„Jezioro łabędzie” uchodzi za jeden z najsłynniejszych baletów w historii gatunku. Od czasu swojej premiery w moskiewskim Teatrze Bolszoj w 1877 roku dzieło Czajkowskiego przechodziło liczne zmiany libretta, otwierając taneczną opowieść o losach Zygfryda na rozmaite klucze interpretacyjne. Zwłaszcza legendarna premiera w Petersburgu z choreografią Mariusa Petipy z 1895 roku utrwaliła motyw muzyczno-taneczny z II aktu w powszechnej świadomości, stając się punktem odniesienia dla kolejnych pokoleń twórców.
Przedstawienie z 1987 roku z choreografią Matsa Eka odnosiło się do psychoanalizy oraz ukazywało relację matki i syna. W 1995 roku na West Endzie miała z kolei miejsce głośna, genderowa premiera, w której Matthew Bourne przedstawił Zygfryda jako bohatera poszukującego swojej tożsamości wśród męskich łabędzi. Polityczny wymiar miała natomiast inscenizacja Krzysztofa Pastora z 2017 roku, umieszczająca akcję „Jeziora…” w Rosji końca XIX wieku.
Innym tropem podąża Jean-Christophe Maillot. Przedstawienie „LAC” zespołu Les Ballets de Monte-Carlo utrzymane jest w charakterystycznej dla tego choreografa estetyce. To spektakl łączący tradycyjny balet z tańcem współczesnym, co wyraźnie widać już w I akcie. Przedstawienie otwiera sekwencja filmowa utrzymana w stylistyce produkcji Jeana Cocteau. Ukazuje wspomnienie Księcia, w którym w brutalny sposób porwane zostają bliskie mu dziewczynki. Ten oniryczny prolog staje się istotną klamrą dla spektaklu – obie postaci powracają po latach jako Biały i Czarny Łabędź.
Monakijska inscenizacja pokazuje świat ludzi targanych sprzecznymi siłami i słabościami. W Królowej widoczna jest zarówno zazdrość o męża i syna, jak i autorytarny ton; swobodny, flirtujący sposób bycia Króla wobec kobiet kontrastuje z jego surowością wobec potomka; wreszcie nieporadność i naiwność Księcia zestawiona jest z jego namiętnością i żarliwą miłością wobec Odetty. To balet zarysowany mocnymi sylwetkami psychologicznymi postaci, potęgowanymi przez demoniczną Rotbart, ukazaną tutaj jako postać kobieca. Jej Królewska Mość Nocy symbolizuje to, co w sterylnie uporządkowanym świecie dworu zostaje oficjalnie wyparte, stanowiąc jednocześnie przeciwwagę dla równie silnego charakteru Królowej. W kompozycji przedstawienia wygrywanie kontrastów widoczne jest również w samej choreografii.
Zwierzęcość postaci podkreślają kostiumy zaprojektowane przez Philippe’a Guilotela. Łabędzie nie mają na sobie klasycznych tutu – przypominają raczej chimery z postrzępionymi piórami, bezpardonowo atakujące zakochanych Księcia i Odettę. Czysty erotyzm bije z ubranej w czarną, koronkową suknię Odylii, wyraźnie kontrastującej z eteryczną Odettą. Sam taniec – zwłaszcza w scenach zbiorowych – bywa dziki, momentami chaotyczny, wyrywający „Jezioro…” z akademickiej konwencji, z jaką zwykle bywa kojarzone. Jednocześnie nie brakuje tu miejsca na świetnie wykonywaną technikę point, efektowne fouettés czy piękne pas de deux, szczególnie w scenie III aktu, w której Czarny Łabędź uwodzi Księcia.
Ernest Pignon-Ernest zaprojektował scenografię opartą na dominacji wertykalnych linii, nadających całej historii monumentalny charakter. Choć w choreografii pojawiają się momenty lekkości i subtelnego humoru, przedstawienie niesie ze sobą silny ładunek emocjonalny, dodatkowo wzmacniany przez znakomite sceny zbiorowe. Monakijski spektakl stanowi wyrazisty pomost między tradycją a nowoczesnością, będąc przykładem udanej adaptacji klasyki we współczesnym teatrze operowym i baletowym.
BFO