Kubuś rusza do Łańcuta. O polskich spotkaniach z Diderotem

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

Kubuś rusza do Łańcuta. O polskich spotkaniach z Diderotem

Nowa realizacja Pawła Aignera w Łańcucie staje się okazją do przypomnienia najważniejszych polskich inscenizacji „Kubusia Fatalisty i jego Pana” — jednej z najbardziej teatralnych powiastek europejskiego oświecenia.

Opublikowano: 2026-05-15
fot. Wiktoria Cieśla / Teatr Siemaszkowej

„Kubuś Fatalista i jego Pan” wraca na scenę w nowej realizacji Pawła Aignera przygotowanej przez Teatr Siemaszkowej w Rzeszowie. Premiera w Łańcucie przypomina, że filozoficzna powiastka Denisa Diderota od dekad fascynuje polskich twórców teatru — od legendarnych inscenizacji Witolda Zatorskiego i Zbigniewa Zapasiewicza po współczesne próby odnalezienia w „Kubusiu” naszego własnego niepokoju, ironii i potrzeby wolności. Po premierze spektakl wyruszy także w trasę po scenach Podkarpacia.

Są w historii teatru takie teksty, które wracają regularnie, choć nigdy nie należały do repertuarowych pewniaków. Nie gwarantują frekwencyjnego sukcesu, nie oferują prostych emocji, nie poddają się łatwo modom. A jednak kolejne pokolenia reżyserów ciągle do nich wracają. Tak właśnie dzieje się z „Kubusem Fatalistą i jego panem” — utworem niezwykle teatralnym, choć przecież napisanym bardziej jako filozoficzna gra niż klasyczny dramat.

Tekst Denisa Diderota od początku prowokował twórców swoją niejednoznacznością. To opowieść drogi, ale też filozoficzny dialog, literacki eksperyment i przewrotna zabawa z narracją. Kubuś i jego pan niby podróżują, niby prowadzą rozmowę, ale w rzeczywistości poruszają się przede wszystkim po świecie idei. I może właśnie dlatego teatr tak chętnie ich przygarnia — scena lubi bohaterów, którzy są w ciągłym ruchu.

Polskie dzieje „Kubusia Fatalisty” układają się w osobną historię teatralnej wyobraźni. Już telewizyjna realizacja Jerzego Gruzy z 1963 roku pokazywała, że Diderot świetnie odnajduje się w medium opartym na dialogu i aktorskiej inteligencji. Później pojawiały się kolejne interpretacje — często bardzo różne estetycznie, ale zawsze próbujące uchwycić szczególną mieszaninę ironii, filozofii i błazenady.

Szczególne miejsce zajmuje tutaj Witold Zatorski, który w latach siedemdziesiątych stworzył własną teatralną wersję „Kubusia”. To właśnie jego adaptacje — w Łodzi, Kaliszu i warszawskim Teatrze Dramatycznym — wydobywały z Diderota żywioł scenicznej gry i intelektualnego humoru. Zatorski doskonale rozumiał, że „Kubuś Fatalista” nie znosi muzealnego grania. Ten tekst musi pulsować rytmem rozmowy, improwizacji i aktorskiej przyjemności opowiadania.

Nieprzypadkowo po Diderota sięgnął również Zbigniew Zapasiewicz. Jego realizacje z końca lat osiemdziesiątych i początku dziewięćdziesiątych — najpierw w warszawskim Teatrze Dramatycznym, później w krakowskim Teatrze STU — należały do najważniejszych spotkań polskiego teatru z tym tekstem. Zapasiewicz, artysta niezwykle czuły na filozoficzny wymiar literatury, potrafił wydobyć z „Kubusia” nie tylko komizm, ale także egzystencjalny niepokój ukryty pod warstwą żartu.

Sam pamiętam dobrze spektakl Andrzeja Marii Marczewskiego w bydgoskim Teatrze Polskim z 1992 roku. Była w tej realizacji lekkość i teatralna swoboda, ale też bardzo wyraźne przekonanie, że Diderot mówi o sprawach wciąż aktualnych. O człowieku uwikłanym w przypadek, historię, własne słabości i nieustanne próby zrozumienia świata. Marczewski unikał akademickości — jego „Kubuś” żył przede wszystkim dzięki aktorom i rytmowi scenicznych dialogów.

I może właśnie to pozostaje największą siłą tego tekstu: można go czytać jako filozoficzną przypowieść, można jako komedię drogi, można jako opowieść o teatrze samym w sobie. Bo przecież u Diderota wszystko jest grą — narrator igra z czytelnikiem, bohaterowie igrają z losem, a autor bezustannie przypomina, że opowieść jest tylko opowieścią.

Dlatego tak ciekawie zapowiada się najnowsza realizacja Pawła Aignera przygotowywana w Teatrze im. Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie. Reżyser od lat udowadnia, że doskonale czuje teatralną umowność, groteskę i sceniczny rytm. Jego spektakle potrafią być jednocześnie inteligentne i niezwykle komunikatywne — a właśnie tego „Kubuś Fatalista” potrzebuje najbardziej.

Premiera planowana w Wozowni Muzeum-Zamku w Łańcucie zapowiada się jako widowisko oparte na żywiole aktorskiej transformacji i teatralnej zabawy. Sześcioro aktorów wcielających się w kilkanaście postaci, teatr w teatrze, muzyczność, dynamiczna forma i filozoficzny przewrót ukryty pod lekką konwencją — wszystko to brzmi bardzo blisko ducha samego Diderota.

Co ważne, twórcy sięgają także po scenariusz i teksty piosenek Witolda Zatorskiego, jakby świadomie dopisując nowy rozdział do polskiej historii scenicznych spotkań z Kubusiem. To piękny gest pamięci wobec artysty, który przed laty potrafił przekonać polski teatr, że Diderot wcale się nie zestarzał.

Bo rzeczywiście się nie zestarzał.

W epoce chaosu, nadmiaru informacji i nieustannego poczucia utraty wpływu na rzeczywistość Kubuś Fatalista wydaje się bohaterem zaskakująco współczesnym. Człowiekiem próbującym zrozumieć, czy naprawdę kierujemy własnym losem, czy tylko odgrywamy role zapisane gdzieś „w górze”.

A teatr — jak zawsze — z największą przyjemnością opowiada właśnie o tym.

Teatr Siemaszkowej

Kategorie:


Cytat Dnia

„»Pacyfiści« zostawiają widownię ździebko zakacowaną (autor nie bierze jeńców), zachwycają aktorstwem – Aldona Agnieszki Suchory to majstersztyk, a Wojciech Malajkat jako Julian nadaje słowu »precyzja« nowe sensy. Całość – mówiąc najkrócej – daje zadowolenie artystyczne, do tego spektakl jest całkiem krótki oraz posiada antrakt. Wszystko to razem wzięte bardzo mi się podoba”

Rafał Turowski o „Pacyfistach”, reż. Jacek Braciak; rafalturow.ski, 14.05.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL