Slide
previous arrow
next arrow
Nad morzem „fajnie” jest - Teatr dla Wszystkich

Nad morzem „fajnie” jest

Na afiszu

Nad morzem „fajnie” jest

O spektaklu “Kocham Bałtyk” Zośki Papużanki w reż. Agnieszki Przepiórskiej – zaprezentowanym w Klubie Komediowym w Warszawie – pisze Wiesław Kowalski. Trzeba przyznać, że aktywność Agnieszki Przepiórskiej jest naprawdę imponująca. Wciąż w pamięci pozostają jej monodramy przygotowane z Piotrem Ratajczakiem i Piotrem Rowickim (można je zresztą od czasu do czasu zobaczyć na różnych scenach –...
Opublikowano: 2019-02-21

O spektaklu “Kocham Bałtyk” Zośki Papużanki w reż. Agnieszki Przepiórskiej – zaprezentowanym w Klubie Komediowym w Warszawie – pisze Wiesław Kowalski.

Trzeba przyznać, że aktywność Agnieszki Przepiórskiej jest naprawdę imponująca. Wciąż w pamięci pozostają jej monodramy przygotowane z Piotrem Ratajczakiem i Piotrem Rowickim (można je zresztą od czasu do czasu zobaczyć na różnych scenach – „Tato nie wraca”, „I będą święta”, „Wojna to tylko kwiat”) i kabaretowe role kreowane w Pożarze w Burdelu (Dzika Agnes, HGW, Samotna Marka).

W Klubie Komediowym tym  razem aktorka, samodzielnie, postawiła na lżejszy repertuar i inaugurując działalność swojego Teatru Furioso (bez stałej siedziby) zaprezentowała one women comedy show – „Kocham Bałtyk” do tekstu Zośki Papużanki. Przepiórska i w tej konwencji czuje się jak ryba w wodzie, potrafi z humorem i umiejętnością improwizacyjnej swady przeprowadzić nas przez czas, jaki przychodzi jej spędzić z dziećmi na nadbałtyckiej plaży. Pobyt nad morzem, w oczekiwaniu na wciąż zajętego pracą męża, wykorzysta do przywołania również wspomnień z własnego dzieciństwa i młodości, co czyni z jej spotkania z publicznością udaną próbę ukazania naszego polskiego piekiełka, pełnego podziałów, nienawiści i nieumiejętności komunikowania się z drugim człowiekiem. Ciekawa jest jednak perspektywa, z jakiej bohaterka toczy swoją opowieść – nie ma tutaj mowy o jakiejkolwiek formie udręki, męczarni czy apatii lub beznadziei, choć życie rodzinne daje się bohaterce we znaki – wszystko, co słyszymy jest raczej efektem podwyższonej świadomości w ocenie tego, czego doświadcza i chęci zadbania wreszcie o własne ambicje, pragnienia i tęsknoty. Przepiórska umiejętnie balansuje w plażowym  monologu nastrojami, potrafi płynnie i z wyczuciem konwencji przechodzić od śmieszności do tego, co wybrzmiewać ma nieco romantycznie, sentymentalnie czy bardziej lirycznie. Stąd też jeśli nawet protagonistka nie radzi sobie z codziennością i wpada w ton wyrażający niezadowolenie czy rozżalenie, nie ma w tym jałowego biadolenia, a wszystkiemu towarzyszy chęć i potrzeba odbicia się od tego, co przyziemne, powierzchowne, banalne i zrutynizowane w poszukiwaniu czegoś głębszego i mogącego przynieść satysfakcję. Słuchając monodramu Przepiórskiej, choć wakacji nad polskim morzem od kilku lat już nie spędzam (wcześniej była to norma, w końcu żem „łebski chłopak”), miałem nieodparte wrażenie, że oglądamy coś na kształt Polski w pigułce, która wciąż tkwi w tym plażowym grajdole, podzielonym i wciąż eksponującym swoje pretensje do wszystkich i do wszystkiego. Nie trudno i mnie, z niemałym wstydem,  było wrócić do letnich eskapad nad morze, z nadopiekuńczymi i najczęściej przewrażliwionymi w takich sytuacjach rodzicami. Bohaterka nie chce już popełniać błędów swojej rodzicielki, tak jak mnie przestało bawić  rozkładanie parawanów, które i tak nie chronią nas przed wścibstwem i uciążliwością innych plażowiczów.

Papużanka w napisanym tekście, już w samym tytule kąśliwym, pełnymi garściami czerpie z doświadczeń młodych Polek – matek i żon, którym przychodzi walczyć z idiotyzmami naszej rzeczywistości, jej społecznymi stereotypami, a także rodzinnymi perturbacjami związanymi z wychowaniem dzieci i organizowaniem domowego ogniska. Przepiórska, wciąż blondynka – ale tym razem afro,  artykułuje jego słowa i treści ze swobodą i lekkością, nie stroni od podszytego ironią komentarza i humorystycznych point. Potrafi do tego nawiązać żywy kontakt, niekiedy dość zaskakujący, z publicznością. W końcu samotnej kobiecie z dwójką małych dzieci, podążającej na plażę z całym wakacyjnym oprzyrządowaniem, ktoś musi pomóc. Przygotowana przez Grupę Mixer scenografia, złożona z  typowo nadmorskich atrybutów, kiczowatych i raczej szmatławych, doskonale wpisuje się w narrację i pomaga aktorce wchodzić w pozawerbalne działania. Śmiesznych skojarzeń jest tutaj co nie miara, a wszystkie wykorzystują anomalia związane z nadmorskim relaksem, który dostarcza nie tylko słońca i wody, ale i wiele innych atrakcji – chociażby kulinarnych, sportowych czy pamiątkarskich.  Do tego Bałtyk… ileż on przynosi zabawnych skojarzeń, choćby z tym jak, kto i po co z niego korzysta… Ileż skrywa tajemnic, najczęściej bezwstydnych i bulwersujących. Jednak Papużanka nie poprzestaje na konstruowaniu tylko zabawnych sytuacji czy słownych śmieszności demaskujących naszą głupotę w odgradzaniu się od innych – cała ta bałtycka eskapada jest też podszyta sporą dawką nie pozbawionej goryczy refleksyjności, co ustawia spotkanie z Przepiórską na nieco wyższym, niż tylko rozrywkowym szczeblu. Choć wiadomo, że w samym gatunku chodzi o zabawę, śmiech i dobre samopoczucie.  To ostatnie zostaje jednak zakłócone, bo postawiona przez autorkę i wykonawczynię diagnoza społeczno-socjologiczna napawa jednak smutkiem i optymistyczna nie jest.   Dobrze zatem się stało, że  chociaż w finale mogliśmy wspólnie objawić wiarę w przyszłość i wewnętrzną harmonię.


Fot. Łukasz Konopa


Wiesław Kowalski – aktor, pedagog, krytyk teatralny. Współpracuje m.in. z miesięcznikiem „Teatr”, z „Twoją Muzą” i „Presto”. Mieszka w Warszawie.

Kategorie:


Cytat Dnia

„Jest ciepło, refleksyjnie, koncyliacyjnie. Zabawnie i radośnie. Akcja toczy się wartko na wielu planach, narracja ma doskonale ożywcze tempo (dynamiczna choreografia Bartosza Dopytalskiego). Bohaterowie nie są pozbawiani godności, człowieczeństwa. Obraz świata przedstawianego nie wstrząsa, nie przeraża. Sztuka porusza poważne, trudne tematy, ale w sposób powściągliwy i metaforyczny, bo publiczność często się śmieje. Nie budzi grozy ruina gigantycznego uzębienia z kolorowym patchworkowym językiem […]”

Ewa Bąk o „Niewyczerpanym żarcie”, reż. Kamil Białaszek; Okiem Widza, 30.01.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL