„Opiekunka na zabój” autorstwa Aldony Jankowskiej (debiutującej jako autorka i reżyserka) oraz Aleksandry Wolf zdumiewa. Ilość zabawnych pomysłów, błyskotliwych dialogów, zgrabnie skonstruowana fabuła, tajemnice wychodzące na jaw oraz… kryminalna atmosfera czynią tę komedię nie byle jaką ucztą. A podaje ją ze swobodną naturalnością wyśmienity, skupiony na zadaniu zespół aktorski Teatru Kamienica.
Autorki zapraszają widzów do warszawskiego Wilanowa, gdzie w luksusowych apartamentach mieszka sama śmietanka – zamożni, choć obciążeni wysokimi kredytami osobnicy, nieutrzymujący bliskich kontaktów z sąsiadami zza ściany. Zofia Kramarczyk, pochodząca z malutkiego miasteczka, osoba pobożna, z zasadami, ale odrobinę roztargniona, szuka pracy. Na okres próbny zatrudnia ją pani Alicja – troszkę zwariowana kobieta z klasą, zamieszkała w Miasteczku Wilanów. Zofia z fikcyjnych Szurmiejowic ma zająć się ciężko chorym mężem właścicielki. Zderzenie dwóch osobowości i odmiennych spojrzeń na świat okazuje się czynnikiem zapalnym dla szeregu zabawnych i niespodziewanych wydarzeń.
Wciągająca akcja toczy się wartko, choć momentami pozwala widzom na chwilę dłuższego śmiechu. Dobrze napisany, przemyślany tekst – pełen fantazyjnego rozmachu, a przy tym niepozbawiony wnikliwej obserwacji ludzkich zachowań – został wyreżyserowany z dużym wyczuciem komicznego rzemiosła przez Aldonę Jankowską.
Zespół aktorski doskonale potrafi zachować odpowiednie proporcje między ciętymi dialogami, humorem sytuacyjnym a ruchem scenicznym, z ujmującą naturalnością oddając charaktery przerysowanych postaci. Dorota Chotecka w roli Zofii Kramarczyk z Szurmiejowic oraz Justyna Sieńczyłło jako Alicja z Wilanowa (a właściwie z okolic Katowic) wiodą prym w spektaklu. Sieńczyłło – jako wychowana w śląskich familokach pani Alicja, typowa nowobogacka paniusia – gra brawurowo i jest przepyszna, gdy niemal do absurdu doprowadza swoją kreację. Doskonale oddaje wszystkie blaski i cienie osobowości bohaterki, a podkreślając jej przewrotność, bawi się dwuznacznościami i pozorami.
Z kolei Dorota Chotecka, jako zaprzyjaźniona ze świętym Ambrożym (albo „Jamrożym”, jak sama go określa) prosta kobieta z małej mieściny, pokazuje swoją postać bez pretensjonalności, z ukłonem w stronę dobrych, klasycznych komedii. Czasem szaleje, ale zawsze wie, gdzie leżą granice groteski i ironii, barwnie oddając stan ducha pani Zofii.
Całość jest niezwykle zwarta i dynamiczna, z perfekcyjnie prowadzoną intrygą, w której istotną rolę odgrywa również pozostała dwójka aktorów: Milena Staszuk jako Dorota i pojawiający się w drugim akcie Radosław Pazura. Urocza, seksowna Dorotka to wulkan i brawura – w scenicznym dialogu bywa nie do pobicia. Jej gra na skrzypcach i pile (!) przyjemnie urozmaica całość i zasługuje na osobne wyróżnienie. Z kolei Pazura, cieniując, powoli wprowadza publiczność w świat postaci Mirka, by ostatecznie zaskoczyć i porazić wszystkich ognistą energią.
Jasność i czytelność inscenizacji dopełniają ciekawa scenografia i odpowiednie kostiumy autorstwa Katarzyny Bogaczyk i Sebastiana Zawieśnickiego, a także wpadająca w ucho muzyka Jakuba Wójcika.
W Opiekunce na zabój dynamika, lekkość wytrawnego dowcipu, dialog z przymrużeniem oka oraz elementy ironiczne mieszają się z kryminalną intrygą. Brawurowo zagrany, przygotowany precyzyjnie, pomysłowo i bez przesadnej złośliwości spektakl ma szansę zadowolić różne teatralne gusta.