Dorosłość w tubce

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

Dorosłość w tubce

O spektaklu „Mleko w tubce – o dzieciństwie w latach 90” Agaty Biziuk i Anny Domalewskiej w reż. Agaty Biziuk z Fundacji Analog w Warszawie na 8. Przeglądzie Nowego Teatru dla Dzieci pisze Wiesław Kowalski.

Opublikowano: 2026-06-02
fot. Tomasz Raczyński
Ocena recenzenta/tki: (7/10) – dobry

Spektakle, podobnie jak ludzie, mają swoje drugie życie – nie na scenie, lecz w pamięci widza. Czasem po kilku latach wraca się do przedstawienia i odkrywa, że ono pozostało niemal takie samo, ale zmienił się ktoś inny – odbiorca. Tak właśnie zobaczyłem dziś „Mleko w tubce” podczas VIII Przeglądu Nowego Teatru dla Dzieci we Wrocławskim Teatrze Lalek. Pierwszy kontakt z tym spektaklem kilka lat temu nie przyniósł szczególnego poruszenia: doceniłem jego konstrukcję i temat, ale pozostałem raczej z boku. Dziś to samo przedstawienie zadziałało z całą swoją siłą – nie dlatego, że stało się inne, lecz dlatego, że inaczej je usłyszałem.

Bo „Mleko w tubce” nie jest wcale spektaklem o latach dziewięćdziesiątych, tylko o dorosłości.

Na scenie pojawiają się wszystkie znaki rozpoznawcze transformacyjnego dzieciństwa – kroniki niemowlaka, karteczki, reklamy, teleturnieje, katalogi marzeń i przedmioty uruchamiające pamięć pokolenia – ale po latach widać wyraźniej, że nie są one celem, lecz jedynie przynętą, mechanizmem uruchamiającym coś znacznie ważniejszego. Twórców nie interesuje archeologia wspomnień ani rekonstrukcja utraconego świata, lecz relacje między dziećmi i rodzicami oraz sposób, w jaki pamięć o dzieciństwie zmienia się wraz z dorosłością.

To właśnie ten wątek wybrzmiał dziś najmocniej.

W wielu recenzjach spektaklu podkreślano nostalgię, transformację, kapitalizm i pokoleniową pamięć – i wszystko to jest prawdą – jednak „Mleko w tubce”, oglądane po kilku latach, wydaje się przede wszystkim opowieścią o dojrzewaniu do zrozumienia własnych rodziców nie w sensie ich usprawiedliwienia, lecz próby uchwycenia ich doświadczenia. Bohaterowie wracają do bolesnych wspomnień, które z dziecięcej perspektywy były końcem świata, ale nie budują aktu oskarżenia wobec pokolenia transformacji. Zamiast tego coraz wyraźniej widać, że dzieciństwo przestaje być tu opowieścią o dzieciach, a staje się portretem dorosłych, którzy sami dopiero uczyli się dorosłości.

Rodzice bohaterów znaleźli się nagle w rzeczywistości, której nie rozumieli, ucząc się kapitalizmu, wolności i nowych reguł społecznych równocześnie ze swoimi dziećmi, z tą różnicą, że nie mogli sobie pozwolić na błąd. Musieli zarabiać, utrzymywać rodziny i podejmować decyzje, choć nikt wcześniej nie nauczył ich ani dorosłości, ani wychowywania. W jednym z najmocniejszych momentów spektaklu powraca zdanie: „Jak myśmy mieli wyboru dokonać, jak nikt nas wyboru nie nauczył?” – i to ono długo zostaje po przedstawieniu.

„Mleko w tubce” okazuje się przy tym spektaklem rzadkim, bo nie proponuje łatwej diagnozy ani podziału na winnych i skrzywdzonych, nie wpisuje się też w terapeutyczne narracje rozliczeniowe. Pokazuje raczej, że pamięć jest jednocześnie prawdziwa i zawodna, że dziecięce krzywdy były realne, ale równie realna była bezradność dorosłych, a każda rodzinna historia zawiera kilka równoległych wersji wydarzeń.

Dlatego spektakl Agaty Biziuk dobrze znosi próbę czasu. Nie opowiada o konkretnej dekadzie, lecz o doświadczeniu powtarzalnym – o momencie, w którym dziecko odkrywa, że rodzice nie byli wszechwiedzącymi przewodnikami, tylko ludźmi próbującymi poradzić sobie z rzeczywistością najlepiej, jak potrafili. To odkrycie bywa bolesne, ale też wyzwalające.

Na VIII Przeglądzie Nowego Teatru dla Dzieci spektakl zabrzmiał dla mnie szczególnie wyraźnie również dlatego, że nie jest to w istocie przedstawienie dla dzieci, lecz o dzieciach widziane przez dorosłych – a może jeszcze bardziej: o dorosłych, którzy próbują odnaleźć w sobie dziecko. Nie ma tu formalnych fajerwerków ani efektownych rozwiązań technologicznych, jest natomiast coś trudniejszego do osiągnięcia – szczerość. Piątka wykonawców nie tyle odgrywa postaci, ile wystawia własną pamięć na widok publiczny, ryzykując sentymentalizm, ale go unikając.

Pozostaje teatr uważności, który nie pyta, jakie były lata dziewięćdziesiąte, lecz co z tamtego czasu nadal w nas mieszka. I właśnie dlatego po latach okazał się dla mnie spektaklem znacznie bogatszym niż podczas pierwszego spotkania – nie dlatego, że się zmienił, ale dlatego, że ja nauczyłem się go lepiej słuchać.

Fundacja Analog

Kategorie:


Cytat Dnia




„Ewa Platt zrobiła niezwykle interesujący spektakl, co dla mnie frapujące, bo po napisaniu tego tekstu jakby bardziej mi się on podoba”

Tomasz Domagała o spektaklu „Prowadź swój pług przez kości umarłych”, reż. Ewa Platt; Domagalasiekultury.pl, 22.06.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL