Słowo ciałem się stało

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

Słowo ciałem się stało

O „Larwach” wg Agnieszki Szpili w reż. Pameli Leończyk w Teatrze Łaźnia Nowa w Krakowie pisze Agnieszka Loranc.

Opublikowano: 2026-06-13
fot. Karolina Jóźwiak
Ocena recenzenta/tki: (9/10) – rewelacyjny

Degeneratki, nierządnice, rozpustnice, ladacznice, lafiryndy – samotne matki obciążone społecznym piętnem stają się bohaterkami „Larw” w reżyserii Pameli Leończyk, inspirowanych opowiadaniem Agnieszki Szpili z tomu „Octopussy”. Reżyserka przygląda się tym, które najłatwiej wykluczyć ze wspólnoty i zamknąć w krzywdzących etykietach. W centrum stawia postpornograficzną narrację o ciele kobiet, ale też próby odnalezienia się w rzeczywistości naznaczonej przemocą, zależnościami i społeczną hipokryzją.

„Mrok był w nich, czy był wpisany w matrycę ich życia?”

Na scenie poznajemy cztery samotne matki (Karolina Adamczyk, Sylwia Boroń, Bogumiła buzia gręda, Agata Jędrzejczak), które trafiają do przytułku prowadzonego przez zakonnice (Matylda Sielska) w podwarszawskim Milanówku. Ośrodek „Kokon” to miejsce pozornie krzepiącej izolacji kobiet. Jego mieszkanki pracują przy hodowli i zbieraniu jedwabników, przez co ich ciała zyskują specyficzną woń przyciągającą mężczyzn. I to staje się jednym z motorów scenicznych zdarzeń. Wykraczające poza katolicki kodeks erotyczne zachowania bohaterek nie mają jednak charakteru jednoznacznej emancypacji. Bywają chaotyczne, autodestrukcyjne, wpisywane są jako konieczność przetrwania, ale w cieniu wciąż pozostają konsekwentnym sprzeciwem wobec porządku.

Ten porządek wyznacza patriarchat, którego scenicznym uosobieniem staje się między innymi polityk grany przez Łukasza Wójcickiego. Głosi on konieczność moralnej odnowy i „koniec z promowaniem słabości”, reprezentując władzę, która pod pozorem troski dąży do wykluczenia wszystkiego, co nie mieści się w tradycyjnym modelu życia. Nie jest jednak wyłącznie publicystyczną figurą politycznego autorytaryzmu. W kolejnych scenach Wójcicki, wcielając się w różne męskie role, staje się również obiektem fascynacji, pożądania i emocjonalnych uwikłań bohaterek. Opresja działa więc nie tylko poprzez zakazy i nakazy, lecz także za sprawą uwodzenia i różnorakich manipulacji.

Ciało słowem się stało?

Ciało staje się jednym z centralnych nośników znaczeń tekstu. Obecna na scenie nagość nie pełni jednak funkcji prowokacyjnej ani skandalizującej. Spektakl wyraźnie operuje napięciem erotycznym, ale twórcy świadomie równoważą jego emocjonalny ciężar elementami humoru. Dzięki temu erotyzm nie dominuje przekazu, a staje się jego integralnym, wielowymiarowym składnikiem. Istotną rolę odgrywa w tym przypadku choreografia Daniela Leżonia, która wykracza poza funkcję estetycznego uzupełnienia. Ruch często okazuje się bardziej sugestywnym i precyzyjnym narzędziem komunikacji niż dialog. Siła tej teatralnej ekspresji wynika z cielesnej obecności aktorek, które – w scenach intymnych i wymagających dużej śmiałości – prowadzą narrację poprzez ciało z wyjątkową precyzją. Jednocześnie praca nad tymi sekwencjami została oparta na świadomych praktykach bezpieczeństwa i komfortu, z udziałem koordynatorki scen intymnych (Iga Dzięgielewska) oraz konsultantki scen kinkowych (Bogumiła buzia gręda).

Czarownice z Milanówka

Bohaterki wyrastają w tej opowieści na figury z pogranicza realizmu i mrocznej baśni. Szczególnie wyraźnie ujawnia się to w scenie odnalezienia w lesie ciała komornika, gdy bohaterki zaczynają przypominać salemskie czarownice – zawieszone między transowym rytuałem a stanem na granicy obłędu. Z kolei w końcowej scenie ich wspólnotowość przybiera formę ekstatycznego, krwawego performansu. Leończyk wraz z dramaturżką Darią Sobik prowadzą wątki w przestrzeniach, w których codzienność stopniowo ulega rytualizacji, a zwykłe czynności – mycie, pielęgnacja ciała czy wspólne przebywanie – nabierają znaczenia inicjacyjnego i wspólnototwórczego. W tym świecie kobieca wspólnota oparta jest na niewidzialnej, cielesnej sile przyciągania. Pojawia się wrażenie „feromonowej” mocy, dzięki której bohaterki nie tylko budują własną autonomię, lecz także oddziałują na otoczenie. Tym napięciom podporządkowana zostaje scenografia Magdaleny Muchy, która współistnieje z bohaterkami i podlega ich przemianom. Z podobną konsekwencją działa muzyka Magdaleny Sowul, łącząca elektroniczne brzmienia z partiami wokalnymi Matyldy Sielskiej o niemal rytualno-sakralnym charakterze.

„Larwy” z Teatru Łaźnia Nowa okazują się udanym spektaklem, dopisującym kolejny wyrazisty portret kobiecości. Twórcy operują gęstą, wielowarstwową materią sceniczną, w której środki formalne służą budowaniu wrażenia nieustannego rozwoju i przeobrażania. To szczególnie gruntuje poczucie uczestnictwa w dynamicznie zmieniającej się strukturze, której finał nie jest z góry określony. Nie wiadomo, czy wyłoni się z niej emancypacja, powtórzenie, czy też inny, nieprzewidziany kształt.

Teatr Łaźnia Nowa

Kategorie:


Cytat Dnia

„ – A słyszałeś o tym, że częścią porozumienia w sprawie teatru w Kielcach było wsparcie przez MKiDN nominacji Mateusza Matyszkowicza, byłego prezesa TVP z czasów PiS, na dyrektora Teatru im. Osterwy w Lublinie?

– Nie, o tym nie słyszałem”

Jacek Jabrzyk w rozmowie z Jackiem Cieślakiem; „Rzeczpospolita”, 7.08.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL