Czechowicz wielkim poetą był
O spektaklu „Czechowicz 20 i 2” Jarosława Cymermana i Marcina Wrońskiego w reż. Łukasza Witta-Michałowskiego w Teatrze Osterwy w Lublinie pisze Malwina Kiepiel.
foot. Jacek Sadowski/Teatr Osterwy




O spektaklu „Czechowicz 20 i 2” Jarosława Cymermana i Marcina Wrońskiego w reż. Łukasza Witta-Michałowskiego w Teatrze Osterwy w Lublinie pisze Malwina Kiepiel.
foot. Jacek Sadowski/Teatr Osterwy
Józef Czechowicz to poeta, którego – co wstyd przyznać – odkryłam stosunkowo późno. I to mimo że pochodzę z miejscowości położonej niedaleko Lublina. Można by więc powiedzieć, że miałam go niemal pod ręką. Tymczasem tak naprawdę natrafiłam na niego dopiero dzięki Czesławowi Miłoszowi. To właśnie Miłosz pisał o Czechowiczu z ogromnym uznaniem jako o jednym z najważniejszych poetów awangardy lubelskiej, ale także jako o swoim przyjacielu. Poznali się w Polskim Radiu w Warszawie, gdzie obaj pracowali. Czechowicz był już wtedy poetą dojrzałym, publikującym i rozpoznawalnym w środowisku literackim. Miłosz wspominał go później jako twórcę wyjątkowego, obdarzonego niezwykłą wyobraźnią i słuchem języka.
Dopiero wtedy sięgnęłam po jego wiersze i przeczytałam je właściwie wszystkie. Odkryłam poetę, który potrafi w kilku wersach powiedzieć więcej niż inni w całych tomach. Jednym z takich wierszy jest krótki utwór „Inicjał w błyskawicy”, zaczynający się od słów: „Byłem, czym jesteś, jestem, czym będziesz ty”. Kilka linijek, a zawarta jest w nich cała świadomość przemijania. Czechowicz potrafił w niezwykle oszczędnym języku zamknąć doświadczenie życia, czasu i śmierci.
I właśnie ta kondensacja wydaje się najlepszym kluczem do spektaklu „Czechowicz. 20 i 2” w lubelskim Teatrze im. Juliusza Osterwy w reżyserii Łukasza Witta-Michałowskiego.
Twórcom – reżyserowi oraz autorom tekstu i opracowania dramaturgicznego, Jarosławowi Cymermanowi i Marcinowi Wrońskiemu – udała się rzecz arcytrudna. Biografia poety rzadko dobrze znosi teatralne skróty. Zbyt łatwo zamienia się w kronikę albo szkolny wykład. Tymczasem tutaj udało się znaleźć formę, która pozwala opowiedzieć o Czechowiczu w sposób żywy i dynamiczny.
Przedstawienie nie prowadzi historii poety od narodzin do śmierci. Twórcy wybierają z jego życia momenty najważniejsze i z nich budują sceniczną opowieść. Punktem wyjścia jest początek II wojny światowej, a dokładnie wrzesień 1939 r. i powrót Czechowicza do Lublina w czasie bombardowań. Ten moment katastrofy historycznej otwiera całą narrację i nadaje jej szczególny ton – jakby od początku było wiadomo, że historia poety zmierza ku tragicznemu finałowi.
Najciekawszym rozwiązaniem dramaturgicznym jest jednak rozdzielenie postaci bohatera na dwie figury: Józefa i Henryka. Henryk jest jego sobowtórem, alter ego, a zarazem ironicznym narratorem całej historii. To on prowadzi widzów przez kolejne epizody z życia poety, zapowiada sceny, komentuje wydarzenia, a momentami także podważa legendę Czechowicza.
Ten pomysł okazuje się niezwykle nośny teatralnie. Henryk mówi na głos to, czego Józef nie chce lub nie potrafi wypowiedzieć: wątpliwości, kompleksy, poczucie niespełnienia. Zadaje pytania o sens poezji, o miejsce Czechowicza w literaturze, o to, czy jego twórczość rzeczywiście przekracza granice lokalnego środowiska literackiego. Dzięki temu spektakl nie zamienia się w pomnikową opowieść o wielkim artyście. Przeciwnie – pokazuje poetę w chwili niepewności, w momencie zmagania z własnym losem.
W tej roli znakomicie odnajduje się Wojciech Rusin. Aktor porusza się pomiędzy kilkoma konwencjami: musicalową groteską, burleską i dramatem biograficznym. Jego postać w symbolicznym, czerwonym garniturze raz przypomina konferansjera, raz ironicznego komentatora, innym razem bohatera własnej historii. To trudne zadanie aktorskie, na granicy dezynwoltury, wymagające nieustannego balansowania pomiędzy dystansem a emocją. Rusin radzi sobie z tym bardzo dobrze i właściwie prowadzi cały spektakl.
Partnerują mu równie dobrze aktorzy zespołu lubelskiego teatru. Szczególnie zapada w pamięć Marta Ledwoń jako matka poety. Relacja Czechowicza z matką jest jednym z najważniejszych wątków przedstawienia. W scenach z jej udziałem realizacja na chwilę wytraca musicalową lekkość i nabiera powagi.
Jedna z najmocniejszych scen pojawia się wtedy, gdy obraz matki i syna układa się w wizualną Pietę. Tutaj syn trzyma ciało matki, odwrotnie niż w klasycznym motywie ikonograficznym. Ten obraz zostaje dodatkowo podkreślony projekcją na ekranie, dzięki czemu scena zyskuje niemal symboliczny wymiar. W tej chwili historia Czechowicza przestaje być tylko biografią poety. Staje się opowieścią o synu i matce, o więzi, która nie znika nawet po śmierci.
Na scenie pojawiają się także inne osoby z rodzinnego kręgu poety: brat Stanisław, ojciec przedstawiany jako człowiek chory psychicznie oraz siostra pisząca do niego listy.
Przedstawienie zostało pomyślane jako musical i ta decyzja okazuje się trafna. Songi nie są ozdobą przedstawienia, lecz prowadzą narrację i odsłaniają kolejne fragmenty biografii poety. Towarzyszy im muzyka wykonywana na żywo oraz chór Teatru Osterwy.
Dużą rolę odgrywa również plastyka spektaklu. Sceniczna przestrzeń jest stosunkowo prosta – jej osią staje się zakład fryzjerski, który pełni funkcję miejsca przejścia pomiędzy kolejnymi epizodami.
Najbardziej zaskakuje jednak reakcja publiczności. Spektakl oglądałam o jedenastej rano, na widowni pełnej młodzieży szkolnej. To trudna publiczność – wymagająca, szybko tracąca uwagę. Tymczasem przez blisko dwie godziny młodzi widzowie siedzą skupieni i uważni. Reagują na sceny komiczne, słuchają piosenek, śledzą historię poety. W dużej mierze jest to zasługa rockowych aranżacji utworów, które nadają przedstawieniu energię.
Szkoda tylko, że spektakl nie został zarejestrowany w telewizji. Choćby po to, aby przypominać, że istniał poeta o nazwisku Józef Czechowicz.
Po wyjściu z teatru trudno oprzeć się wrażeniu, że tytuł tej recenzji nie jest pytaniem.
To raczej spokojne stwierdzenie.
„Jeszcze dzisiaj – a minęło już kilka tygodni od premiery – czuję gęsią skórkę na samą myśl o spektaklu Katarzyny Chlebny [...]”
Używamy plików cookie, aby poprawić jakość przeglądania, wyświetlać reklamy lub treści dostosowane do indywidualnych potrzeb użytkowników oraz analizować ruch na stronie. Polityka Prywatności
Niezbędne pliki cookie przyczyniają się do użyteczności strony.
Umożliwiają stronie zapamiętanie informacji zmieniających wygląd.
Pomagają zrozumieć, jak użytkownicy zachowują się na stronie.
Stosowane w celu śledzenia użytkowników i wyświetlania reklam.