Slide
previous arrow
next arrow
Gdzie ci hipisi? - Teatr dla Wszystkich

Gdzie ci hipisi?

Na afiszu

Gdzie ci hipisi?

O spektaklu „Era wodnika” Jarosława Murawskiego w reż. Małgorzaty Warsickiej w Teatrze Dramatycznym w Warszawie pisze Szymon Białobrzeski.

Opublikowano: 2025-10-16
fot. Karolina Jóźwiak / Teatr Dramatyczny w Warszawie

Ocena Recenzenta:

Wychowałem się w świecie, który nie żył już hipisowskimi ideami, ale wciąż nie potrafił o nich zapomnieć. Moje pokolenie nie było podłączone do maszynerii nocy — raczej krzyczało o nierównym rozdziale gwiazd. Mimo to czasami tęsknię za wiarą w gwieździste niebo dla wszystkich.

Czy „Era Wodnika” podziela te tęsknoty?

Spektakl oglądamy oczami młodego Adama, próbującego poznać losy zmarłego ojca. Choć kojarzy go głównie z alkoholizmem i przemocą, zakurzony karton z pamiątkami zmusza go do przepisania tej historii na nowo. Narracja prowadzi nas przez dzikie Stany, szary PRL i odległe zakątki Azji, gdzie współcześni hipisi przepalają zagubione ideały.

Wprowadzenie współczesnego obserwatora to próba uporządkowania spektaklu — odważna, ale ryzykowna. Z jednej strony scenarzysta pokazuje różnorodność hipisowskiej wspólnoty, z drugiej — portretuje każde indywiduum w kilku zdaniach, tworząc skrótowy katalog postaw.

Weźmy choćby seksualność. Dla starej hipiski to wspomnienie nadużyć ze strony męża, dla podstarzałego hipisa — znak młodzieńczych orgazmów, a dla ich córki — nieustanna fantazja o poligamii. No dobrze, ale co z tego? Ciekawy punkt wyjścia ginie w deklaratywności. Na scenie brakuje naturalności, która oddałaby skalę problemu.

Pozornie to drobiazg, w praktyce jednak wpływa na całość. Narkotyczne szały, wspólnotowe śpiewy czy romantyczne wyznania — choć sprawnie zainscenizowane — tracą na znaczeniu, bo padają z ust papierowych postaci. Najpełniej wypada Adam: ma jasno określone cele, które w miarę rozwoju fabuły ulegają wiarygodnej przemianie. Zdarza się jednak, że i on bezrefleksyjnie podporządkowuje się narracji albo, co gorsza, zaczyna mówić „po młodzieżowemu”. Brrr. I czar pryska.

 

Wyrazy uznania należą się natomiast zespołowi technicznemu. Dawno nie widziałem na scenie tak kreacyjnego światła. Kostiumy uwiarygadniają niewiarygodne, scenografia buduje magiczny nastrój, a muzyka na żywo ożywia nawet średnio napisane sceny — mam tu na myśli przede wszystkim oryginalny music score.

Nie tak dawna prapremiera Imagine Krystiana Lupy pokazała, że hipisowski duch — choć ledwo żywy — wciąż potrafi wydać z siebie dziki skowyt. Era Wodnika, mimo zjawiskowych momentów, nie wierzy, nie tęskni, nie obserwuje — wyłącznie mówi i śpiewa, nieświadoma własnych błędów.

https://teatrdramatyczny.pl/era-wodnika

Kategorie:


Cytat Dnia

„Scenografia czasem jest w stylu szkolnych przedstawień (tekturowe elementy zjeżdżające z góry i mocno umowna zmiana plenerów), ale to dobrze, bo realizatorzy nie bali się klasycznego języku teatralnego”

Michał Derkacz o „Lubiewie”, reż. Jędrzej Piaskowski; Wroclawdlastudenta.pl, 26.01.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL