Zmarła Barbara Ptak – wybitna polska kostiumografka i scenografka, jedna z najważniejszych postaci w historii rodzimego kina i teatru. Odeszła 5 listopada 2025 roku w wieku 95 lat.
Urodzona 6 kwietnia 1930 roku w Królewskiej Hucie (dzisiejszym Chorzowie), całe życie związana była ze Śląskiem. Po ukończeniu Liceum Plastycznego w Katowicach studiowała w Krakowie, a następnie w Warszawie, gdzie na Akademii Sztuk Pięknych uzyskała dyplom w 1963 roku. Od początku kariery łączyła precyzję plastyka z wyobraźnią inscenizatorki. Współpracowała z największymi reżyserami filmowymi i teatralnymi, tworząc kostiumy do kilkuset realizacji – zarówno filmów, jak i spektakli scenicznych, operowych czy telewizyjnych.
Do historii polskiego kina przeszły jej projekty do filmów „Faraon”, „Ziemia obiecana”, „Noce i dnie” czy „Lalka”. Styl Barbary Ptak cechowała wyjątkowa dbałość o szczegół, głęboka znajomość realiów epoki oraz umiejętność tworzenia kostiumu, który nie był tylko ozdobą, lecz częścią psychologii postaci. Potrafiła poprzez tkaninę, fakturę i kolor opowiedzieć o emocjach bohatera. W jednym z wywiadów mówiła skromnie: „Ja po prostu projektuję kostiumy” – a jednak w jej rękach „po prostu” znaczyło tyle, co sztuka najwyższej próby.
Artystka była wielokrotnie nagradzana i odznaczana, w tym medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”. Wraz z mężem, Stanisławem Ptakiem, prowadziła w Katowicach dom-pracownię, który z czasem przekształcił się w niewielkie muzeum poświęcone ich twórczości. Dla młodszych pokoleń twórców była mistrzynią i punktem odniesienia – symbolem zawodowego kunsztu i artystycznej odwagi.
Barbara Ptak pozostawiła po sobie ogromny dorobek, który na trwałe wpisał się w historię polskiej kultury. Jej kostiumy wciąż można oglądać w filmach i archiwach teatralnych – świadectwo talentu, pracowitości i pasji. Odeszła artystka, która przez dziesięciolecia uczyła, że piękno w teatrze i filmie rodzi się z detalu, a każdy guzik, koronka i fałda tkaniny może nieść znaczenie.
Żegnamy ją z wdzięcznością – za wyobraźnię, za styl i za to, że dzięki niej polskie kino wyglądało po prostu piękniej.