią pop-psychologię. Cieszę się, że bohater odkrywa pewność siebie, zamienia osobiste kompleksy na sprawczość, ale pozostawia przy tym mało przestrzeni na dalszą eksplorację własnego wnętrza. Psychoterapia staje się prostą układanką, która rozwiązuje się na oczach widza. Nawet drobne wątpliwości dotyczące tego, co nastąpi po śmierci, muszą zostać spuentowane idealistycznymi wyobrażeniami szwagra. Domalewski boi się niepewności jak ognia.

No i chwilami spektakl jest po prostu za długi. Przez strukturę całości, polegającą na przeplataniu się wątku terapii, snów i opieki nad matką, niektóre fragmenty zaczynają być zbyt przewidywalne.

Doceniam sprawność, z jaką reżyser wprowadza lekturę do dyskursu. Odnajduje jej wartość, nie unikając przy tym słusznej krytyki w stronę imperialistycznych zapędów autora. Udaje mu się też w przekonujący sposób zaprosić widzów do eskapistycznego świata – miejsca spotkania z najbliższymi na ich warunkach. Zbyt często jednak unika sytuacji czy tematów, które naprawdę mogłyby wytrącić jego postacie z równowagi – skonfrontować je z surowością ludzkiej psychiki.

NST

Kategorie:


Cytat Dnia

„Szkoda, że twórcy zdecydowali się na zabieg tak ryzykowny, jak i wątpliwy merytorycznie, wpychając współczesną parę gejów w przedwieczną linię dramaturgiczną i pradawny mit. Duch Szekspira mógł unosić się w chwale nad Teatrem Królewskim w Starej Oranżerii w Łazienkach, ale poddany tęczowym nurtom – trochę śmieszył, a trochę straszył”

Sylwia Krasnodębska o „The Fairy Queen”, reż. Kamila Siwińska; „Gazeta Polska Codziennie”, 28.04.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL