Slide
previous arrow
next arrow
Quiet luxury - Teatr dla Wszystkich

Quiet luxury

Na afiszu

Quiet luxury

O “Uroczystości” Thomasa Vinterberga i Mogensa Rukova w reż. Małgorzaty Bogajewskiej w Teatrze Ludowym w Krakowie pisze Szymon Białobrzeski.

Opublikowano: 2026-01-21
fot. Jeremi Astaszow/Teatr Ludowy
Ocena recenzenta: (7/10) – dobry

Scenariusz do filmu „Festen”, znanego w Polsce również pod tytułem „Uroczystość”, jest dramaturgicznym majstersztykiem. Sprawnie usypia czujność widza, by z czasem uderzyć go w skroń i kopać aż do końca. Duńska forma Dogmy podkreśla siłę kinowego klasyka. Czy da się lepiej? Na to pytanie próbuje odpowiedzieć spektakl.

Historia przebiega bardzo podobnie jak w oryginale – Helge (Piotr Pilitowski) obchodzi urodziny. Z tej okazji do jego bogatej willi zjeżdża się cała rodzina, w tym dawno niewidziane dzieci. Atmosfera wydaje się przyjazna, z czasem jednak zostaje zaburzona przez subtelne zgryźliwości. Do pierwszej eskalacji dochodzi podczas przemowy pierworodnego syna Helgego – Christiana (Piotr Franasowicz).

Narracja jest w tym przypadku kluczowa. Dlatego doceniam, że Elżbieta Frątczak-Nowotny nie próbowała jej wypaczać, a jedynie lekko uwiarygodnić, urozmaicając warstwę językową o polski sznyt. Cieszą także modyfikacje w konstrukcji postaci, na przykład przesunięcie narodowości jednego z bohaterów. Ukrainiec na polskich urodzinach uwiarygadnia świat przedstawiony, ale otwiera również nowe możliwości fabularne – jak prowokacyjne odśpiewanie piosenki „Hej, Sokoły”. No i wszystkie te ciotki, wujki i dziadki, jakby żywcem wyrwani z polskich opowieści o weselach, które przeczołgują się przez rodzimą scenę od czasów Wyspiańskiego – to działa. Aż chciałoby się więcej elementów narodowych: pokazania, jak do klasowości czy wykorzystania seksualnego (tematów poruszanych w spektaklu) podchodzi się w kraju nad Wisłą. Spektakl zatrzymuje się pół kroku przed lokalną traumą. Jest to jednak niedosyt, a nie zarzut. Jedynym elementem, który naprawdę mi nie pasuje, są duńskie imiona, tworzące dysonans w połączeniu z resztą rozwiązań – to błąd adaptacyjny.

Oprócz – ujmując rzecz ogólnie – spolszczenia dzieła Vinterberga, doceniam wykorzystanie znakomitej sceny Teatru Ludowego w Krakowie. Ogromne pochwały należą się zarówno scenografce Justynie Elminowskiej, jak i choreografowi Maćkowi Prusakowi. Rewelacyjnie ogląda się scenę, w której trzy łazienki przesuwają się na pierwszy plan, pozwalając widzom śledzić akcję symultanicznie. Ale nie tylko to – dzięki wykorzystaniu postaci lokajów spektakl, nie zaburzając immersji, bawi się układem stołów, fortepianu, wanny czy recepcji.

Poza tym wszystkie elementy błyszczą – dosłownie i w przenośni. Faktura przedmiotów i kostiumów w połączeniu z jasną kolorystyką tworzy przekonującą iluzję luksusu. Rzeczy martwe eksponują burżuazyjny minimalizm, określany po angielsku mianem quiet luxury. To nie tylko kod estetyczny, ale także symboliczne maskowanie przemocy, które szczególnie wybrzmiewa w drugim akcie opowieści.

Zazwyczaj zespół aktorski bez kompleksów odnajduje się w chłodnej przestrzeni, choć zdarzają się momenty niezręczne. Rola jubilata zdecydowanie dominuje nad resztą – ojciec rodziny ma w sobie niezwykłą łatwość komunikacji, perswazyjność, która jednocześnie pociąga i obrzydza. Dzięki niemu nawet najdrobniejsza wymiana zdań zyskuje nutę niepokoju. Również drugi plan potrafi zaskoczyć – drobne zmiany w mimice obsługi sugerują, że coś wisi w powietrzu; ich taniec usypia czujność widza, a pojedyncze interakcje skutecznie skupiają uwagę. Mimika niektórych aktorów bywa jednak zbyt ostentacyjna – wybija ze spektaklu i niepotrzebnie upraszcza skomplikowane emocje. W konfrontacji z luksusową estetyką pokazywanie zaskoczenia poprzez szeroko otwarte usta i ciężki oddech przypomina raczej tanią telewizję.

Czy da się przedstawić „Uroczystość” lepiej niż zrobił to Vinterberg? Nie wiem. Mogę jednak zaświadczyć, że Małgorzata Bogajewska stworzyła niezwykle kompetentny spektakl, który trzyma w napięciu przez około dwie i pół godziny. Najbardziej cenię jednak to przedstawienie nie tyle za efektowne twisty i gęstnienie powietrza na widowni, ile za nadanie tej historii nowego stylu i nowej przestrzeni.

https://ludowy.pl/pl

Kategorie:


Cytat Dnia

„Scenografia czasem jest w stylu szkolnych przedstawień (tekturowe elementy zjeżdżające z góry i mocno umowna zmiana plenerów), ale to dobrze, bo realizatorzy nie bali się klasycznego języku teatralnego”

Michał Derkacz o „Lubiewie”, reż. Jędrzej Piaskowski; Wroclawdlastudenta.pl, 26.01.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL