„Słońce. Powietrze. Popiół”, utwór noblistki Elfriede Jelinek, stał się inspiracją dla Katarzyny Kalwat, której spektakl o tym samym tytule jest najnowszą produkcją Teatru Polskiego w Podziemiu. Prapremiera przedstawienia odbyła się podczas 35. edycji Musica Polonica Nova.
Pisarka w poetyckim tekście pokazuje, że człowiek żyje złudzeniem trwałości i sensu, ale w rzeczywistości nie potrafi zrozumieć ani śmierci, ani nieskończoności. Autorka podważa nasze przekonania o „wieczności”, przedstawiając świat jako przestrzeń przemijania, chaosu i niepewności. To opowieść o rzeczywistości tracącej równowagę, w której ludzie coraz bardziej oddalają się od siebie, zamiast próbować budować wspólnotę.
Elfriede Jelinek od lat tworzy teksty będące jednocześnie powieścią, filozoficznym esejem, społeczną krytyką i językowym eksperymentem. Jej utwory rzadko opowiadają klasyczną historię, częściej przypominają strumień myśli. Pisarka rozbija język i narrację po to, by odsłonić przemoc, lęk, nierówności i iluzje ukryte pod powierzchnią codzienności.
Twórczość Jelinek nieustannie stawia teatr wobec pytania o możliwość scenicznego przełożenia tekstu, który istnieje bardziej jako językowy żywioł niż dramatyczna opowieść. W przypadku „Słońce. Powietrze. Popiół” Katarzyna Kalwat podejmuje to wyzwanie z dużą świadomością formalną i ambicją stworzenia widowiska łączącego muzykę, mitologię, performans oraz katastroficzną wizję świata.
Reżyserka buduje sceniczny kolaż oparty na rytmie słów, powtórzeniach, skojarzeniach i muzyczności języka. Trudno mówić tu o klasycznej fabule. Spektakl składa się raczej z serii obrazów i monologicznych przepływów świadomości. Ludzkie i boskie figury dryfują po świecie znajdującym się u kresu istnienia. Ekspresyjna plażowiczka smarująca się olejkiem i poprawiająca makijaż, roztańczony, frywolny, a zarazem tragikomiczny Apollo czy odziana w czerń Furia tworzą osobliwy korowód postaci balansujących pomiędzy ironią a rozpaczą.
Na uwagę zasługuje sposób, w jaki aktorzy operują tekstem. Mówią bezpretensjonalnie, z dużą klarownością i wyczuciem rytmu, unikając afektacji oraz przesadnej emfazy. Świetna dykcja sprawia, że nawet najbardziej gęste fragmenty pozostają w pełni słyszalne i zrozumiałe, co znacząco wzmacnia odbiór spektaklu.
Największą siłą przedstawienia pozostaje słowo. Tekst Jelinek w tłumaczeniu Moniki Muskały zachowuje swoją niepokojącą muzyczność i intelektualną drapieżność. Reżyserka nie próbuje go upraszczać ani wtłaczać w ramy klasycznego dramatu psychologicznego, co należy uznać za decyzję odważną i uczciwą wobec oryginału. Dzięki temu spektakl staje się nie tyle ilustracją tekstu, ile scenicznym rozwinięciem jego językowego konceptu.
Trudno odmówić przedstawieniu hipnotycznej siły wizualnej. Monumentalna kula słoneczna dominująca nad sceną staje się sugestywnym symbolem planety zmierzającej ku samozagładzie. Scenografia Philipa Bussmanna pozostaje chłodna, precyzyjna, a jednocześnie głęboko apokaliptyczna.
Ogromną rolę odgrywa również muzyka Wojciecha Błażejczyka – niepokojąca i organicznie spleciona z rytmem tekstu. To ona często podtrzymuje emocjonalne napięcie spektaklu. Szczególnie mocno wybrzmiewa śpiew Agaty Zubel, przypominający lament nad umierającym światem. Jej głos wnosi do przedstawienia autentyczny wymiar tragiczny.
Jednym z najważniejszych motywów obecnych w projektach Katarzyny Kalwat pozostaje problem języka i jego wpływu na sposób postrzegania rzeczywistości. Reżyserka konsekwentnie podejmuje pytanie o to, jak słowa, narracje i dominujące dyskursy społeczne kształtują ludzkie doświadczenie oraz wpływają na rozumienie prawdy, pamięci i relacji między ludźmi. Ta idea stanowi również jeden z najważniejszych fundamentów spektaklu „Słońce. Powietrze. Popiół”.
Teatr Polski w Podziemiu