Slide
previous arrow
next arrow
Zgrane nuty w sanatoryjnej tonacji – czyli spotkanie kabareciarza z dramaturgiem - Teatr dla Wszystkich

Zgrane nuty w sanatoryjnej tonacji – czyli spotkanie kabareciarza z dramaturgiem

Na afiszu

Zgrane nuty w sanatoryjnej tonacji – czyli spotkanie kabareciarza z dramaturgiem

O spektaklu Wydziału Produkcji „Erotic-Zdrój, czyli sanatorium nie wybacza” Roberta Górskiego i Domana Nowakowskiego w reż. Wojciecha Adamczyka w Małej Warszawie pisze Wiesław Kowalski. W Małej Warszawie odbył się premierowy wieczór spektaklu „Erotic-Zdrój, czyli sanatorium nie wybacza” – dzieło Roberta Górskiego, znanego kabareciarza i twarzy Kabaretu Moralnego Niepokoju, oraz Domana Nowakowskiego, dramatopisarza z teatralnym i...
Opublikowano: 2025-07-01

O spektaklu Wydziału Produkcji „Erotic-Zdrój, czyli sanatorium nie wybacza” Roberta Górskiego i Domana Nowakowskiego w reż. Wojciecha Adamczyka w Małej Warszawie pisze Wiesław Kowalski.

W Małej Warszawie odbył się premierowy wieczór spektaklu „Erotic-Zdrój, czyli sanatorium nie wybacza” – dzieło Roberta Górskiego, znanego kabareciarza i twarzy Kabaretu Moralnego Niepokoju, oraz Domana Nowakowskiego, dramatopisarza z teatralnym i telewizyjnym dorobkiem. Połączenie tych dwóch światów – lekkiego kabaretu i poważniejszego dramatu – zapowiadało interesujące spotkanie. Jednak efekt końcowy pozostawia mieszane uczucia.

Komedia w teatrze to wcale nie taka prosta sprawa. Żart musi mieć rytm, a scena – puls. Trudno też o świeżość, gdy akcja rozgrywa się w sanatorium – miejscu znanym z utartych schematów i stereotypów. W spektaklu spotykamy więc postaci jak z podręcznika: nauczyciel z misją, podrywający wujek, zmysłowe kuracjuszki czy matka z tajemnicą trzymająca wszystkich na krótkiej smyczy.

Pierwsza część spektaklu to wyraźna dominacja kabaretowego stylu: żarty dobrze znane, sytuacje przewidywalne, a całość przypomina raczej telewizyjny sitcom niż teatr dramatyczny. Sanatorium staje się tłem dla anegdot, a nie miejscem budowania napięcia. Dialogi często brzmią tak, jakby czekały na reakcję widowni zza kulis – której na scenie przecież nie ma.

Druga część próbuje to trochę zmienić – pojawia się więcej absurdu i prób głębszego spojrzenia na bohaterów. Wątki o samotności i niespełnieniu zaczynają się przebijać przez lekką powierzchnię żartu. Niestety, spektakl nie pozwala tym momentom rozwinąć się w pełni – niemal od razu zostają one rozładowane kolejnym dowcipem. Efekt? Zamiast łączyć dramat z komedią, oba te światy obok siebie funkcjonują, ale bez prawdziwej synergii.

Na szczęście aktorsko jest w miarę solidnie. Violetta Arlak próbuje czasami z dystansem i ironią odnajdywać się w swojej roli, Bogdan Kalus wnosi niezbędną energię, Emilia Komarnicka ożywia mniej dynamiczne momenty, a Piotr Ligienza, aktorsko najciekawszy, dba o rytm i tempo. To dzięki nim spektakl nie rozpadł się zupełnie.

Reżyseria Wojciecha Adamczyka, znanego z serialu „Ranczo”, stawia na przejrzystość i telewizyjną dynamikę. Niestety, taki styl choć łatwy w odbiorze, nie daje teatrowi tego, co najbardziej cenią widzowie – czyli nieprzewidywalności, emocji i ryzyka.

Najbardziej zastanawiające jest to, czy Robert Górski i Doman Nowakowski faktycznie wypracowali wspólną wizję. Mam wrażenie, że każdy stworzył swój własny świat – kabaretowy i dramatyczny – które na scenie raczej się mijają niż spotykają. Zamiast pełnej integracji, dostajemy kompromis: bezpieczny, wygładzony, ale mało porywający.

Patrząc na wcześniejsze dokonania Nowakowskiego, można odnieść wrażenie, że w „Erotic-Zdroju” skupił się raczej na lekkim, humorystycznym eseju o codzienności niż na klasycznej dramaturgicznej konstrukcji. Z kolei Górski posługuje się sprawdzonymi kabaretowymi chwytami – bawią, ale są już dobrze znane i nie przynoszą świeżości. To zgranie, zamiast ożywiać spektakl, pozostawia wrażenie powtarzalności i braku odwagi.

Czy warto się wybrać? Jeśli szukasz rozrywki bez większych komplikacji i chcesz zobaczyć dobrych aktorów, to tak. Ale jeśli liczy się dla ciebie teatr, który wyrywa z rutyny i zostawia ślad – lepiej poczekać na bardziej odważne propozycje. Bo choć tytuł mówi, że „sanatorium nie wybacza”, to teatr – o wiele bardziej – powinien wymagać od siebie i od nas więcej niż tylko powierzchownego śmiechu.

fot. Wydział Produkcji

Kategorie:


Cytat Dnia

„[…] idziemy do teatru i okazuje się, że literatura ze swoim porównaniem homeryckim, heksametrem, nadmiarowym nasyceniem historii bohaterami i zdarzeniami może mieć swoją sceniczną egzemplifikację, która mocniej działa na odbiorcę niż starożytny grecki epos w najlepszym tłumaczeniu”

PikWroclaw.pl o „Odysei”, reż. Małgorzata Warsicka; 27.01.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL