Komedię Prezent amerykańskiego dramatopisarza i producenta Phila Olsona po raz pierwszy wystawiono w Los Angeles w 2013 roku i od tego czasu niezmiennie uznawana jest za najlepszą sztukę tego autora. Grano ją z powodzeniem na scenach całego świata, a w tym roku sięga po nią Aneta Groszyńska-Kącka i – korzystając z przekładu Elżbiety Woźniak – pokazuje polskim widzom subtelny urok i dramatyzm tej wzruszającej historii. Phil Olson umiejętnie łączy w niej dwa sprawdzone gatunki, tworząc komediodramat z nutą czarnego humoru i głębszą refleksją w tle.
Scenariusz tej dowcipnej opowieści o skomplikowanych relacjach rodzinnych nie jest pozbawiony wad, jednak całość zachowuje przyjemną lekkość, niosąc zarazem poważniejsze przesłania. Z okazji sześćdziesiątych urodzin ojca trzydziestokilkuletnia Kat Swensen wraca do rodzinnego domu. Wita ją duch zmarłej jedenaście miesięcy wcześniej mamy, który od razu informuje, że został wysłany z powrotem do córek i męża z misją (choć sam nie do końca wie, na czym ona polega). Musi ją wypełnić, aby otrzymać anielskie skrzydła i dostać się do nieba. Pomóc ma mu najstarsza córka, Kat, która jako jedyna widzi i słyszy matkę.
Katarzyna Figura wciela się w rolę matki z doskonałym wyczuciem komizmu i błyskotliwością, obecną w każdej frazie, geście, a nawet w dłuższych dialogach i monologach wygłaszanych z charakterystycznym impetem. Jej rozmowy i przekomarzanki z najstarszą córką, graną przez Agnieszkę Skrzypczak, są bezcenne. Kat nigdy nie pogodziła się ze śmiercią matki i nie chce nawet o niej myśleć, obwiniając ojca za wypadek. Dzięki obu aktorkom historia o dalekiej od zwyczajności więzi między matką a córką nabiera szczególnego kolorytu. Agnieszka Skrzypczak bardzo naturalnie, a czasem z konieczną przesadą oddaje emocje młodej kobiety, zmagającej się z poczuciem własnej wartości i trwałym żalem do ojca za dzieciństwo pozbawione jego uwagi. Nie rozmawia z nim od pogrzebu i z pewnością nie pojawiłaby się na jego urodzinach, gdyby nie była do tego zmuszona.
Marek Kalita, kreując postać ojca dwóch dorosłych córek i wdowca, operuje subtelną amplitudą środków aktorskich. Jego interpretacja jest precyzyjna i powściągliwa, a zarazem nacechowana głęboką empatią. Kalita odsłania przed widzem dramat człowieka rozdartego między obowiązkami zawodowymi a rodzinnymi, ukazując, jak krucha może być równowaga między miłością a powinnością. Tworzy portret mężczyzny nieidealnego, lecz autentycznego – takiego, którego błędy stają się przestrzenią do dialogu i porozumienia.
Julia Banasiewicz, mimo wczesnego etapu swojej artystycznej drogi, imponuje pewnością scenicznego bycia i umiejętnością reagowania na dynamiczne zmiany partnerów. Wykreowana przez nią Brittney posiada energię i lekkość, choć dramaturgia postaci, z winy autora, pozostawia mniejszą przestrzeń na pogłębienie psychologiczne. Aktorka jednak wykorzystuje dostępne jej środki w pełni, nadając roli świeżość i młodzieńczy autentyzm.
Paulina Holtz jako Trish zachowuje tajemniczość do samego końca. Pod pozorną łagodnością i szczerym ciepłem aktorka skrywa napięcie, które w kluczowym momencie odsłania zaskakujący wymiar tej postaci.
Filip Lipiecki jako Kevin gra uważnie, z wyczuciem i wdziękiem, świetnie wpisując się w pracę całego zespołu. Z kolei Robert Ostolski w roli pani Norguist zachwyca czystym komizmem i dużą dawką pomysłowości.
Odpowiednią oprawę inscenizacji tworzą ujmująca scenografia i kostiumy autorstwa Zuzanny Markiewicz oraz światło reżyserowane przez Marka Klepczarka.
Spektakl, choć długi, trzyma w napięciu do samego końca i ani przez chwilę nie nuży. W finale akcja gwałtownie się zaostrza, dodając tej czarnej komedii jeszcze więcej dynamiki. A morał jest przewrotny i całkiem jasny: po pierwsze – matki zawsze mają rację, nawet po śmierci; po drugie – jeśli masz wątpliwości, wróć do punktu pierwszego.
https://teatrkomedia.pl/spektakle/prezent/