Slide
previous arrow
next arrow
Męskość w kolorze sepii - Teatr dla Wszystkich

Męskość w kolorze sepii

Na afiszu

Męskość w kolorze sepii

O spektaklu “Bezdroże” w reż. Marty Wołowiec w Teatrze KTO w Krakowie pisze Piotr Gaszczyński.

Opublikowano: 2025-11-25
fot. Klaudyna Schubert / Teatr KTO

Ocena Recenzenta:

„Bezdroże” w reżyserii Marty Wołowiec to subtelna opowieść o relacjach, napięciach i bliskości powstającej między ludźmi – w tym wypadku pięcioma mężczyznami. Intymny w swojej konstrukcji spektakl stara się uchwycić eteryczne doświadczenie „spotkania z innym”, a taniec potrafi opowiedzieć o nim o wiele głębiej niż najpiękniejsze słowa.

Prosta, minimalistyczna scenografia Anny Oramus początkowo kryje się w ciemnościach przed widzami. Stopniowo zaczyna odsłaniać ją sama reżyserka, wędrując z lampą w ręce, która oświetla jej drogę. Aż chciałoby się rzec: I stała się światłość, i widząc, że światłość jest dobra, oddzieliła ją od ciemności. Wymowny gest stworzenia, w którym to nie mężczyzna, a kobieta kreuje rzeczywistość.

Świat, w którym pojawia się pięć postaci (Mikołaj Karczewski, Paweł Kozłowski, Patryk Gorzkiewicz, Artur Grabarczyk, Piotr Skalski), jest miejscem, które dopiero się rodzi. Wizualizacja prezentowana widzom przedstawia tytułowe bezdroże – jednak na tyle niejednoznaczne i częściowo rozmazane, że może być zarówno lubelską wsią o czwartej nad ranem, jak i leśną polaną czy bezbrzeżnymi mokradłami. Wszystko utrzymane jest w brązowo-żółtej tonacji, którą podbijają subtelne światła (Klaudyna Schubert) oraz muzyka (Wojciech Kiwer). Ewidentnie kluczem do tego spektaklu jest nie samo istnienie, ale moment stawania się – chwila, w której noc przechodzi w dzień, a ledwo wyczuwalne muśnięcie w świadomy dotyk.

W takiej przestrzeni poruszają się tancerze. Najpierw chodząc, przecinają scenę w różnych kierunkach, ale nie zderzają się ze sobą. Wyglądają na wolne elektrony szukające wspólnej orbity. Z upływem czasu pomiędzy bohaterami zaczyna dochodzić do stopniowych interakcji: pojawia się asekuracja przy wykonywanych figurach, współtworzenie choreografii wymagających wykorzystania ciała jako narzędzia, dźwigni czy nawet rekwizytu.

Co intrygujące, relacje zachodzące pomiędzy pięcioma mężczyznami nie mają romantycznych znamion. Owszem, spektakl jest swego rodzaju mozaiką męskości, ale rozumianą jako wydobycie wrażliwości, często skrytej pod zaśniedziałym stereotypem. Twórcy świetnie balansują pomiędzy wspólnotą, jaką tancerze tworzą na scenie, a „męskim ego”, którym każdy z nich świadomie gra wobec pozostałych.

Pomysł na Bezdroże musiał zrodzić się z czułości wobec człowieka, ponieważ przedstawienie Marty Wołowiec jest pełną delikatności podróżą w głąb męskich (ale i ogólnoludzkich) uczuć. Zebranie grupy otwartych na siebie ludzi, w połączeniu z nietuzinkowym pomysłem na spektakl, zaowocowało czymś, co rezonuje w widzu po zakończeniu przedstawienia. Po takie wibracje chodzi się do teatru.

https://teatrkto.pl/

Kategorie:


Cytat Dnia

„Reżyserka bardzo umiejętnie wykorzystuje też ciekawe obiekty i nietypowe lalki czy fluorescencyjne materiały, świecące w ciemności”

Przemek Gulda o „Fauście”, reż. Judyta Berłowska; Instagram/guldapoleca, 15.04.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL