To przedstawienie, które trudno zaszufladkować. Zbyt poetyckie, by nazwać je spektaklem familijnym, zbyt subtelne, by uznać je za klasyczny teatr dla dzieci. Raczej – jak pisała publiczność – teatr wspólnego przeżycia, w którym dziecko i dorosły spotykają się na tym samym poziomie emocji.
Akcja spektaklu rozgrywa się wokół serii opowiadań Toona Tellegena, znanego holenderskiego pisarza, którego proza w niezwykle czuły sposób opowiada o relacjach, pamięci i przemijaniu. Z tych krótkich, filozoficznych przypowieści Marek Ciunel stworzył wielowymiarowy portret ojca – obecnego i nieobecnego zarazem.
Tytułowy „tata” przybiera różne kształty: raz mieści się w pudełku od zapałek, innym razem jest wielki jak skała. Pojawia się i znika, przemyka w cieniu, staje się głosem, wspomnieniem, zaklęciem. To nie postać realistyczna, lecz emocja – pamięć, która żyje w teatrze.
Każda scena oparta jest na trikach iluzjonistycznych i teatralnej maszynerii, dzięki którym magia nie jest jedynie efektem, lecz staje się językiem opowieści. Przedmioty ożywają, światło oddycha, a rekwizyty mają własną duszę. Ciunel wykorzystuje wszystkie środki, jakie daje teatr lalek, tworząc widowisko o strukturze bliskiej rewii – z rytmem, muzyką i zaskakującymi transformacjami.
„Tata” to spektakl o stracie, ale też o czułości – o tym, jak pamięć po kimś bliskim zamienia się w codzienną magię. Ciepło, melancholia i absurd spotykają się tu w jednej przestrzeni, w której każde dziecko może rozpoznać swojego tatę, a każdy dorosły – swojego ojca z dzieciństwa.
W teatralnym świecie Guliwera to tytuł szczególny. Nie tylko ze względu na temat, ale także na formę – precyzyjną, inteligentną i pełną finezji inscenizacyjną grę. To spektakl, który uczył, że teatr lalkowy może być poezją ruchu, światła i pamięci.
teatrguliwer.pl/spektakl/tata/