Marcin Liber, reżyser spektaklu Złe baśnie, zabiera widzów w podróż do korzeni baśni Braci Grimm, pokazując ich pierwotną, brutalną wersję, w której zło i przemoc są wszechobecne, a historie nie mają pomyślnego zakończenia. Oryginały, pierwsze wydania utworów Braci Grimm, były surowe, pełne absurdu, bliższe literaturze sowizdrzalskiej. Pokazywały świat w czerni i bieli, w którym kobiety odgrywały silne role, a morały nie zawsze były oczywiste.
Spektakl ma przerwać milczenie wokół trudnych tematów, zachęcając do konfrontacji z prawdą – podobnie jak w baśni o Sinobrodym, gdzie odkrywa się zakazaną komnatę. Aktorzy wcielają się w mroczne postacie, a choreografia wraz z muzyką tworzą niepokojące, wręcz klinczowe sytuacje, w których klimat destabilizuje życiowe wybory. Wszechobecne zło aktywnie niszczy więzi i rozbija relacje międzyludzkie. Bez zdolności do współodczuwania każda interakcja staje się grą o sumie zerowej – aby jedna osoba mogła wygrać, druga musi stracić.
Spektakl Złe baśnie wchodzi w dialog z teoriami Bruno Bettelheima, zawartymi w jego książce Cudowne i pożyteczne. O znaczeniach i wartościach baśni. Trudno stwierdzić, czy to intencjonalne, czy tylko przypadek. Bettelheim, słynny austriacki psychoterapeuta, uważał, że dzieci potrzebują drastycznych elementów w baśniach, aby oswoić lęki i zrozumieć istnienie zła w bezpiecznych warunkach. Spektakl, eksponując mroczne aspekty opowieści, realizuje tę funkcję, nie uciekając od brutalności. Złe baśnie wizualizują to, co Bettelheim nazywał „wewnętrznymi konfliktami” – lęk przed porzuceniem czy rywalizację rodzeństwa, nadając im współczesną, często groteskową formę.
Ważnym elementem przedstawienia jest wrocławski zespół THVN, grający mroczną mieszankę gatunków metalowych, którą sami określają mianem „basement black metal”. Muzyka jest pełna nienawiści, bólu i nihilistycznego spojrzenia na świat – stanowi fundament brzmienia, nasycony jadem i mrokiem.
W artykule pod znamiennym tytułem Te straszne baśnie Braci Grimm Andrzej Krzemiński przywołuje „orgię okrucieństwa”, odnotowując w zbiorze baśni „wszędzie krew, gwałt i śmierć”. Krew w baśniach Braci Grimm funkcjonuje zarówno dosłownie, jak i symbolicznie – w kontekście fizjologicznym, magicznym czy popkulturowym, gdzie może mieć moc ożywiania. Jest potężnym symbolem życia i śmierci, winy i oczyszczenia, ale też przemocy, namiętności i granicy między światami.