Dyrektor wiedeńskiego CarlTheater Carl Jauner w końcu lat 90. XIX w. ukojenia dla widzów (i dobrego biznesu) upatrywał w operetce. Miał szczęście, że żył jeszcze wtedy Strauss.
Jauner zlecił mu skomponowanie nowego dzieła. Victor Léon i Leo Stein napisali libretto, jednak kompozytor był już zbyt słaby, by podjąć się stworzenia muzyki. Zgodził się jednak, aby według jego wskazówek wykorzystać dotychczasowe kompozycje i tak powstała partytura, w której znalazły się m. i. najpiękniejsze walce Straussa, w tym tytułowy „Wiener Blut”. Kompozytor nie dożył premiery. Zostawił po sobie dzieło, które na dobre weszło w reparatur i z powodzeniem kolejnym pokoleniom melomanów niesie pociechę, a reżyserom dumę.
Po „Wiedeńską krew” w ostatnim czasie sięgnął Giorgio Madia, włoski tancerz baletowy, który po zakończeniu kariery podjął się choreografii i reżyserii dzieł scenicznych. Był on wielokrotnie nagradzany za mistrzowską narrację ruchem, nowoczesne podejście do klasyki i wyjątkowe poczucie humoru. „Wiedeńską krew” realizuje z zespołami artystycznymi Opery Krakowskiej. Owoce tej współpracy będzie można oglądać od 22 do 31 maja przy ul. Lubicz 48. Dlaczego warto się wybrać?
– Powodów, dla których operetka to wspaniała rzecz, jest tysiące. To zapach krajobrazu, styl epoki, akcenty języka i smak specyficznego sposobu życia – a wszystkie te cechy niesie niezmierzona siła jej melodii. Elementy te stanowią wyraz ludzkiego pragnienia radosnej egzystencji, tęsknoty pozostającej teraz tak samo żywą, jak wtedy. W mojej podwójnej roli reżysera i choreografa staram się usunąć warstwy kliszy i „odkurzyć” oryginalną partyturę, aby odnaleźć jej żywe, często przewrotne serce – mówi reżyser.
Akcja operetki rozgrywa się w czasie Kongresu Wiedeńskiego z 1815 roku, który miał na celu zaprowadzenie „starego porządku” po epoce Napoleona.
– Nasza inscenizacja „Wiedeńskiej krwi osadzona” jest na tle kongresu wiedeńskiego w 1815 r. Podczas gdy monarchowie zgromadzili się po to, by przywracać stare reżimy i równoważyć globalne potęgi, salę balową podbijała rewolucyjna siła społeczna: walc wiedeński. Taniec ten to tajemna gwiazda wiedeńskiej operetki. Ignorował on sztywne konwencje moralne XIX w., łącząc mężczyzn i kobiety bliżej niż kiedykolwiek wcześniej było to dozwolone. Tutaj taniec to nie tylko „przerwa na tańce”; to narzędzie narracji wyrażające to, czego postacie nie mogą przekazać słowami, gdyż zbytnio je to przytłacza – tłumaczy Giorgio Madia.
Historię dopełnia wizualnie Maarja Meeru, twórczyni kostiumów i scenografii. Choć całość utrzymana jest w monochromatycznej tonacji, zachwyca różnorodnością fasonów i bogactwem zdobień, przenosząc widzów do bajecznych salonów wirujących wiedeńskim walcem. To idealna propozycja dla osób ceniących sobie poczucie humoru, wysoką estetykę i kompozycje króla muzyki rozrywkowej XIX wieku.
Opera Krakowska