Zanim zetknąłem się z aktorstwem Bronisława Pawlika w teatrze, obserwowałem jego talent w Teatrze Telewizji. Już wtedy było widać, że potrafi wydobyć z każdej postaci jej wewnętrzne życie. Czebutykin w „Trzech siostrach” Czechowa czy Akakij w „Płaszczu” Gogola – w każdej roli Pawlik tworzył postaci pełnokrwiste, autentyczne, skomplikowane, ale też komunikatywne dla widza. Jego bohaterowie byli nie tylko tekstem w scenariuszu, lecz także „żywymi ludźmi” z własnym rytmem myślenia i gestów.
Najbardziej chyba jednak pamiętamy go z roli Ignacego Rzeckiego w telewizyjnej „Lalce” Ryszarda Bera. Pawlik stworzył postać subiekta oddanego pracy, wiernego swoim zasadom, a jednocześnie wrażliwego, życzliwego i subtelnie zabawnego, człowieka samotnego, wrażliwego na otaczający go świat; choć żył w swojej codziennej rutynie, nie odwracał się od ludzi, interesował się polityką i otaczającymi go sprawami, reagował na świat, na ludzi, z umiłowaniem drobnych przyjemności i zainteresowaniem polityką, czasem naiwnym, a czasem boleśnie trafnym. Dzięki temu Rzecki pozostaje w pamięci widzów jako postać ponadczasowa – samotny, ale pełen wewnętrznej siły i ciepła.
W teatrze Pawlik był aktorem wszechstronnym. Jego kreacje w tekstach Hrabala, Szekspira, Mrożka czy Gogola były budowane z precyzją i konsekwencją, z wyraźną „biografią” bohatera. W jego rękach dramat, groteska i liryzm współistniały w harmonii. Równie mistrzowskie były role komediowe: Selsdon Mowbray w „Czego nie widać”, Padron Vincenzo w “Awanturze w Chioggi”, Krawiec w “Mieszczaninie szlachcicem” – Pawlik potrafił wprowadzić widza w świat absurdalnej komedii, a jednocześnie ukazać w nim głębię ludzkiego losu.
Nie tylko role główne, ale i epizodyczne były w jego wykonaniu pełne życia. W „Samotniku” Andersona, pod koniec życia, stworzył niemą postać, której wystarczyło spojrzenie czy drobny gest, by opowiedzieć historię człowieka, który zachował godność mimo utraty wszystkiego. Nawet najmniejsze epizody – choćby Ogrodnik w „Bambini di Praga” – stawały się małymi arcydziełami aktorskiego wyczucia.
Pawlik był aktorem, który nie szedł na łatwiznę. Jego warsztat, wypracowany w PWST pod kierunkiem Iwo Galla, a później rozwijany na scenach Teatru Polskiego, Teatru Powszechnego i Teatru Współczesnego, pozwalał mu wnikać w psychikę bohatera w sposób niezwykle subtelny. Potrafił być dramatyczny, liryczny, groteskowy i komiczny – a wszystkie te odcienie scalały się w spójną, przekonującą całość.
Patrząc dziś na jego dorobek, myślę o aktorze, który w świecie teatralnych i filmowych popisów potrafił zachwycić detalem. Pawlik uczył, że w sztuce aktorskiej nie zawsze liczy się monumentalna gestykulacja – czasem wystarczy spojrzenie, drobny ruch dłoni, cichy uśmiech, by postać stała się niezapomniana. I właśnie dlatego Bronisław Pawlik pozostaje w pamięci jako mistrz odcieni, subtelności i człowieczeństwa na scenie i ekranie.
https://www.wspolczesny.pl/teatr/zespol/aktorzy/pawlik-bronislaw