Sny o potędze
O spektaklu “Dziadek do orzechów i Król myszy” Piotra Czajkowskiego w reż. Christiana Spucka i Paula Connelly z Opernhaus Zürich w bydgoskim Multikinie pisze Krystian Kajewski.
Wszystko to, co trwałe, zostanie ocalone, wszystko, co nietrwałe, ulegnie przemianie, tak jak oczy dziecka, wpatrzone w dziadka do orzechów, przeniesione zostaną wraz z jego duszą do ciała dorosłego mężczyzny, Piotra Iljicza Czajkowskiego.
W Polsce, państwie przygranicznym z Rosją, twórczość Czajkowskiego jest doskonale znana, choć w ostatnich czasach, wraz z innymi przejawami kultury rosyjskiej piętnowana w imię źle pojętej poprawności politycznej, która nakazuje wszystko, co rosyjskie, odbierać jak wyraz imperialistycznego ducha tego narodu. Pomińmy tę bzdurę i skoncentrujmy się na pięknie muzyki Czajkowskiego, która jest najdoskonalszym owocem rozwoju muzyki rosyjskiej dziewiętnastego stulecia.
Władza
Tak pojęte stosunki władzy występują w każdej grupie społecznej, także i w fantastycznych obrazkach Hoffmanna, na których opiera się fabuła przedstawienia Christiana Spucka. Nie dajmy się ogłupić. Są na tym świecie rzeczy, których nie można kupić. Choćby magicznej wyobraźni, dzięki której widzimy więcej .
Stres
Koszmar!
Samodzielność, śniąca sen dziewczynka, podobnie jak Alicja w Krainie Czarów, wydobywa ze swojej głowy wszystkie bezdenne koszmary, na czele z korowodem myszy, które zjadły Popiela, teraz Król Myszy mści się na sennej doppelgangerce, Pirlipatce, zamieniając ją w stworzenie, które z rozkoszą pożera orzechy; tak twardy do zgryzienia orzech podaje na na tacy E.T.A. Hoffmann, twórca Opowieści niesamowitych, i ta niesamowita senna wizja, to senne dziwowisko zostaje ukazane poprzez doskonałe, skrótowo nawiązujące do rozmaitych kulturowych tropów i obsesji, kostiumy i scenografię w przedstawieniu zuryskiego baletu. Taniec zaś opowiada nam bez słowa każdą chwilę tego przecudownego śnienia.
Audytorium dało się tej opowieści uwieść, tak jak śniąca ją bohaterka. Czegóż w tym śnie nie było? Odziany w czarną sukmanę Król Myszy, który przypominał Raskolnikowa. Pirlipatka piszcząca jak mysz, i objadająca się jak mysz, orzechami. Wreszcie ożywiony, drewniany Dziadek do orzechów, wraz z którym ożyły nasze wspomnienia z dzieciństwa, związane z muzyką Czajkowskiego i atmosferą świąt Bożego Narodzenia.
Ochłoń i odpręż się
Nie każdy stres szkodzi. W przedstawieniu zuryskiego baletu mamy raczej do czynienia z hipnopedią. Za Hoffmannem, który wskazuje, iż życie jest snem wariata, za Szekspirem, wchodzimy w tę ożywczą opowieść, pozostawiając za sobą to, co najbardziej od życia nas odciąga, czyli lęk. Udaje się, przynajmniej przez chwilę zanurzyć się w czystym źródle, które emanuje w nas samych poprzez nieustraszoną moc miłości.
Na to, jak wyjdziemy z tego snu, czy oczyszczeni wewnętrznie, wyzbywszy się lęku, czy też sobie z nim nie poradzimy i zanurzymy się we własnych, mrocznych obsesjach, ma z pewnością wpływ wiele czynników. Christianowi Spuckowi i zespołowi Zurich Ballet udaje się jednak poruszyć w nas to, co wydawałoby się jest nieporuszalne, a mianowicie pewność co do obranej drogi. Podskórnie czuję, że szwajcarski spektakl dotknął we mnie tę żywą strunę, jakoś mnie, przynajmniej na chwilę, zbijając z tropu.
Czekasz, aż inni sprawią, że Twoje życie się odmieni? Odwiedź Multikino i nasyć się niesamowitymi opowieściami Hoffmanna. Dziadek do orzechów to tylko jedna z nich. W najbliższym czasie, 19 stycznia właśnie Opowieści niesamowite. Już nie mogę doczekać się kolejnej próby ataku na moje wylęknione wnętrze wspaniałą wizją Onirycznej Omnipotencji.
fot. mat. org.