Slide
previous arrow
next arrow
Bliżej ciał - Teatr dla Wszystkich

Bliżej ciał

Na afiszu

Bliżej ciał

Z Piotrem Mateuszem Wachem, reżyserem, performerem, artystą tańca i teatru ciała, rozmawia Adam Kamiński.

Opublikowano: 2026-02-23
fot. Maciej Cymorek

28 marca 2026 roku zapraszamy do Teatru Dramatycznego SZANIAWSKX w Wałbrzychu na premierę spektaklu „Palaczka zwłok” na motywach powieści Ladislava Fuksa w reżyserii Piotra Mateusza Wacha.

AK: Rozmawiamy krótko przed premierą Twojego spektaklu na podstawie książki czeskiego pisarza Ladislava Fuksa w Teatrze Dramatycznym SZANIAWSKX w Wałbrzychu. „Palacz zwłok” dość niespodziewanie zmienił płeć. Czy to świadomy zabieg artystyczny? Może wynika z chęci odświeżenia klasyki i nadania jej współczesnego kontekstu? A może w ten sposób chcesz uwypuklić uniwersalność postaw?

PMW: Na początku pracy nad adaptacją nie miałem pojęcia, dlaczego mój Karl będzie kobietą. Działam bardzo intuicyjnie — słucham różnych, czasem dość irracjonalnych podszeptów. Często podkreślam, że w moich spektaklach to role wybierają aktorów — i tak było również tym razem.

Przyglądając się zespołowi aktorskiemu Szaniawskx odkryłem, że to Angela Cegielska będzie moją palaczką.

Ta decyzja popchnęła cały proces adaptacyjny i kreacyjny. Dziś, będąc na miesiąc przed premierą jestem pewny, że był to świetny wybór. Angela jest genialną aktorką o niezwykłej charyzmie, podobnie jak ja pracuje bardzo intuicyjnie. Zmiana płci sprawiła natomiast, że pomiędzy słowami i rozdziałami odkryliśmy z zespołem nowe sensy tej historii.

AK: Czym więc zaskoczysz widza w swojej  interpretacji ?

PWM: Moja palaczka jest radykalnie bliżej ciał niż jej książkowy czy filmowy pierwowzór. Dodatkowo, pracując nad adaptacją postawiłem sobie za cel zredukowanie kontekstu społeczno-politycznego powieści. Hasło „redukcja” stało się później lejtmotywem wyznaczającym kierunek pracy nie tylko na płaszczyźnie adaptacyjnej czy kontekstualnej, ale także estetycznej czy nawet kondycji aktorskiej w spektaklu. 

AK: Czy największym zagrożeniem jest fanatyzm czy przeciętność bohatera utworu Fuksa?

PMW: Nie powiedziałbym, że „przeciętność” jest zagrożeniem. Raczej poczucie własnej przeciętności, małości, które obrastając w toksyczną personę – czy to pełną troski czy narcystycznej zajebistości łączy się z fanatyzmem. To jest mieszanka wybuchowa.

AK: Czy miejsce premiery – Wałbrzych – wnosi dodatkowy kontekst społeczny, historyczny, klasowy?

PWM: Nie bezpośrednio.

Nie przenoszę opowieści w realia wałbrzyskie, nie precyzuję także okresu czasowego, oprócz tego, że jest to bliżej nieokreślona współczesność. Natomiast samo miejsce - przede wszystkim Teatr jako instytucja już tak.

Z jednej strony bardzo dobrze wpływa na mnie poczucie izolacji, które sprawia że praca stała się laboratoryjna i głęboka. Nie mam wrażenia pościgu, nie czuję też negatywnej presji. Z drugiej strony dyrektor Seb Majewski wręcz zachęca mnie do poszukiwania, ryzykowania i jest w całym procesie dużym wsparciem. Co w połączeniu z zespołem aktorskim, który z niespotykaną ufnością dał się wciągnąć najpierw w przeciągający się warsztat performansu, a później odważył się na pracę w języku performansu ciała – bez słów, bez zadań aktorskich – budzi we mnie poczucie, że pracujemy nad czymś niezwykłym. 

AK: Od czego zaczynasz pracę nad spektaklem: od tekstu, obrazu, emocji?

PMW: Najczęściej od tekstu. Od tego, czy znajduję w danym tekście jakieś kawałki siebie.

AK: Jakie kawałki siebie znalazłeś w „Palaczu Zwłok”?

PMW: Fanatyzm i poczucie własnej przeciętności.

AK: Czego oczekujesz od aktorów występujących w twoich spektaklach? Co muszą mieć w sobie, żeby dostali u Ciebie angaż?

PMW: Oczekuję szczerych intencji wchodzenia w pracę, jasnego kontaktu, gotowości na podjęcie ryzyka, umiejętności odrzucenia aktorskiego ego, otwartości na pracę z ciałem i nagością. Przede wszystkim natomiast, lubię pracować z ludźmi którzy są „czuciowcami”, polegają na własnej intuicji, nie mają potrzeby przepuszczać przez umysł pierwszych impulsów i uwielbiają pracować z improwizacją i abstrakcją. Jak mówiłem wcześniej, często rola wybiera aktora… jakoś tak już bywa.

Czasami aktorzy mi się śnią. Czasami od pierwszych stron czytanej przeze mnie książki wiem, kto powinien zagrać daną postać.

Bardzo ważna jest dla mnie dobra komunikacja i przyjemna atmosfera na próbach. Nie potrafię pracować w konflikcie, dlatego unikam osób, za którymi ciągnie się widmo manipulacji. Ogólnie lubię pracować z ludźmi których, lubię.

AK: Potrafisz rozwiązywać konflikty?

PMW: Myślę, że jestem całkiem niezłym mediatorem, cały czas uczę się pokojowo rozwiązywać konflikty, staram się też stosować komunikację bez przemocy. Różnie wychodzi, wiadomo, ale feedback który dostaję od swoich współpracowników jest bardzo dobry.

AK:  Jak reżyser zdobywa zaufanie ekipy?

PMW: Ja robię to poprzez unikanie ściemy. Pomaga też otwartość na drugiego człowieka i przypominanie sobie, że nawiązywanie relacji i budowanie zaufania wymaga czasu. Myślę też, że ważne jest nie tylko aby ekipa zaufała mnie, ale żebym ja zaufał też ekipie. To też jest proces, który nie wydarza się w przeciągu paru chwil. Natomiast obserwuję, że to wspólne, dzikie doświadczenie jakim jest wejście na pierwszej próbie na statek pt. „robimy spektakl” i wspólny rejs w nieznane jest doświadczeniem ekstremalnie spajającym.

AK: Czego nauczyłeś się o odpowiedzialności artystycznej jako performer, co dziś procentuje w pracy koncepcyjnej?

PMW: Że czasem fajnie jest się odważyć i przekroczyć jakąś swoją granicę, ale później trzeba się zmierzyć z konsekwencjami tego przekroczenia. I że odpowiedzialność za przekroczenie granic powinna być zawsze po stronie przekraczającego.

Dlatego jako reżyser bardzo uważnie przyglądam się procesowi i rozkminiam jak pracować z przekroczeniami i transgresją w taki sposób, żeby konsekwencje tych działań nie były niebezpieczne.

Ważne jest dla mnie, żeby był to proces świadomy, możliwe najbardziej higieniczny i zabezpieczony. Wydaje mi się, że dzięki mojemu wieloletniemu doświadczeniu w pracy z przekroczeniami, jestem w stanie zorganizować proces, który będzie bezpieczny dla biorących w nim udział osób, czego najlepszym przykładem może być „Sodoma”.

AK: Jak radzisz sobie z momentami, kiedy nie masz odpowiedzi?

PMW: Szukam ich.

AK: Czym według Ciebie powinien być teatr dla współczesnego widza?

PMW: Miejscem, w którym możesz doświadczyć czegoś, czego nie da mu Netflix, kino, klub nocny czy scrollowanie. 

AK: Jakie są plusy i minusy bycia młodym reżyserem w Polsce?

PMW: Największym plusem jest to, że można dostać łatkę bycia młodym będąc tuż przed czterdziestką. 

AK: Czego boisz się najbardziej w dalszej drodze artystycznej?

PMW: Tego, że wszystko to w co wierzę okaże się mrzonką. Tego, że widzowie nie będą chcieli oglądać moich spektakli. No i tego, że się zmanufakturyzuję i wszystkie moje spektakle będą takie same i o tym samym.

AK: Czy teatr powinien liczyć się z „komfortem” odbiorcy?

PMW: Nie wiem. Nie zawsze. Ale z drugiej strony… kto z nas chciałby siedzieć trzy godziny na twardym krześle bez oparcia. 

AK: Czy istnieje dla ciebie granica reprezentacji cierpienia lub intymności?

PMW: Czy chcemy oglądać na scenie człowieka, który się torturuje, niszczy sobie ciało? Z pewnością większość z nas powie, że nie. Ale jednak widzowie lubią oglądać taniec klasyczny, gdzie ciało tancerzy od najmłodszych lat poddawane jest „kontrolowanym torturom”, a ich ciała naznaczane są zwyrodnieniami… A intymność? Możemy oglądać wnętrzności ciał performerów na scenie (jak u Florentiny Holzinger czy Romeo Castellucciego), możemy być świadkami uczucia rodzącego się między dwójką osób, możemy dać się nabrać na czyjś ból czy miłość.

Teatr to dziwaczna przestrzeń, którą ciężko uchwycić i wpisać w jakieś jednoznaczne ramy.

AK: Czy tworzenie jest dla Ciebie aktem buntu, terapią czy koniecznością?

PMW: Bywało buntem, terapią i koniecznością — bywało tym wszystkim. Teraz jest sposobem na życie.

AK: Czy artysta ma obowiązek być niewygodny?

PMW: Chcę żyć w przekonaniu, że artysta ma przede wszystkim obowiązek unikania obowiązków.

Kategorie:


Cytat Dnia

„Cała zabawa z »Bartlebym«, którego maksyma brzmi: »wolałbym nie«, polega właśnie na tym, że o chuj w nim chodzi”

Maciej Stroiński o „Kopiście Bartlebym”, reż. Tomasz Fryzeł; E-teatr.pl, 20.04.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL