Narrację prowadzi postać Skryby – uczestnika wspólnoty, który jednocześnie zachowuje pewien dystans i refleksyjność. Pojawia się także Nowy – figura wprowadzająca ferment i inicjująca przemiany. Wokół nich organizuje się galeria barwnych postaci: charyzmatyczny Mnich Jan, dominująca Siostra Minetka, tajemnicze Siostry Bliźniaczki, performerzy i dominy – funkcjonujący w świecie, gdzie ciało i rozkosz są głównym językiem komunikacji.
Choć reguła „rób, co chcesz” wydaje się stanowić fundament tej wspólnoty, szybko okazuje się, że nawet najbardziej liberalna struktura wymaga organizacji. Pojawiają się schematy, rytuały, tabelki przyjemności i systemy numeracji, które wprowadzają porządek do chaosu swobody. Spektakl nie stawia tu prostych tez – raczej pokazuje Theleme jako miejsce balansujące między euforią a przymusem, wolnością a koniecznością jej reglamentowania.
Choreografia autorstwa Pauliny Jaksim wzmacnia cielesny wymiar przedstawienia – szczególnie w scenach zbiorowych, gdzie wspólnota działa jak jedno ciało: raz pełne życia i energii, innym razem pogrążone w transowym automatyzmie. To poprzez ruch spektakl najpełniej wyraża pytania o wspólnotę, o relację między jednostką a zbiorowością.
Oprawa dźwiękowa Tomasza Leszczyńskiego wzbogaca warstwę emocjonalną – zestawiając pulsujące rytmy z chóralnymi wokalizami i lamentami. Całość osadza przedstawienie na granicy obrzędu i rozrywki, rytuału i parodii. Tekst Czaplińskiego operuje stylem erudycyjnym, pełnym odniesień do filozofii, literatury i kultury masowej – niekiedy ironiczny, niekiedy podniosły, stale balansujący na granicy znaczenia i jego rozkładu.
To, co zostaje w pamięci najmocniej, to obraz wspólnoty, która – choć deklaratywnie wolna – zmaga się z napięciami i frustracjami wynikającymi z nadmiaru możliwości. Prędzej czy później pojawiają się symptomy wypalenia: zazdrość, starzenie się, lęk przed nowością, przesyt. Postaci Skryby i Nowego wydają się ucieleśniać stan zawieszenia: między utopią a dystopią, między marzeniem o wolności a zmęczeniem jej brakiem ograniczeń.
Finał przedstawienia przynosi wizję społeczności dryfującej – bezwolnego organizmu, poruszanego już tylko rytmem dźwięku i ciała. Spełnione pragnienia nie przynoszą tu oczyszczenia – raczej prowadzą do rozpadu woli, wyczerpania sensu. I właśnie w tej całkowitej swobodzie ujawnia się paradoksalnie… potrzeba granic.
Spektakl „Gargantua i Pantagruel. W opactwie Theleme” nie oferuje gotowych diagnoz. Nie formułuje przesłań, nie ocenia. Oddaje scenę jako laboratorium – miejsce eksperymentu i zadawania pytań. Choć bazuje na XVI-wiecznym tekście Rabelais’go, mówi o dzisiejszych lękach, napięciach i pragnieniach. A może przede wszystkim – o tym, jak trudno dziś wyobrazić sobie prawdziwą wolność.
https://teatr.walbrzych.pl/dzialalnosc-czyli-spektakle/gargantua-i-pantagruel/