Spektakl wymaga zatrzymania, co twórcy świadomie proponują już na początku. Wejście w jego rytm daje oddech potrzebny do zrewidowania własnych przekonań i swojego miejsca w otaczającej rzeczywistości.
Duet reżyserski Agnieszki Jakimiak i Mateusza Atmana toruje sobie własną ścieżkę w polskim teatrze, tworząc treści antysystemowe i kontrkulturowe. Tym, co fascynuje najbardziej, jest ich wnikliwość w badaniu materii widowiska oraz głębokie wchodzenie w teksty kultury i zjawiska społeczne. Nie zadowalają się prostym opisem rzeczywistości – drążą przyczyny, a pracując na nich, proponują widzowi inny punkt widzenia.
W „Grecie”, realizowanej w Warszawskim Teatrze Ochoty, punktem wyjścia są zmiany klimatyczne, lecz twórcy szybko wyprowadzają nas poza prosty schemat „człowiek kontra środowisko”. Odwołują się do szerszych mechanizmów późnego kapitalizmu, pokazując, że sami – jako część tego systemu – stajemy się zasobem podlegającym eksploatacji. Tworzymy narzędzia usprawniające pracę, ale nie pracujemy mniej – raczej przetwarzamy więcej informacji. Automatyzacji podlega nie nasza praca, lecz sposób myślenia.
Spektakl precyzyjnie odsłania tę pułapkę: system działa tym skuteczniej, im mniej dostrzegamy, że to my sami stajemy się materiałem eksploatacyjnym. A kiedy brakuje czasu i refleksji, stajemy się bierni wobec tego, co się dzieje. Na tym opiera się cała dramaturgia „Grety”. To spektakl spokojny, który zatrzymuje i kieruje wzrok widza ku samemu sobie. W tym spokoju ustawia na właściwe tory, przypominając, co naprawdę ważne.
Jakimiak i Atman ponownie korzystają z formy teatru autoperformatywnego – tak zręcznie użytej w „Chamstwie” z Wrocławskiego Teatru Współczesnego czy w „Susan Sontag” z Teatru Jaracza w Olsztynie. W „Grecie” performatywność jest jednak mocniej zaakcentowana. Gra aktorska ustępuje miejsca autentyczności budującej wspólnotę. Przestrzeń interakcji między zespołem aktorskim a publicznością koncentruje się na widowni. Osoby aktorskie schodzą ze sceny, ustępując miejsca młodym aktywistkom i aktywistom. Elementy audiowizualne stają się głównym medium spektaklu, lecz to, co najważniejsze, dzieje się poza nim.
„Greta” jest bardziej projektem społecznym niż widowiskiem scenicznym. Twórcy, przygotowując performance, współpracowali z aktywistami, włączając się w akcje społeczne, eksplorując praktyki nieposłuszeństwa obywatelskiego i metody pokojowego stawiania oporu. Sam spektakl stanowi podsumowanie tych działań – wraz z nagraniami wideo z całego procesu tworzy formę teatru dokumentalnego. Co ważne, nie jest to spektakl wyidealizowany. Projekt ujawnia poczucie ograniczonej sprawczości, rozczarowania i niezrozumienia.
Teatr powinien być ostoją krytycznego myślenia. Nie chodzi o populistyczne wskazywanie palcem problemów, lecz o wnikanie głębiej – o szukanie źródeł i systemowych powiązań. „Greta”, choć formalnie odbiega od teatralnych konwencji, pozostaje projektem, który niewątpliwie ubogaca polską scenę teatralną.
https://teatrochoty.pl/repertuar/greta/