Slide
previous arrow
next arrow
Między recenzją a ciszą w skrzynce mailowej - Teatr dla Wszystkich

Między recenzją a ciszą w skrzynce mailowej

Na afiszu

Między recenzją a ciszą w skrzynce mailowej

Co dzieje się z relacjami między teatrami a mediami, gdy krytyka przestaje być wygodna? Kilka refleksji o ciszy po publikacji recenzji i sensie niezależnej krytyki teatralnej.

Opublikowano: 2026-01-02

Pod koniec roku redaktor naczelny ma ten przywilej – i obowiązek – że może pozwolić sobie na chwilę podsumowania. Nie tylko premier, nazwisk i tytułów, ale także relacji. A te, niestety, coraz częściej każą zadawać pytania niewygodne.

Zauważam bowiem zjawisko, które przestaje być incydentalne, a zaczyna przybierać formę niepisanej praktyki: po publikacji krytycznej recenzji albo po wskazaniu nieprawidłowości w funkcjonowaniu teatru relacje portalu z działem promocji tej instytucji nagle się urywają. Przestają przychodzić materiały prasowe, maile pozostają bez odpowiedzi, a telefony nie są odbierane. Prośby o akredytacje — nawet składane z dużym wyprzedzeniem — trafiają w próżnię.

Cisza bywa bardziej wymowna niż oficjalne pismo

Nie chodzi przy tym o teksty obraźliwe, nierzetelne czy pisane w złej wierze. Mówimy o recenzjach, które spełniają swoją podstawową funkcję: oceniają dzieło artystyczne, argumentują swoje stanowisko i wpisują spektakl w szerszy kontekst estetyczny czy instytucjonalny. Mówimy także o artykułach interwencyjnych – rzadkich, ale potrzebnych – które zadają pytania o sposób zarządzania, przejrzystość decyzji czy relacje w zespole.

I właśnie wtedy zaczyna się problem

Coraz częściej mam wrażenie, że część instytucji kultury – a dokładniej: ich działy promocji i komunikacji – traktuje media nie jako partnerów dialogu, lecz jako przedłużenie własnej strategii marketingowej. Jeśli tekst wzmacnia przekaz promocyjny: współpraca kwitnie. Jeśli ten przekaz komplikuje – współpraca zostaje zawieszona, nieformalnie, bez słowa wyjaśnienia.

To mechanizm niepokojący z kilku powodów

Po pierwsze: recenzja nie jest materiałem promocyjnym. Nigdy nim nie była i – jeśli teatr ma ambicje uczestniczyć w życiu publicznym – nigdy być nie powinna. Krytyka teatralna z definicji zakłada możliwość oceny negatywnej. Próba „dyscyplinowania” mediów poprzez dostęp do informacji czy akredytacji oznacza w istocie presję, by tej krytyki nie było.

Po drugie: mówimy o instytucjach publicznych, finansowanych z pieniędzy podatników. Oczekiwanie, że media będą wobec nich wyłącznie życzliwe, a najlepiej milczące w sprawach trudnych, stoi w sprzeczności z elementarną zasadą przejrzystości życia publicznego. Nawet jeśli prawo prasowe nie reguluje wprost obowiązku odpowiadania na każdy mail, to duch tego prawa – i zwykłej kultury instytucjonalnej – mówi jasno: media nie są petentem, lecz uczestnikiem debaty.

Po trzecie wreszcie: taka strategia jest krótkowzroczna. Teatr, który zamyka się na krytykę, traci nie tylko kontakt z mediami, ale i z widzem. Bo widz nie potrzebuje dziś wyłącznie pochwał – potrzebuje rozmowy. A rozmowa bywa czasem trudna.

Nie piszę tego felietonu z pozycji obrażonego redaktora. Piszę go z troski o ekosystem, w którym teatr, krytyka i publiczność są ze sobą powiązane. Jeśli jeden z elementów próbuje uciszyć drugi, całość przestaje działać.

Marzy mi się sytuacja, w której negatywna recenzja nie jest traktowana jak akt wrogości, lecz jak zaproszenie do refleksji. W której dział promocji nie pyta: „czy ten portal nam sprzyja?”, lecz: „czy ten portal pisze uczciwie?”. To zasadnicza różnica.

Na koniec roku warto więc zadać pytanie nie tylko o kondycję teatru, ale i o kondycję dialogu wokół niego. Bo teatr, który boi się krytyki, zaczyna przypominać scenę bez widowni. A media, które godzą się na rolę tuby promocyjnej, przestają być mediami.

A na to – jako redaktor naczelny portalu teatralnego – zgodzić się nie mogę.

Kategorie:


Cytat Dnia

„To spektakl nadmiaru i braku – za dużo tutaj ozdobników i za mało treści. Całość jest nierówna, przeestetyzowana i bełkotliwa, wątki się rwą, a publicystyka odziana w historyczny kostium irytuje. Dla mnie to niestety ciężkostrawne widowisko, choć może po prostu nie dorosłem do tej sztuki”

Jarosław Ciszek o spektaklu „Między nogami Leny, czyli »Zaśnięcie Najświętszej Marii Panny« według Caravaggia”, reż. Agata Duda-Gracz; Kulturalny Konferansjer.pl, 26.01.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL