Slide
previous arrow
next arrow
Ślubu nie będzie - Teatr dla Wszystkich

Ślubu nie będzie

Na afiszu

Ślubu nie będzie

O spektaklu „Magiczna rana” Doroty Masłowskiej w reż. Pawła Świątka w Teatrze im. Juliusza Słowackiego w Krakowie pisze Justyna Białous. Odeszła, ciągnąc za sobą wodorosty i folię rolniczą – wyglądała jak panna młoda, która idzie na swój jakiś ślub, ale taki, który wie, że raczej się nie odbędzie. Jedno z ostatnich zdań Magicznej rany Doroty...
Opublikowano: 2025-04-22

O spektaklu „Magiczna rana” Doroty Masłowskiej w reż. Pawła Świątka w Teatrze im. Juliusza Słowackiego w Krakowie pisze Justyna Białous.

Odeszła, ciągnąc za sobą wodorosty i folię rolniczą – wyglądała jak panna młoda, która idzie na swój jakiś ślub, ale taki, który wie, że raczej się nie odbędzie. Jedno z ostatnich zdań Magicznej rany Doroty Masłowskiej stało się punktem wyjścia dla Pawła Świątka w jego najnowszej produkcji teatralnej o tym samym tytule. Reżyser sięga po kilka kobiecych historii z książki, a ich bohaterki ubiera w suknie ślubne. Przedstawia smutne losy każdej z postaci, które znajdują się w stanie ciągłego oczekiwania na wydarzenie, mające odmienić ich los i nadać sens ich życiu.

Proza Doroty Masłowskiej – gęsta i lepka od defetyzmu, brutalnej ironii i absurdu – jest silnie sprzężona z całością spektaklu. Aktorzy posługują się narracją wyjętą wprost z książki. Język staje się jego mocnym punktem i główną osią. Widowisko momentami sprawia wrażenie bardziej inscenizowanego czytania niż niezależnego dzieła autorskiego. Reżyser nie tyle pogłębia myśl pisarki, co przekłada ją na przestrzeń widowiskową. Trzeba jednak przyznać, że robi to bardzo dobrze – z pomysłem, a przede wszystkim z humorem, nadając opowieściom lżejszy charakter. Mimo że głównym źródłem komizmu pozostaje warstwa słowna, interpretacja Pawła Świątka uwypukla absurd zawarty w tekście.

Konstrukcja spektaklu oparta jest na kilku opowiadaniach. Historia pierwszej bohaterki (w którą wciela się Katarzyna Zawiślak-Dolny) najmniej do mnie przemówiła. W tym przypadku bardziej komediowa forma nie zadziałała. Mocny, obrazowy tekst Masłowskiej o kobiecie porzuconej w brudnym pokoju hotelowym nie wybrzmiał z odpowiednią siłą. Natomiast kolejne opowieści całkowicie mnie pochłonęły. Na szczególną uwagę zasługują tu role męskie – Rafał Szumera jako ksenofobiczny casanova oraz Marcin Sianko w roli reżysera reklam – byli znakomici.

Charakterystyczne w tej realizacji jest przedstawianie opowiadanych scenek z życia bohaterów w bardziej symboliczny sposób. Historiom towarzyszy wiele barwnych pomysłów inscenizacyjnych. Z całością współgra scenografia Marcina Chlandy, odpowiedzialnego również za kostiumy i światło. Ustawione naprzeciw siebie boczne ściany luster wizualizują niekończący się chaos otoczenia i powtarzalność codzienności bohaterów. Scena została opleciona bluszczem. W tym zielonym raju obserwujemy zagubione postacie, którym towarzyszą przedmioty służące doskonaleniu ciała: hantle, kozioł gimnastyczny, drążki do kalisteniki – urządzenia niezbędne. W końcu wszyscy uprawiają międzyosobową akrobatykę, dwojąc się i trojąc, by poczuć się wreszcie we właściwym dla siebie miejscu. Bohaterowie, po omacku szukając własnej kompletności, chwytają się przypadkowych rzeczy lub siebie nawzajem z topielczą desperacją.

Spektakl jest dynamiczny, głośny, intensywny, zabawny. Mimo komediowego wydźwięku przedstawia to, co najistotniejsze – w gąszczu głupotek, codziennych absurdów, małych i większych konfliktów wybrzmiewają niewypowiedziane lęki i tęsknota, ciągłe poszukiwanie miłości i akceptacji. Czuć klaustrofobiczność wielkiego miasta – świata niekończących się możliwości, pozytywnego myślenia, prosperity i wellnessu – pod którego powierzchnią coś od dawna się psuje i gnije. W Magicznej ranie Pawła Świątka wybrzmiewa egzystencjalizm Czesława Miłosza w stylu Filipa Szcześniaka – gdzie życie jest WF-em, a bohaterowie ewidentnie nie mają strojów. Mają suknie ślubne i fraki.

fot. Bartek Barczyk/Teatr Słowackiego w Krakowie

Kategorie:


Cytat Dnia

„Scenografia czasem jest w stylu szkolnych przedstawień (tekturowe elementy zjeżdżające z góry i mocno umowna zmiana plenerów), ale to dobrze, bo realizatorzy nie bali się klasycznego języku teatralnego”

Michał Derkacz o „Lubiewie”, reż. Jędrzej Piaskowski; Wroclawdlastudenta.pl, 26.01.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL