Slide
previous arrow
next arrow
widz_trębicki(nie)poleca: „Władca much” - Teatr dla Wszystkich

widz_trębicki(nie)poleca: „Władca much”

Na afiszu

widz_trębicki(nie)poleca: „Władca much”

O spektaklu „Władca much” Wiliama Goldinga w reż. Piotra Ratajczaka w OCH-Teatrze pisze Robert Trębicki.

Opublikowano: 2025-09-22
fot. Robert Jaworski

Na scenie widzimy dwie potężne, stalowe konstrukcje – rampy, które mają imitować różnorodne przestrzenie: samolot, las, górę, wulkan czy świątynię. Są solidne, stabilne i imponująco wysokie. Gdyby były jeszcze wyższe, mogłyby posłużyć jako platformy do skoków na bungee albo do cyrkowych akrobacji na drążkach pod kopułą namiotu. Młodzi aktorzy z rozmachem demonstrują na nich swoją tężyznę fizyczną i umiejętności akrobatyczne. Ich sprawność i witalność budzą podziw – w powietrzu unosi się zapach testosteronu lub sali gimnastycznej.

Aktorzy biegają po rampach i wokół sceny, skaczą, wspinają się, tupią, a stalowe elementy scenografii zamieniają w broń – dzidy służące zarówno do polowania, jak i do atakowania współmieszkańców. Uderzają nimi o podłogę, napastują innych bohaterów i przede wszystkim – krzyczą. Wrzask staje się głównym środkiem wyrazu aktorskiego. W chwilach, gdy dialogi przybierają naturalną głośność, niewiele można zrozumieć – aktorzy są niesłyszalni.

Przedstawiona historia jest całkowicie zdezintegrowana, zdaje się opierać wyłącznie na wyobraźni widza, który musi sam dopowiadać i interpretować sens kolejnych wydarzeń. Nie sposób zrozumieć, skąd wynikają brutalne morderstwa, co powoduje podział na dwie grupy – z czego jedna jest agresywna, a druga niemal niewidoczna scenicznie. Trudno też odczytać sens załamania nerwowego jednego z liderów czy zrozumieć cel tajemniczego spotkania odludka z diabłem – sądząc po zniekształconym, demonicznym głosie, modulowanym elektronicznie.

Całość jest tak zagmatwana i pozbawiona dramaturgicznego rdzenia, że po pewnym czasie z rosnącym osłupieniem powtarzałem sobie w myślach: „O co tu właściwie chodzi?”. Szczególnie w finale, gdy na scenie pojawia się mężczyzna w wojskowym mundurze i kończy spektakl, rozpraszając rozbrykaną młodzież i każąc im wracać do domu – niczym gajowy z legendarnego dowcipu, który po tygodniu partyzanckich ganianek postanawia wreszcie zakończyć tę farsę i wyrzuca wszystkich z lasu.

Konrad Żygadło, który zachwycił mnie w Życiu towarzyskim i uczuciowym w Teatrze Ochoty, tutaj dzielnie macha dzidą, karnie potakuje i krzyczy. Maciej M. Tomaszewski – najjaśniejszy punkt spektaklu Sinatra 100+, wybitny w Olimpie – tym razem uderza dzidą w podłogę i próbuje być groźny. Bardzo groźny. Gdzie natomiast w Władcy Much mogą zaprezentować swoje aktorskie możliwości tacy artyści jak Ignacy Liss, Jędrzej Hycnar czy Helena Englert, która niedawno zachwyciła w roli Ofelii w Hamlecie? Na stalowych rampach? Rzucając pluszową muszlą morską? W dymie unoszącym się z podłogi?

Po dobrym spektaklu zwykle sięgam po książkę, biografię, płytę lub film, na podstawie którego powstała inscenizacja. Tym razem zastanawia mnie tylko jedno: po co w ogóle powstał ten spektakl? Czy to realizacja szkolnej lektury przeznaczona dla młodzieży i wystawiana głównie na wykupionych przez szkoły spektaklach porannych?

https://www.ochteatr.com.pl/


Kategorie:


Cytat Dnia

„Cała zabawa z »Bartlebym«, którego maksyma brzmi: »wolałbym nie«, polega właśnie na tym, że o chuj w nim chodzi”

Maciej Stroiński o „Kopiście Bartlebym”, reż. Tomasz Fryzeł; E-teatr.pl, 20.04.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL