Obietnica przemiany

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

Obietnica przemiany

O „Dannym i bezkresnym niebieskim morzu” w reżyserii Marii Wierzbickiej w Teatrze Druga Strefa pisze Bożena Pysiewicz.

Opublikowano: 2026-11-04
fot. Magda Skowrońska
Ocena recenzenta/tki: (7/10) – dobry

„Bądźmy dla siebie czuli, bądźmy romantyczni, bądźmy szczęśliwi” – te słowa Roberty, bohaterki sztuki Johna Patricka Shanleya „Danny i bezkresne niebieskie morze”, mogą być kluczem do odczytania tej opowieści.
Niosą obietnicę przemiany, która dokonuje się podczas jednej nocy w życiu dwojga samotnych ludzi.

Czy rzeczywiście jedno spotkanie może wszystko zmienić? Pomóc uporać się z przeszłością, przełamać przyzwyczajenia, pozwolić uwierzyć w bliskość i wspólną przyszłość?

Sztuka Shanleya z 1984 r. opowiada o spotkaniu dwudziestodziewięcioletniego Danny’ego i trzydziestojednoletniej Roberty mieszkających na Bronksie. Danny, nazywany Bestią, ukrywa się za maską agresji. Jego sposobem na przetrwanie są język siły, demonstracyjna brutalność i liczne bójki. Poranione, zaczerwienione dłonie i siniaki, wyraźnie widoczne na ciele aktora, są świadectwem jego dotychczasowego życia. Roberta również posługuje się wulgarnością i zaczepnością. Samotna, niepracująca matka nastoletniego syna, wciąż mieszkająca z rodzicami, nosi w sobie wstyd i poczucie niespełnienia. Jej agresja jest próbą ukrycia bezradności i autodestrukcyjnych skłonności.

Autor sztuki, John Patrick Shanley, amerykański dramaturg, scenarzysta i reżyser filmowy, wychował się na Bronksie w rodzinie irlandzko-amerykańskiej. To miejsce i doświadczenia mieszkańców stanowią kontekst dramatu, a zderzenie brutalnego realizmu z poetyckim marzeniem o innym życiu nadaje tej historii szczególną siłę.

Czy są to bohaterowie z marginesu społecznego, czy po prostu zwyczajni młodzi ludzie, którzy znaleźli się w miejscu, w którym trudno zmienić własne życie? Początkowo nie są postaciami łatwymi do polubienia. Ich pierwsze spotkanie w barze jest pełne wzajemnej nieufności i prowokacji. Rozmowa przypomina pojedynek, w którym każde słowo staje się ciosem. Stopniowo jednak zmienia się jej ton. Zaczepna wymiana zdań przechodzi w szczerą rozmowę, bohaterowie zaczynają się przed sobą odsłaniać, a wzajemne testowanie ustępuje miejsca uważności i zrozumieniu.

W tej rozmowie kryje się siła przemiany. Danny, wybuchowa i nieobliczalna Bestia, okazuje się człowiekiem zdolnym słuchać, współczuć i troszczyć się o drugą osobę. Roberta, początkowo bezlitosna w słowach i prowokacyjna, odsłania swoją delikatność, szczerość i potrzebę miłości.

Dużą rolę w budowaniu tej opowieści odgrywa sen Roberty o bezkresnym oceanie i tańczących wielorybach. Morze jest przestrzenią wolną od ocen i społecznych norm. Woda zmywa to, co bolesne, a bezkres otwiera możliwość nowego życia. Można w nim odnaleźć metaforę wolności, ucieczki od przeszłości i oczyszczenia. Marzenie Roberty staje się wspólnym marzeniem bohaterów.

Poetycki wymiar sztuki budują także inne, pozornie osobliwe obrazy i przedmioty, o których rozmawiają bohaterowie: lalka, lampa, której światło przypomina księżyc, biała suknia panny młodej, drut kolczasty czy karaluch na dachu ciężarówki firmy, w której pracowała Roberta. Te opowieści odsyłają do emocji, wspomnień, pragnień i lęków, o których trudno mówić wprost.

Za reżyserię i scenografię przedstawienia odpowiada Maria Wierzbicka, która w realizacji dramatu Shanleya koncentruje się na relacji dwojga bohaterów i stopniowym odsłanianiu ich emocji. Nie próbuje łagodzić brutalności tekstu, ale umiejętnie wydobywa z niego także czułość, humor, symbolikę i poezję.

Ogromną siłą przedstawienia jest aktorstwo. Para wykonawców – Kasia Pachelska i Marcel Parysek – przejmująco opowiada tę historię ciałem, gestem i słowem. Potrafią balansować między skrajnościami: agresją i czułością, wulgarnością i delikatnością, wybuchowością i bezradnością. Przemiana bohaterów nie dokonuje się nagle. Widać ją w drobnych gestach, zmianie tonu głosu, sposobie patrzenia, gotowości do słuchania i otwarciu na bliskość. Dzięki temu ich zbliżenie nie wydaje się literacką konstrukcją, lecz doświadczeniem, w którego prawdziwość można uwierzyć.

Marcel Parysek wcielał się już wcześniej w Danny’ego w nowojorskiej realizacji off-broadwayowskiej. Aktor z Polą Krzesiak przygotował polski przekład tej sztuki. Powrót do tej samej postaci w warszawskim przedstawieniu oznacza ponowne spotkanie z tym tekstem, jednak w innym języku i kontekście teatralnym. To interesujący wymiar jego kreacji, Danny jest postacią wymagającą zarówno fizycznej ekspresj, jak i odsłonienia emocjonalnej kruchości ukrywanej pod maską agresji.

Po długiej, czułej nocy dwójki bohaterów przychodzi jednak dzień, a wraz z nim rzeczywistość, od której na chwilę się uwolnili. Danny i Roberta nadal są tymi samymi ludźmi, z bagażem doświadczeń, problemami i ograniczeniami, których nie da się unieważnić jedną nocną rozmową. Czy ich plany na ślub, wspólny dom i rodzinne szczęście nie są zbyt piękne, by mogły się spełnić? Czy nie przypominają domku z kart, który może się rozsypać przy pierwszym zderzeniu z codziennością? A może właśnie możliwość wyobrażenia sobie innego życia jest początkiem zmiany?

Wizualnym dopełnieniem opowieści jest plakat Pawła Jońcy. Za wielorybem, z czarnej przestrzeni, wyłania się profil ludzkiej twarzy z jasnym, sierpowatym kształtem oka. Zestawienie tych dwóch form tworzy grę pozytywu i negatywu, łącząc świat ludzi i morskich stworzeń. To wizualny odpowiednik głównego tematu sztuki – spotkania dwóch światów: rzeczywistego, naznaczonego trudnymi doświadczeniami, i wyobrażonego, w którym możliwe stają się wolność, czułość i szczęście.

Sztuka Shanleya nie daje prostych odpowiedzi. Pozostawia z pytaniem, czy jedna wspólna noc może zmienić ludzi. Jednak to, czego doświadczyli, prawdziwe spotkanie, jest już wartością samą w sobie. Takie opowieści są nam potrzebne. Przywracają wiarę w człowieka i w przyszłość, która nie musi być powtórzeniem przeszłości.
Po spektaklu myśli o Dannym i Robercie towarzyszyły mi jeszcze długo. Wracałam do ich pięknego, choć niepewnego planu na wspólne życie. Życzyłam sobie, żeby spróbowali być razem i żeby im się udało. Uwierzyłam, że sen o tańczących wielorybach może stać się rzeczywistością, jeśli ktoś powie: „Bądźmy dla siebie czuli”, i znajdzie się drugi człowiek, który zechce te słowa naprawdę usłyszeć.

Teatr Druga Strefa

 

 

 

 

 

Kategorie:


Cytat Dnia

„A miały tam miejsce zdarzenia, które na stałe weszły do historii ludzkości. Jak to brzmi! Ale to fakt!”

Krzysztof Stopczyk o „Czarownicach z Salem”, reż. Tomasz Fryzeł; E-teatr.pl, 3.11.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL