Ryszard pod parkingiem, czyli jak grać z historią
O spektaklu „Wszyscy jesteśmy Ryszardami. Ekshumacja 2000” w reż. Aleksandry Bielewicz na 29. Międzynarodowym Festiwalu Szekspirowskim w Gdańsku pisze Wiesław Kowalski.
Na 29. Festiwalu Szekspirowskim w Gdańsku Aleksandra Bielewicz prezentuje spektakl, który nie adaptuje Ryszarda III, lecz wchodzi z nim w grę – dosłownie i w przenośni. „Wszyscy jesteśmy Ryszardami. Ekshumacja 2000” to interaktywne śledztwo teatralne, łączące popkulturowy pastisz, choreograficzną cielesność i potrzebę historycznego zadośćuczynienia.
Narracja jako archeologia – dekonstrukcja mitu
Aleksandra Bielewicz w swoim najnowszym spektaklu – pokazanym w ramach Konkursu SzekspirOFF – kontynuuje rozwijaną przez siebie strategię reżyserską, opartą na łączeniu interdyscyplinarnych środków wyrazu z krytycznym spojrzeniem na klasykę. „Wszyscy jesteśmy Ryszardami” nie tyle interpretuje Szekspira, co prowadzi z jego dramatem polemiczny dialog.
Zamiast klasycznej adaptacji otrzymujemy ingerencję o charakterze performatywnym – strukturę rozmontowującą dramat w poszukiwaniu przemilczanych głosów i nowych perspektyw czytania. Taka metoda jest bliska wcześniejszym projektom Bielewicz, m.in. „Elizabeth Costello” wg Coetzeego czy „Dzikim palmom” Faulknera, w których inscenizacja skupiała się na ukazaniu mechanizmów pamięci, winy i odpowiedzialności bardziej niż na linearnej fabule.
Postdramatyzm i strategie gier – fikcja jako wehikuł prawdy
Struktura spektaklu przypomina grę przygodową, czerpiącą z filmowych wzorców rodem z kina familijnej przygody i horroru klasy B – jak „Jumanji” czy „Mumia”. Ten stylizowany pastisz staje się jednak narzędziem do przeprowadzania poważnych rozpoznań.
Aktorzy i widzowie zostają wciągnięci w sytuację graniczną, w której tekst Szekspira to zaledwie jedno z wielu ogniw łączących historię z teraźniejszością. Przez tę zabiegową wielowarstwowość reżyserka porusza się płynnie – jak wcześniej w „Kierunku zwiedzania” – żonglując estetykami i kwestionując samą teatralność przedstawienia.
Cielesność i wspólnota – performatyka relacyjna
Znaczącym elementem spektaklu jest ruch – choreograficznie współtworzony przez Marysię Bijak i Stanisława Buldera – oparty na improwizacji i współczesnych technikach tańca. To nie ilustracja akcji, lecz rdzeń scenicznego świata. Ciało aktora pełni tu funkcję nośnika – przekazuje emocje, historię i napięcia, które budują wspólne doświadczenie uzdrawiania.
Spektakl sięga również po eksplorację rodzinnych i transgeneracyjnych kontekstów winy oraz potrzeby pojednania. Ten proces cielesnego „rozpoznania” rezonuje z wcześniejszymi poszukiwaniami Bielewicz – ale dopiero tutaj staje się centralnym narzędziem narracji.
Od Szekspira do zbiorowej tożsamości
Filipa – centralna postać spektaklu – to figura balansująca między obsesją a misją, gdzie pasja poszukiwania prawdy przeradza się w niemal mistyczne śledztwo. Jej determinacja, by odkopać nie tylko dosłowny grób Ryszarda III, ale i ukrytą pod warstwami propagandy prawdę historyczną, prowadzi do pytania o nasze współczesne tożsamości: kto dziś „paszkwiluje” rzeczywistość, a kto próbuje ją naprostować?
Tytułowa teza – „wszyscy jesteśmy Ryszardami” – staje się deklaracją inkluzywności: jesteśmy tymi, których zniekształcono, zapomniano, wyparto. To motyw powracający u Bielewicz – widoczny także w „Elizabeth Costello”, gdzie jednostka musi zmierzyć się z cudzymi narracjami na własny temat, lub w „Dzikich palmach”, gdzie struktura opowieści zostaje rozszczelniona przez intymność i ból.
Teatr jako rytuał rekonfiguracji
Spektakl nie podaje gotowych odpowiedzi – raczej inicjuje wspólny rytuał odsłaniania znaczeń i mierzenia się z tym, co ukryte pod warstwami tekstu i historii. Teatr Bielewicz wykorzystuje zróżnicowane media – tekst, ruch, światło, dźwięk – nie jako ozdobniki, lecz jako równoprawne kanały poznawcze.
W tym sensie „Ekshumacja 2000” to nie tylko ironiczna gra z klasyką, lecz także głęboko refleksyjna opowieść o potrzebie odzyskiwania głosów z przeszłości i przywracania ich do wspólnej narracji. To teatr, który nie tyle opowiada historię, co pozwala ją przeżyć – razem.
Fot. Karolina Sołtys / Gdański Teatr Szekspirowski