Teatralna prowokacja czy estetyczna pułapka?
O spektaklu „LIBERTÉ [trigger warning]” wg tekstu i w reż. Daty Tavadze z Royal District Theatre w Tbilisi na 45. Warszawskich Spotkaniach Teatralnych pisze Wiesław Kowalski.
Spektakl „LIBERTÉ [trigger warning]” z Tbilisi to jak do tej pory jedno z najbardziej kontrowersyjnych wydarzeń tegorocznych Warszawskich Spotkań Teatralnych. Zderzenie ekspresyjnego języka gruzińskiego teatru z oczekiwaniami polskiej publiczności przyniosło skrajne reakcje – od entuzjastycznych głosów o odwadze formalnej po głębokie poczucie dyskomfortu, a nawet oburzenie.
Przedstawienie rozgrywa się w niestandardowej przestrzeni, która bardziej przypomina teatralną instalację niż tradycyjną scenę. Widzowie zostają wciągnięci w środek wydarzeń – dosłownie i symbolicznie. Tavadze rezygnuje z klasycznej separacji sceny i widowni, czyniąc z obecnych integralną część dramaturgii. To jednak zabieg, który nie dla każdego okaże się komfortowy – granica między performatywnym gestem a naruszeniem osobistej przestrzeni zostaje tu niebezpiecznie zatarta.
Spektakl podzielony jest na trzy części: Język, Wstyd, Propaganda – każda z nich to osobna próba zmierzenia się z tematami opresji, wolności, seksualności i politycznej manipulacji. Formalnie mamy do czynienia z kolażem – raczej impresyjnym poematem scenicznym niż spójną narracją. W miejsce opowieści pojawia się rozpad: słowa przestają znaczyć, obrazy uderzają swoją dosłownością lub absurdem, dźwięki stają się narzędziem destabilizacji.
Spektakl operuje środkami skrajnymi: groteską, powtórzeniem, ekspozycją ciała, teatralnym przerysowaniem. Cytaty – od politycznych wypowiedzi po de Sade’owskie opisy przemocy – przeplatają się z działaniami fizycznymi i mocnymi obrazami. Kulminacyjnym punktem jest rekonstrukcja tortur Roberta François Damiensa – brutalna, szczegółowa, emocjonalnie obciążająca. Towarzyszą jej sceny nagości i erotyzmu, które nie zawsze znajdują wyraźne uzasadnienie dramaturgiczne. W efekcie trudno nie postawić pytania: czy to przekraczanie granic służy refleksji, czy jest celem samym w sobie?
Nie można jednak odmówić temu spektaklowi intensywności. Obsada – Natuka Kakhidze, Magda Lebanidze, Sandro Samkharadze i Gaga Shishinashvili – pracuje z ogromnym zaangażowaniem. Ich obecność sceniczna jest fizyczna, emocjonalna, nieustępliwa. Styl gry – charakterystyczny dla części współczesnego teatru gruzińskiego – opiera się na nadekspresji i ruchu, balansującym na granicy performansu.
„LIBERTÉ [trigger warning]” to spektakl, który działa jak test – na granice percepcji, tolerancji i empatii. Dla jednych będzie teatralnym manifestem odwagi i bezkompromisowości, dla innych – chaotycznym i pretensjonalnym widowiskiem estetycznej przesady. Jakkolwiek by go nie oceniać, trudno pozostać wobec niego obojętnym. I może właśnie w tym – nie w spójności czy klarowności – leży jego siła. To teatr, który prowokuje, burzy porządek i zostawia odbiorcę z pytaniami, na które niekoniecznie ma udzielić odpowiedzi.
Fot. Karolina Jóźwiak/WST