Slide
previous arrow
next arrow
Między obietnicą a materializacją - Teatr dla Wszystkich

Między obietnicą a materializacją

Na afiszu

Między obietnicą a materializacją

O spektaklu „Filokteja. Powrót” w reż. Justyny Wielgus TR Warszawa i Teatru 21 pisze Wiesław Kowalski.

Opublikowano: 2025-12-02
fot. Adrian Lach

Ocena Recenzenta:

„Filokteja. Powrót” Justyny Wielgus to spektakl, który swoją koncepcją obiecywał jedno z ciekawszych współczesnych spotkań z mitem Filokteta. Zderzenie Sofoklesa z Clarke’iem i Kubrickiem, współpraca TR Warszawa z Teatrem 21, tematyka wykluczenia, samotności i redefinicji sukcesu — wszystko to sugerowało precyzyjną, wielowarstwową wypowiedź teatralną. Premiera przyniosła jednak emocje innego rodzaju.

Przestrzeń deklaracji

Zapowiedzi przedpremierowe budowały obraz spektaklu, który ma stać się portretem współczesnej kruchości i wykluczenia, łączącym realne biografie z ikonami popkultury i mitem o zranionym herosie. Filoktet, Dave Bowman, Laura Winham, Laura Hillenbrand, Samantha Hess — ten zestaw figur miał utworzyć konstelację znaczeń, w której przeszłość i przyszłość odbijają się w sobie. W teorii brzmiało to przejrzyście i ambitnie.

Szkic zamiast pełnej opowieści

Na scenie okazało się jednak, że ta imponująca mapa nie przekłada się na spójną dramaturgię. „Filokteja. Powrót” sprawia wrażenie spektaklu, który dopiero szuka własnej formy. Kolejne wątki migoczą, pojawiają się i znikają, ale rzadko splatają się w spójną i czytelną narrację. Powstaje raczej ciąg symulacji niż opowieść o rzeczywistych stawkach i emocjach.

Scenografia, która czeka na spektakl

Scenografia Wisły Niciei jest jednym z najmocniejszych punktów wieczoru: przestrzeń pół ziemska, pół kosmiczna, z kapsułą Bowmana zawieszoną w skalnym pejzażu. To miejsce z ogromnym potencjałem, które aż prosi się o intensywne aktorskie i dramaturgiczne wykorzystanie. Tymczasem pozostaje często bardziej tłem niż partnerem w budowaniu znaczeń — jakby spektakl nie zdołał jej w pełni zasiedlić.

Aktorzy i historie, które nie znajdują wspólnego oddechu

Aktorzy Teatru 21 jak zwykle wnoszą autentyczność i uważność, tworząc najjaśniejsze momenty spektaklu, zwłaszcza tam, gdzie temat kruchości odsłania się poprzez ciało i obecność. Jednak poszczególne historie — o chronicznym zmęczeniu, o śmierci w samotności, o wyniszczającej izolacji — nie znajdują wspólnego rytmu. Zamiast konstelacji powstaje zbiór osobnych mikroopowieści, które bardziej sygnalizują tematy niż je rozwijają.

Muzyka, która unosi się obok spektaklu

Muzyka Zoi Michailovej miała stać się wehikułem łączącym płaszczyzny czasu i przestrzeni. W praktyce funkcjonuje jako delikatny komentarz, który nie buduje dramaturgicznego napięcia. Unosi się na obrzeżach akcji, ale rzadko nadaje jej kierunek.

Rozdźwięk między ideą a realizacją

Najbardziej uderza przepaść między zapowiedziami a efektem scenicznym. Twórczynie mówiły o redefinicji sukcesu, o etyce troski, o odwadze odsłaniania słabości. Na scenie te idee istnieją raczej jako deklaracje, nie jako wypracowane teatralnie sytuacje. Spektakl częściej mówi, co chciałby powiedzieć, niż to pokazuje.

Mój osobisty zawód

Byłem na premierze i mocno wróciły do mnie emocje po „Co się stało z nogą Sarah Bernhardt?”, spektaklu, w którym Wielgus operowała niezwykłą precyzją i błyskotliwością. Wtedy każde działanie miało sens, a dramaturgia była ostra i przemyślana. W „Filoktei” tej ostrości zabrakło. Po tak mocnych zapowiedziach liczyłem, że będzie to rozwinięcie tamtych najlepszych intuicji reżyserki — tymczasem poczułem, że oglądam szkic, koncepcję nie do końca uformowaną, pełną dobrych intencji, ale rozproszoną i niegotową. To nie był spektakl zły — to był spektakl niespełniony, który pozostawił we mnie wyraźny niedosyt.

Co zostaje po powrocie z „Powrotu”?

„Filokteja. Powrót” nie realizuje w pełni własnych ambicji, choć nie brakuje w nim momentów szczerości. Zostawia jednak ważne pytanie: dlaczego dziś tak trudno opowiedzieć o kruchości tak, by nie uciekać w konceptualność? Dlaczego powrót na Ziemię okazuje się trudniejszy niż kosmiczna podróż?

https://trwarszawa.pl/program/filokteja-powrot/

Kategorie:


Cytat Dnia

„Cała zabawa z »Bartlebym«, którego maksyma brzmi: »wolałbym nie«, polega właśnie na tym, że o chuj w nim chodzi”

Maciej Stroiński o „Kopiście Bartlebym”, reż. Tomasz Fryzeł; E-teatr.pl, 20.04.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL